Dormant Dissident: „Muzyka broni się sama”

„(…) staramy się nie ograniczać wyłącznie do jednego gatunku. Lubimy pokombinować i wpleść w naszą muzykę sporo zaskakujących elementów i zagrywek, niekoniecznie pasujących do heavy. Na albumie usłyszeć można zapożyczenia m.in. z thrashu, power metalu, hard rocka czy muzyki klasycznej. Jesteśmy pewni, że każdy znajdzie coś dla siebie” – my znaleźliśmy! Najnowszy album Dormant Dissident zatytułowany „Knightmares” naprawdę siada. Zapraszamy do sprawdzenia tego krążka o raz lektury rozmowy z samym zespołem!

 

Jak wygląda historia Dormant Dissident?
Cóż… Historia to może niezbyt długa, ale obfitująca w kilka dość ważnych wydarzeń, z punktu widzenia zespołu. Zespół uformował się w 2012 roku, kiedy to dołączył do nas Artur (wokal) i Michał – ówczesny gitarzysta rytmiczny. Potem nastąpił długi okres tworzenia autorskiego materiału i grania koncertów. Pierwszym kamieniem milowym było nagrane przez nas „DDemo”, które ukazało się w 2013 roku. Dwa lata później w zespole doszło do rozłamu, który zaowocował prawie roczną przerwą w graniu i tworzeniu. Zespół opuścił najpierw Artur, potem odszedł Michał. Na szczęście z początkiem 2016 Artur z powrotem zajął miejsce wokalisty, a miejsce gitarzysty rytmicznego zajął Kamil Pleśnierowicz. Pod koniec tego samego roku udało nam się nagrać pierwszy długogrający krążek zatytułowany „Knightmares”, który właśnie w tej chwili promujemy.

Czy przed tym projektem udzielaliście się w innych zespołach? Czy gracie gdzieś poza DD?
Z obecnego składu chyba tylko Artur udzielał się w innych projektach. Większość nie miała nawet nazwy, można powiedzieć, że były to raczej przymiarki do poważnego udzielania się w zespole. Oprócz tego, przez rok, gdy Artur nie był członkiem Dormant Dissident pełnił rolę wokalisty w zespole Kwazar. Jeśli chodzi o resztę składu, to Kuba, Igor i Rafał grali wcześniej razem pod inną nazwą, ale tak naprawdę tamten okres można nazwać bardziej wstępem do Dormant Dissident, niż jakimś innym projektem.

Rozumiem. Waszym pierwszym oficjalnym wydawnictwem było demo, które pojawiło się w 2013 roku. Jak dziś oceniacie ten materiał? Czy można go gdzieś jeszcze posłuchać?
Z perspektywy czasu uważamy, że DDemo jest dość specyficznym materiałem, gdyż zarejestrowane tam utwory przedstawiały dość szerokie spektrum gatunkowe, co oznaczało, że cały czas eksperymentowaliśmy i szukaliśmy swojego brzmienia. Znalazły się tam – „Naprzeciw Śmierci” (jedyna zarejestrowana przez nas piosenka w rodzimym języku), „Clinical Wonderland”, który pochodził tak naprawdę jeszcze z czasów przed DD oraz „Dormant Dissident”, którego w odświeżonej wersji możecie posłuchać także na „Knightmares”. Obecnie całego materiału z tej płyty można posłuchać za darmo na YouTube, a jeśli ktoś chciałby nabyć egzemplarz tego „białego kruka (heheheh), wystarczy że się z nami skontaktuje.

W grudniu 2016 roku miała miejsce premiera Waszego debiutanckiego dużego krążka zatytułowanego „Knightmares”. Czy jest to kontynuacja drogi obranej na „DDemo”?
Wydaje nam się, że nie możemy nazwać tego kontynuacją. „Knightmares” jest efektem wykrystalizowania się naszego stylu i sposobu grania na przestrzeni tych kilku lat, które dzieliły oba wydawnictwa. Na DDemo słychać było, że jest efektem poszukiwań siebie. „Knightmares” to raczej początek ścieżki, którą chcemy podążać. Kolejnym czynnikiem warunkującym różnice między tymi albumami jest pojawienie się w zespole Kamila. DDemo tworzone było w całości z Michałem. Miał on również swój wkład w niektóre utwory na Knightmares. Jednak z chwilą gdy Kamil pojawił się w zespole, wniósł on sporo nowego, świeżego podejścia. Zaowocowało to obecnym, dość odmiennym brzmieniem utworów. 

Gdzie nagrywaliście debiutancki album? Kto zajmował się jego produkcją?
Album zdecydowaliśmy się zarejestrować w studiu Decybelia, pod okiem Łukasza Frankowskiego. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z pracy z nim i z czystym sercem możemy polecić jego usługi. Podszedł bardzo profesjonalnie do nagrań i naszego braku większego doświadczenia w  kwestii nagrywania (w końcu jedno demo na koncie to niezbyt wiele). Oprócz samego zarejestrowania utworów, służył nam chętnie pomocą i widać było, że zależy mu na tym, aby wszystko wyszło jak najlepiej. Dodatkowo Łukasz zajął się skomponowaniem orkiestracji do bonusowego utworu. Polecamy!

