Flapjack: „grać do późnej starości”

Fani Flapjacka mieli ostatnio sporo powodów do niepokoju. W wyniku kłótni i nieporozumień grupę opuścił jeden z jej założycieli, Maciej „Ślimak” Starosta (perkusja), a także wieloletni członkowie, Wojciech „Jankiel” Moryto (gitara) oraz Michał „Michau” Kaleciński (bas). Wiele zespołów w takiej sytuacji kończy swoją działalność, tymczasem popularny Naleśnik szykuje się do wydania nowej płyty. O niej, a także o nowych twarzach w kapeli i zbliżających się koncertach opowiadał nam Grzegorz „Guzik” Guziński, wokalista.

logo
W kwietniu kapela była bliska rozpadu, tymczasem już cztery miesiące później ogłosiliście nowy skład i że skończyliście nagrywać instrumenty na nadchodzącą EPkę. Takiego tempa nie było we Flapjacku chyba od lat 90.

Właśnie dlatego od dłuższego czasu uważałem, że trzeba bardzo poważnie porozmawiać o przyszłości zespołu. W kwietniu była ku temu okazja, bo graliśmy koncert w Sosnowcu. Planowałem usiąść po koncercie z chłopakami w hotelu i porozmawiać o przyszłości Flapjacka. Od momentu wydania ostatniego albumu nic się kompletnie nie działo, poza koncertami, nie powstał żaden nowy kawałek. Nie było nawet prób. Chciałem się dowiedzieć dlaczego, chciałem żebyśmy wspólnie znaleźli jakieś rozwiązanie. Brałem także pod uwagę opcję zmiany składu, bo jednak fakt, że praktycznie trzy osoby z Flapjacka były zaangażowane w Acid Drinkers nie pozwalał nam działać w tempie takim, jakiego oczekiwałem. Dodatkowo nie widziałem już w chłopakach tej pasji i motywacji. Martwiłem się, że na kolejną płytę fani znowu będą musieli czekać wiele lat. Wiedziałem, że może dojść do rozstania, ale nie spodziewałem się, że forma tego rozstania będzie tak paskudna. Liczyłem na to, że po długiej rozmowie dojdziemy do jakichś wspólnych wniosków. Acid Drinkers nie był tak wielkim problemem. Zawsze byliśmy w ich cieniu, a jednak w latach 90 nagrywaliśmy dość szybko kolejne płyty. Problemem był potworny zastój. Maciej Jahnz i ja powoli traciliśmy nadzieję. W dodatku nic nie zapowiadało, że coś się zmieni na lepsze. Mihau, oprócz pracy jako techniczny w Acidach, został nowym członkiem zespołu OCN, Ślimak już wtedy tworzył kawałki do swojego nowego zespołu, który stworzył z Anią Brachaczek. Powstawała nowa płyta Acid Drinkers. Jankiel wyjechał do Opola i tam tworzył ze swoimi kumplami materiał na debiutancką płytę. Każdy z tej trójki angażował się więc w dwa projekty, Flapjack stał w miejscu, a perspektywa wydania piątej płyty bardzo się oddalała. Maciej Jahnz był tym bardzo rozczarowany, twierdził, że wielokrotnie rozmawiał ze Ślimakiem i pytał go o próby, ale nic to nie dawało. Ja również od czasu do czasu pytałem Ślimaka i Jankiela, czy robią coś nowego, próbowałem ich zmotywować. Nic to nie dało, więc w Sosnowcu czekała nas poważna rozmowa, ale jak wiemy do niej nie doszło. Zostaliśmy zaproszeni na tzw. after. Tam polał się alkohol i dwaj Macieje zaczęli się kłócić. M. Jahnz nie bawił się w dyplomację i niestety Ślimak się obraził. To jest moja ocena. Próbowałem sytuację załagodzić. Na drugi dzień jeszcze miałem nadzieję, że dojdzie do spotkania i że porozmawiamy. Chciałem dać szansę Flapjackowi w tym składzie, ale oczekiwałem konkretów. Wymieniłem ze Ślimakiem kilka smsów i wydawało mi się, że do tego spotkania jeszcze dojdzie. Niestety dzień później pojawił się na facebooku post o tym, że zespół zmienia skład, że rozstaje się ze Ślimakiem, Jankielem i Michauem. Jak najszybciej próbowałem się dowiedzieć, dlaczego ja nic o tym nie wiem. Z Mihauem i Jankielem nawet nie zdążyłem porozmawiać. Okazało się, że Ślimak się rzeczywiście obraził, że nie wyobraża sobie już gry z Maciejem Jahnzem i kazał jednemu z administratorów wrzucić takiego posta, bez uzgodnienia tego z nami. Nie powiadomił mnie wcześniej, że odchodzi i zabiera ze sobą jeszcze dwóch członków zespołu. To było bardzo brzydkie rozstanie i jestem zły, że tak wyszło. Dość szybko jednak M.Jahnz zebrał nowy skład i w końcu czuć w tej grupie dawny zapał. Flapjack jest teraz dla wszystkich najważniejszym zespołem i dzięki temu wszystko nabrało tempa. Jestem bardzo zadowolony z tego materiału, który udało nam się nagrać. Wspomniałeś o EPce, bo my faktycznie ją zapowiadaliśmy, jednak ostatnio doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie pójść za ciosem i że skoro mamy pięć kawałków, to czemu by nie nagrać jeszcze sześciu czy siedmiu i wydać całą płytę.

To jest właśnie to, o co chciałem Cię zapytać, czy nie lepiej posiedzieć trochę dłużej i zrobić od razu album, ale jak widzę to już się dzieje.

Tak, chcemy skomponować kolejne kawałki, nagrać je, wydać piąty longplay, a na razie wypuścimy, myślę, że do końca roku, jeden numer z klipem.

Trochę przewrotnie może zapytam, czy fakt, że tak szybko wam idzie bierze się stąd, że już nie jesteś, jak sam siebie określałeś, trójmiejskim krytykantem?

W tym sensie, że przymykam oko, a tak naprawdę chłopaki nagrali słabe utwory? Nie. Nowy materiał bardzo mi się podoba. Jest trochę mniej metalowy, ale nadal ciężki, znakomicie brzmi. Dla mnie jest za mało stylistyki HC, ale skoro mamy jeszcze w planach komponowanie nowych kawałków, to wszystko jest do nadrobienia. Powinny też pojawić się kawałki z DJ, ze skreczami, myślę, że dorzucę też minimum jeden kawałek bardziej psychodeliczny. Na pewno znajdą się tacy, którzy będą kręcić nosem, bo metalu jest tu coraz mniej – ale przecież Flapjack już na trzeciej płycie gdzieś odpłynął, porzucił wcześniejszą stylistykę i po latach najczęściej słyszę, że ta płyta jest naszą najlepszą. Nasi fani na pewno usłyszą też sporą różnicę w sposobie grania na bębnach, które są mniej metalowe, ale również mają kopa.

Powiesz coś więcej o nowych członkach zespołu? Niektóre nazwiska są szerzej znane, ale są i nowe twarze na polskiej scenie.

Sekcja rytmiczna to panowie, którzy wcześniej grali w zespole Gomor. Basista ma ksywę Dziara. Przyznam, że nie wiem, czy jeszcze grał w jakichś kapelach. Na bębnach gra Ślepy, który gra również w zespole Candida, czasami udziela się jako muzyk sesyjny. Prowadzi też kanał na youtube o nazwie Beat It poświęcony perkusji i perkusistom. Ogólnie, człowiek orkiestra. Trzecim nowym członkiem Flapjacka jest Maks Jahnz, czyli syn Macieja. Panowie mają niemal identyczny styl grania na gitarze, bardzo dobrze razem brzmią .Czwartą nową osobą jest mój dobry kumpel Piotr„Pedro” Wach, który będzie obsługiwał sampler, odpalał wizualizacje, robił chórki, a czasami będzie wyskakiwał ze mną na środek sceny i bansował razem ze mną. On też jest odpowiedzialny za nowe logo zespołu, nową oprawę graficzną. Pracuje także nad nową odsłoną naszej strony internetowej. Jest to spec od dizajnu, do tego bębniarz, wokalista i filmowiec.

jahnzs
To nowe logo, nowe grafiki, to jest takie odcięcie się od Flapjacka, który był do kwietnia?

Nie, absolutnie nie. Jak widzisz został korpo robot, Pedro narysował jego nowszą, lepszą wersję. A jeśli chodzi o logo, to chcieliśmy coś zmienić, bo nie byliśmy za bardzo zadowoleni z ostatniego. Flapjack nigdy nie miał stałego logo. A teraz mamy takie, które wszystkim w zespole się podoba i możliwe, że zostanie ono z nami na dłużej.

Materiał na nowy album wychodzi głównie spod palców Maćka, czy raczej nowi muzycy też mają już swój wkład?

Jeden numer jest Dziary, a reszta to są głównie riffy Jahnza, który mnie zadziwia. Nie wiem, czy on się czuł wcześniej onieśmielony przez tyle lat, czy nie czuł się na tyle pewnie, aby proponować nowe kawałki, ale teraz nagle okazało się, że ma do tego dar i że robi to naprawdę super. Numery powstały podczas prób, myślę, że każdy dołożył jakąś cegiełkę. Ja również coś wniosłem do tego materiału, ale dopiero w studiu.

Jak idzie praca nad wokalami i tekstami? Przy poprzedniej płycie, czyli Keep Your Heads Down mówiłeś, że zajęło Ci to znacznie więcej czasu, niż byś chciał.

Piszę na razie tekst do pierwszego kawałka i na tym się skupiam. Postanowiliśmy, że ten jeden numer chcemy skończyć jak najszybciej, abyśmy mogli go wypuścić i nakręcić w październiku klip. Ogólnie wiesz jak jest z wymyślaniem, czy muzy, czy tekstów. Czasami robisz coś na zamówienie i spinasz dupę, żeby wyrobić się w czasie. Teraz też jest jakiś deadline, ale piszę teksty jak mam dobry pomysł, po czasie nanoszę poprawki, czasem sporo poprawek, albo zmieniam wszystko. Są dni, że uda się napisać ze dwa teksty od początku do końca. Potem wena odchodzi i trzeba ten czas przeczekać. Lubię pisać, jak mam wolny dzień, nic mi nie przeszkadza, nic mnie nie odrywa od pracy, jestem wyspany i skupiony. Czasem piszę na raty.

Nagrywacie w studiu należącym do Litzy. To wasz pomysł, czy jego koncepcja?

Robert zaproponował nam pomoc. Rozstaliśmy się też z dotychczasowym managementem. Litza nam kibicuje, towarzyszył nam podczas nagrań. Sam również zrobił jeden nowy kawałek. Przyjemnie spędza się czas w Małym Studio, oraz na tarasie przy domu Friedrichów. Było ciepło, jest ogródek, siedzieliśmy sobie pijąc piwko czy kawę, na małym trawniku koło domu kopaliśmy piłkę i nagrywaliśmy nowe dźwięki. Sama przyjemność.

Pytam też o Litzę, bo jakby nie było jest szwagrem Ślimaka, stąd też moje pytanie, czy udało wam się już załagodzić spory i zakopać topór wojenny?

Nie wiem jak jest między dwoma Maćkami, to już sprawa między nimi. Ja wymieniłem ze Ślimakiem kilka smsów i wiem, że trzyma za nas kciuki. Ślimak już ruszył z nowym zespołem, widziałem w necie zdjęcia z ich pierwszego koncertu. Zależy mi na tym, byśmy pozostali przyjaciółmi. Znamy się od 21 lat, nagraliśmy razem cztery płyty. To Ślimak ciągnął ten zespół po reaktywacji, to on robił z nas najwięcej, by powstał materiał na naszą czwartą płytę. Napisał jednak, że wierzy w nas i w to, że nagramy super płytę.

Tak szczerze, to nie bałeś się jednak jego odejścia? Zespół na przestrzeni lat stracił Litzę, Chraplaka, Olassa, a teraz traci kolejny filar.

Jasne, że to jest trudne. Pamiętajmy też, że Mihau grał w tym zespole od 2005 roku, a Jankiel od 2009 roku. Wszystko zweryfikuje odbiór i sprzedaż płyty, oraz frekwencja na koncertach. O dziwo, fanów na naszym fanpage’u przybywa, co nas bardzo cieszy. Pewnie, że mam jakieś obawy, ale wierzę, że muzyka się obroni. Poza tym chodzi tylko o dobrą zabawę, dobrą muzę i dobrą energię na koncertach. Wydaje mi się, że fakt, że powstaje nowy materiał i że jest dobry, oraz to że jest fajna atmosfera w zespole i że każdemu z nas zależy, pokazuje, że może jednak tak należało zrobić. Liczę, że nasi fani też to zrozumieją. Wielu z nich nadal trzyma kciuki za Flapjacka.

guz studio
Myślicie już o tym, kto może wam nową płytę wydać?

Jest dużo możliwości. Bierzemy też pod uwagę wydanie płyty za granicą, co zawsze było moim marzeniem. W ostateczności możemy zrobić akcję na Kickstarterze, albo na polakpotrafi.pl, zebrać kasę i wydać ją samodzielnie.

Gdzieś w okolicach 2012 roku wspominałeś, że odświeżyłeś sobie po latach demówki swojego pierwszego zespołu, N‘Dingue. Mówiłeś, że materiał jest według Ciebie tak dobry, że będziesz chciał nad nim popracować i go wydać. Zastanawiam się, czy teraz, tworząc nowy album Flapjacka, jest na to dobry czas, czy raczej będzie to melodia przyszłości?

Tak, powoli zaczynam się do tego przymierzać. Zamierzam trochę zainwestować w sprzęt i przygotowywać demo swojej solowej płyty. Znajdą tam się też stare kawałki N’Dingue w nowych, świeżych wersjach.

Pytanie może jak z rozmowy o pracę, ale gdzie widzisz Flapjacka za 5 lat?

Nie mam pojęcia. Nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość. Bardziej mogę powiedzieć gdzie widzę siebie za pięć lat. Na pewno nie powiedziałbym Ci, że widzę siebie jako gwiazdę, jestem za stary na takie naiwne gadki (śmiech) Bardziej widzę siebie jako gościa, który ma swoją własną firmę – mam sporo pomysłów. Widzę też siebie jako dobrego tatę – na tym zależy mi najbardziej. Ale widzę też siebie jako muzyka, który cały czas działa, koncertuje, wciąż ma w sobie tę pasję i nie zamierza się poddać. Moim marzeniem jest grać do późnej starości. Mam nadzieję, że wena mnie nie opuści i że zdrowie dopisze. A jaka jest przyszłość Flapjacka? Mam nadzieję, że dobra. Mogę powiedzieć, że na pewno chciałbym, aby po tej nowej płycie, pojawiła się kolejna, a dalej nie wybiegam.

A jeśli nowy album przepadnie na rynku? To będzie oznaczało koniec zespołu?

Keep Your Heads Down, pomimo świetnych recenzji, też trochę przepadł. Ja mimo wszystko chciałem nowy materiał zrobić jak najszybciej, mimo że mieliśmy prawo być rozczarowani. Wiele zespołów na naszym miejscu być może ogłosiłoby zakończenie kariery, przecież płyta nie sprzedawała się jakoś super, a i trasa była średnio udana. Ale nadal mamy fanów i oni czekają na nasze koncerty i płyty. A dla nas to też jest frajda i uwielbiamy to robić. Dzisiaj są w ogóle trudne czasy dla takiej muzyki. Kiedyś dużo pomagała telewizja i radio, które z założenia puszczały polską muzę. Flapjacka można było przecież kiedyś usłyszeć w RMF FM, czy w TVP. Były programy rockowe, koncerty na żywo, wywiady, reportaże, a to bardzo dużo dawało, ludzie masowo przychodzili na koncerty. Dzisiaj jest trudniej, jest większa konkurencja na rynku, jest więcej znaczących artystów, którzy wydają płyty i koncertują. A w TV i większości rozgłośni radiowych leci muzyka pop. Ale my się nie poddamy. Popatrz na Suicidal Tendencies, też nie są już tak popularni, jak w latach 80 i 90, a cały czas grają, mimo że w składzie został tylko Mike Muir. Nie ma już Roberta Trujillo, czy dwóch bardzo charakterystycznych gitarzystów, Rocky‘ego George‘a i Mike‘a Clarka, czyli gości, z którymi nagrali najlepsze płyty. Jednak zespół wciąż koncertuje i nagrywa nowe płyty. Cyco Miko ma ponad 50 lat, przeszedł trzy operacje kręgosłupa, ale wciąż w to wierzy i wciąż hasa po scenie, jest w nim ta sama pasja i zajebista energia. Suicidal for life!

ślepy
Skoro jesteśmy przy występach na żywo… Ogłosiliście już kilka koncertów, między innymi Poznań, Gniezno, Zielona Góra, wspominaliście o Wrocławiu i Pile. Gdzie jeszcze będzie można was w tym roku zobaczyć?

Nie mogę wszystkiego powiedzieć, przepraszam. Ale będzie jeszcze z pięć terminów, może więcej, gdyż staramy się cały czas załatwiać kolejne.

Na swoim fanpage`u koncerty zapowiadaliście grafiką z Ruthless Kick, waszej pierwszej płyty. To jest jakiś trop czego się można spodziewać w setliście?

Nie, nie (śmiech), ta grafika niczego takiego nie zapowiada. Ale z pewnością zagramy z jedynki przynajmniej dwa numery, których nie graliśmy ostatnio, ogólnie chcemy trochę pomieszać w setliście. Wracamy do niektórych kawałków, których nie graliśmy w ostatnich latach.

Zdradzisz co to za niespodzianki?

Nie, nie zdradzę jeszcze (śmiech)

Pytałem o debiut, bo mówiło się, że w tym roku na Luxfeście zagracie go w całości w oryginalnym składzie. To tylko plotki, czy może było coś na rzeczy?

Było. Litza miał taki plan. Ale w międzyczasie sytuacja się zmieniła i Robert stwierdził, że Flapjack owszem zagra, ale w nowym składzie. Jeszcze przed kwietniowymi wydarzeniami, pomysł był aktualny.

Jak podchodziłeś do tego pomysłu? Pytam, bo znana jest Twoja niezbyt pozytywna opinia na temat pierwszej płyty.

Ta moja niezbyt pozytywna opinia wynika z tego, że nie jestem zadowolony z siebie na tej płycie, ze swoich tekstów i wokali. Zmienił się mój wokal oraz mój styl śpiewania. Nawet dość zdecydowanie. Ja sam wtedy tak naprawdę nie wiedziałem, jak mam ugryźć te kawałki i słyszę po latach, że mogłem mnóstwo rzeczy zrobić inaczej. I dlatego nie lubię tej płyty. Nie lubię siebie słuchać na tej płycie. Nie dotyczy to wszystkich numerów, ale większości. Wielu uważa, że to nasza najlepsza płyta, ja uważam, że najsłabsza. I tyle. Ale zagrać ją w całości w starym składzie? Nie widziałem w tym żadnego problemu. Dużo więcej numerów zagrałbym jednak z trzeciej płyty, gdybyśmy mieli techniczne możliwości, by to zrobić.

Gdybyś miał wskazać swój ulubiony numer Flapjacka, albo wg Ciebie najlepszy, to co by to było?

(po chwili) Wybierałbym między Cold a Human Upholstery. Chociaż ten drugi ma za cicho wokale. Ale jest też mocny kandydat na ostatniej płycie, numer BTV, z którego jestem w 100% zadowolony. Zawsze z perspektywy czasu chciałbym coś zmienić, tak też jest na ostatniej płycie, a z tego kawałka jestem naprawdę bardzo zadowolony. Wybiorę jednak Cold.

Wracając do nowej płyty- kiedy możemy się jej spodziewać?

EPka miała się ukazać jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, taki był pierwotny plan, ale skoro będzie jednak cała płyta, to myślę, że powinna się ukazać wiosną lub latem 2016.

Masz już tytuł?

Miałem pomysł, aby EPka nazywała się No Shit (śmiech), ale longplaya chyba tak nie zatytułuję. Chociaż na ten moment ciężko przewidzieć. A propos tytułów, wiesz jak pierwotnie miała się nazywać nasza czwarta płyta? Miserable Human Beings! Zmieniłem tytuł na jakieś dwa-trzy tygodnie przed puszczeniem płyty do tłoczni. Czasem i tak bywa.

Czego można życzyć Flapjackowi?

Wytrwałości. I dobrych wiatrów. Chociaż o wytrwałość nie trzeba się chyba martwić, patrząc jakiego wszyscy mają powera. Życz nam dużej ilości koncertów.

Z dobrą frekwencją

Niekoniecznie. To znaczy byłoby ekstra, ale da się grać dla mniejszej publiczności. Lata 90 już nie wrócą. Jak będzie słaba frekwencja, mówi się trudno, ważne, że nadal mamy dla kogo grać. Czyli warto. Ja do tego tak podchodzę. Poza tym robię to też dlatego, że uwielbiam tę robotę.

Pozwól, że na koniec zapytam jeszcze o Homosapiens. Jest szansa na wydanie trzeciej płyty?

Tak, wszystko dobrze się układa. Można by powiedzieć „Nareszcie!”. Mieliśmy nagrywać trzecią płytę w 2012/2013 roku, ale wyjechałem z rodziną do Warszawy i niestety nie mogłem sobie pozwolić na częste przyjazdy do Gdańska i duże zaangażowanie w nagrywanie. Teraz jestem w Trójmieście, druga połowa Homosapiens, czyli Pat nadal tu mieszka, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nagrać album. Plan jest taki, że rozpoczynamy nagrywki pod koniec roku. Już teraz rozstrzyga się, kto tą płytę wyda i czy uda się wyszarpać jakąś kasę, a to jest niezbędne, jeśli płyta ma dobrze brzmieć. Możliwe, że skorzystamy z możliwości, jakie daje wspomniany wcześniej Kickstarter.

Jacek Kulesza będzie brał udział w powstawaniu płyty?

Zaprosiliśmy Jacka na płytę. My już oczywiście mamy cały materiał, bo są tam przecież i starsze kawałki i takie, które powstały w latach 2009-2011, ale powstają również nowe piosenki. Jacek dużo czasu spędza w Anglii, bo tam zarabia na życie, ale wiem od niego, że będzie coraz więcej czasu spędzał w Polsce. Zaproszenie poszło. Wszystko zależy od Jacka. Przypomnijmy, że Jacek był w Homosapiens od początku, podobnie jak Pat i ja. Na nowej płycie w założeniu ma być mniej gitar, a więcej instrumentów klawiszowych. Nowym bębniarzem Homosapiens został Kuba Staruszkiewicz. Cały skład ogłosimy, gdy będziemy zapowiadać nasze pierwsze koncerty. A to na razie dość daleka perspektywa.

Tagi: , , , .