Czy „Knightmares” to propozycja tylko dla fanów heavy? Kogo jeszcze mógłby zainteresować ten krążek?
Nie do końca jest to propozycja tylko dla fanów heavy metalu, gdyż staramy się nie ograniczać wyłącznie do jednego gatunku. Lubimy pokombinować i wpleść w naszą muzykę sporo zaskakujących elementów i zagrywek, niekoniecznie pasujących do heavy. Na albumie usłyszeć można zapożyczenia m.in. z thrashu, power metalu, hard rocka czy muzyki klasycznej. Jesteśmy pewni, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Czy promocji Waszego debiutanckiego albumu towarzyszą jakieś single lub klipy?
Przed opublikowaniem „Knightmares” wypuściliśmy trzy single promujące płytę – „Hangman’s Dance”, „Wretched Efforts”, „The King Will Come”. Do pierwszego z nich stworzyliśmy teledysk w formie popularnego w dzisiejszych czasach lyric video. Pozostałe dwa utwory nie posiadają już teledysków, jednak musimy powiedzieć, że niezależnie od prezentacji wizualnej, spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym odbiorem każdego z nich. To chyba znak dla nas, że jednak muzyka broni się sama.

Gdzie można kupić „Knightmares”?
W tej chwili płytę nabyć można przez zakładkę „Sklep” na naszym facebookowym fanpejdżu, bądź pisząc do nas maila z zamówieniem na adres mailowy: dormantdissident@gmail.com. Przede wszystkim jednak zachęcamy do przybywania na koncerty, gdzie płytę można kupić w promocyjnej cenie.

Na maj zapowiadacie trasę koncertową promującą „Knightmares” – znamy już jakieś szczegóły?
Tak, koncerty na maj są już w naszym kalendarzu. Wydarzenia utworzone, w tej chwili kończymy ustalać line-up.  Trasa tak naprawdę rozpoczyna się 28 kwietnia w Międzychodzie – jest to zlot motocyklowy, na który serdecznie zapraszamy. Oprócz tego zagramy między innymi we Wrocławiu, Wałbrzychu, Dąbrowie Górniczej, czy Ostrowie Wielkopolskim, Gubinie, Łagowie, Byczynie więc wybór miejsc, w których będzie można nas usłyszeć jest dość spory. W trasie będą nam towarzyszyć zespoły, z którymi w przeszłości wspólnie graliśmy, jak i te, z którymi jeszcze nie mieliśmy okazji się spotkać. Możemy zapewnić, że będzie to dość szeroki przekrój gatunkowy i każdy znajdzie coś dla siebie.

Pierwsza część trasy liczy 8 koncertów. Jesienią planujemy zrobić drugą, około dwa razy większą część, więc pojawi się więcej klubów i miast, gdzie ludzie będą mogli nas usłyszeć. Może uda się też zagrać za granicami kraju… Mamy możliwość uderzenia na zachód albo południe, wszystko zależy jak finansowo i terminowo nam to będzie pasowało. Tak czy inaczej wracając do obecnie zaplanowanej  części – zapraszamy wszystkich do zapisywania się  na wydarzenia na Facebooku oraz oczywiście na koncerty – chcemy grać dla ludzi i mamy nadzieję, że jak najwięcej osób będzie miało okazję nas usłyszeć.

Czy chcielibyście pojawić się na deskach któregoś z dużych polskich festiwali? Którego?
Jak najbardziej! Kto by nie chciał pojawić się na deskach większego festiwalu? Osobiście sądzimy, że na ten moment najbardziej zależałoby nam na pojawieniu się na Woodstocku bądź Jarocinie, gdyż granie przed tak wielką publicznością to zawsze niezapomniane doświadczenie… i niezła promocja dla zespołu :). Ale tak naprawdę udział w każdym festiwalu jest dla nas pozytywnym przeżyciem i szansą na nowe doświadczenia.

Gdzie można śledzić Waszą bieżącą aktywność?
Najbardziej aktualnym źródłem informacji o zespole jest w tym momencie nasz fanpejdż na Facebooku.
Znajdują się tam wszystkie informacje na temat naszej działalności, ciekawostki i przede wszystkim muzyka.

Oprócz tego zachęcamy do subskrybowania naszego kanału na YouTube, gdzie publikujemy materiały muzyczne… i DD Newsy. Po prostu sprawdźcie sami o co chodzi ;).

Poza tym pojawił się plan reaktywacji naszej strony internetowej, którą jakiś czas temu musieliśmy zamknąć… Jednak wszystko wymaga czasu i zasobów, ale mamy nadzieję, że już niedługo będziemy mogli podzielić się dobrymi informacjami w tej kwestii.

Rozumiemy też, że w dzisiejszych czasach duża część ludzi słucha muzyki przez popularne serwisy streamingowe – tam też planujemy udostępnić naszą muzykę. A o tym i o innych naszych działaniach – jak już wspomnieliśmy – dowiecie się pierwsi z naszego fanpejdżu na Facebooku. Dlatego zapraszamy serdecznie!

Dziękujemy za rozmowę!

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , .