Paranoja: „Odcinamy się od przeszłości”

„Nie zakładaliśmy, jak niektóre zespoły: zróbmy numery w stylu Deep Purple. To już było. Staramy się wybrzmieć czymś oryginalnym. (…), chcemy dojść do takiego brzmienia, że po 20 sekundach kawałka każdy słuchacz powie: ty to chyba nowy numer Paranoji…” – wielki powrót? Nie, raczej zupełnie nowy początek. Paranoja wraca z rewelacyjną EP-ką i zapowiedzią dużej płyty. O tym, co działo się z nimi w ostatnich latach i co będzie działo w latach kolejnych rozmawiamy z Karolem, Samurajem, Darkiem czyli 3/5 składu Paranoji!

Wasza najnowsza EP-ka zatytułowana „Paranoja” to zarówno najnowsza wizytówka zespołu, jak i powrót po okresie ciszy. Czym spowodowana była przerwa?

Karol: Przez 10 lat istnienia zespołu przewijało się przez niego wielu muzyków. Klimat, pomysł i plany na przyszłość zmieniały się z roku na rok. W pewnym momencie zapadła decyzja, że opuszczam skład. Przez niemal 3 lata chłopaki próbowali znaleźć mi następcę, niestety bez skutku. Zaraz po moim odejściu, Darek emigrował za zachodnią granicę, i przyszłość zespołu stała pod znakiem zapytania. Niespodziewanie w zeszłym roku, wróciłem i postawiłem wszystko na jedną kartę. Skrzyknąłem chłopaków, Darek jak tylko usłyszał o reaktywacji, wrócił do Polski i przygoda z Paranoją rozpoczęła się na nowo. Zaowocowało to nagraniem EP-ki i poważnymi planami na przyszłość.

Samuraj: Ja dołączyłem do składu w momencie kiedy Karola już nie było wśród Nas. I potwierdzam, znaleźć garowego był problem. Był to w sumie jeden z powodów ostatniej mojej przerwy z chłopakami. Ale kiedy po ponad roku zadzwonili do mnie, że Karol wrócił i czy chce z nimi grać jakoś długo się nie zastanawiałem. Dalej tylko rozkminiam czy tak bardzo za mną tęsknili czy tak ciężko było znaleźć inny wokal.

Jak doszło do tego, że w ogóle powstał Wasz band? Jakie wówczas przyświecały Wam idee i jakie ambicje macie dziś?

Darek: Z muzyką styczność miałem od dzieciaka. Wszystko za sprawą mojego starszego brata. W pewnym momencie dostałem do rąk pierwszą gitarę i razem z Ochotem zaczęliśmy grać. Tak ciągnie się do tej pory. Jak każdy, kto wchodzi w świat muzyki rockowej, wiedzieliśmy że nie było innego wyjścia, niż znaleźć jeszcze kilku pasjonatów i sklecenie pełnego składu. Już jako  nastolatek zacząłem marzyć o zagraniu na jakiejś wielkiej scenie przed wielotysięczną widownią, ale to chyba norma w naszym świecie. W pewnym momencie każdy dociera do momentu gdzie przestaje mu wystarczać granie z kumplami w garażu. Wiadomo, w naszym kraju przemysł muzyczny jest dość ciężki ale kto nie celuje wysoko nie wybija się ponad tłum.

Gdzie nagrywaliście „Paranoję”? Kto zajmował się produkcją tego materiału?

Samuraj: Wbrew wszelkim przekonaniom, sami byliśmy zaskoczeni, większość ścieżek powstało na naszej salce prób, podziałała tutaj magia Arka.

Karol: Nagranie naszych numerów, ze względu na klimat i połączenie różnych brzmień, było nie lada problemem. Nie znaliśmy odpowiedniego studia w okolicy, które nadążyłoby za tym, co reprezentujemy. Przy kolejnych poszukiwaniach, przy rozmowach na sali prób dowiedzieliśmy się, że wokalista   zaprzyjaźnionego zespołu Godbite – Arek, sam zajmował się    nagraniem i masterem ich LP. Muzyczny perfekcjonista, który „ma bzika” na punkcie jakości i selektywności brzmień, grający i   żyjący podobną muzą co my. Czego nam więcej było trzeba? A no z racji, że nagrywaliśmy wszystko w naszej próbowni,   problemem było wbicie beczek. Udaliśmy się więc do „Studia Analiz” w Szczecinie, gdzie Melon, kolejny freak jeśli chodzi o     jakość nagrań, zrobił świetną robotę z garami. Później Arek zajął się resztą składu, trochę (długie) oczekiwanie na master i jest – nasza pierwsza EP-ka.

Samuraj: A efekt końcowy naprawdę robi robotę i śmiało  można powiedzieć, że brzmienie przebija sporo studyjnych projektów.

Czym jest to wydawnictwo? Długi okres artystycznych poszukiwań zaowocował tą właśnie EP-ką, więc co udało Wam się na niej odnaleźć i kto według Was powinien sięgnąć po „Paranoję”?

Karol: Nasza EP-ka jest owocem poszukiwań tego, co każdy z nas ma w sercu. Przy tworzeniu naszego materiału wplatamy różne style muzyczne, to w czym się dobrze czujemy. Dlatego ciężko nam jednomyślnie określić styl jaki nasza muzyka reprezentuje. Każdy z nas stara się pokazać co mu w duszy gra. Dzięki temu „Paranoja” jest tak ciekawym projektem. Zachęcamy do sięgnięcia po nasze małe „dzieło” wszystkich, którzy cenią sobie połączenie „nowoczesnych” form z tymi klasycznymi. Osobiście na rynku muzycznym nie spotkałem się jeszcze z muzyką momentami tak różną, aczkolwiek bardzo dobrze połączoną.

Samuraj: No przyznaję, jak czasami chłopaków ponosi to sklecenie jakiegoś wokalu jest problematyczne, często muszę zapomnieć o jakichkolwiek ramach i standardach, ale za każdym razem efekt końcowy przerasta oczekiwania. To co obserwujemy w reakcjach ludzi, słuchających naszych dotychczasowych numerów, potwierdza że udaje nam się trzymanie założenia, że nie chcemy zamykać się w jednym gatunku czy popkulturze. Dzięki temu fani thrashu, deathu, punka i soft rocka potrafią znaleźć w tych numerach nutkę, która zmusza ich do potupania nóżką w rytm. To jest piękne i pokazuje pierwotne wartości w muzyce a nam daje motywację do dalszego tworzenia.

EP-ka jest także zapowiedzią debiutanckiego albumu, którego premierę planujecie na początek przyszłego roku. Ile o płycie może zdradzić już dziś? Macie jakiś tytuł?

Samuraj: Na dzień dzisiejszy dla nas też jest to wielka niespodzianka. Niecały rok temu zdecydowaliśmy, że odcinamy się całkowicie od tego co powstało pod szyldem Paranoji do tej pory. Czasem z sentymentu dla rozluźnienia atmosfery pogramy kilka starych kawałków na próbie ale na tym się kończy powrót do przeszłości. Na pewno Longplay będzie następnym krokiem w poszukiwaniu naszego oryginalnego stylu i brzmienia. Nie zakładaliśmy jak niektóre zespoły: zróbmy numery w stylu Deep Purple. To już było. Staramy się wybrzmieć czymś oryginalnym. Jak ja to lubię ująć, chcemy dojść do takiego brzmienia, że po 20 sekundach kawałka każdy słuchacz powie: ty to chyba nowy numer Paranoji. Cały czas się jeszcze docieramy i każdy indywidualnie rozwija się muzycznie. A każdy kolejny stworzony numer ma być krokiem do przodu. Sam się boję co stworzymy za pół roku. Co do tytułu: wyjdzie w praniu. Większość sekcji słownej jest po mojej stronie, tutaj zawsze pozostaje kilka wariantów, a jakoś nazwanie płytki tytułem singla jest zbyt oklepane. Podejrzewam, że końcowy tytuł zadecydujemy patrząc na całokształt numerów i znajdując w nich jakieś wspólne cechy.

Czy duży album będzie kontynuacją tego, co prezentujecie na „Paranoji”?

Karol: EP-ka „Paranoja” jest niejako zapowiedzią tego, co można będzie usłyszeć na LP. W odświeżonej wersji, na pewno znajdą się na nadchodzącym albumie. Dzięki wykorzystaniu wstawek elektronicznych jak i przemyśleniu spójności, te numery będą nieodłącznym jego elementem. Kiedyś usłyszałem odnośnie naszej epki, że ma się przy niej poczucie lęku, grozy. Bardzo cieszy mnie taka opinia bo jak najbardziej taki był nasz zamysł. Na nadchodzącym LP można się spodziewać jeszcze więcej dziwnych, czasem wręcz niepokojących dźwięków.

Samuraj: A ja zawsze uwielbiam kiedy gramy „Lights out”, na początku jest pełna cisza, a kiedy intro się rozkręca praktycznie zawsze słychać z publiki „o (tu wstaw nienadające się do publikacji określenie damy lekkich obyczajów)” i wchodzimy z instrumentami rozwalając ludziom psychikę jeszcze bardziej.

Planujecie jakieś single/klipy promujące zapowiadany album?

Samuraj: Planujemy dużo rzeczy w życiu a różnie to wychodzi w realiach. Prawdopodobnie w momencie kiedy nagramy już płytę zadecydujemy, który z numerów zostanie w pierwszej kolejności skończony. W czasie kiedy reszta będzie masterowana trzeba czym połechtać uszy słuchaczy. Jeśli chodzi o klip cały czas w przygotowaniu jest klip do trzeciego numeru z Epki. Nie chcemy jednak wypuścić byle czego bądź nagrać jak oryginalnie gramy gdzieś w hali, tak jak z muzyką chcemy, żeby było to coś oryginalnego, przyciągającego wzrok. Po długich poszukiwaniach zadecydowaliśmy, że sami zajmiemy się jego produkcją. Niestety jak to bywa w życiu, praca i inne obowiązki nieco hamują cały projekt.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa? Gdzie będzie można posłuchać Was na żywo w najbliższym czasie?

Karol: Aktualnie koncentrujemy się nad tworzeniem materiału na nadchodzący album. Mamy w planach mini trasę po Polsce jeszcze w tym roku, ale więcej informacji należy szukać na naszym facebooku. W przyszłym roku mamy propozycje zagrać w kilku europejskich miastach ale więcej zdradzić nie mogę J

Samuraj: Wiadomo, bez ciśnienia, jeżeli nadarza się okazja zagrania jakiegoś małego gigu to nie odmawiamy grania ale chcemy mieć w pełni gotowy materiał zanim ruszymy w wielki świat.

Trzymamy kciuki za powstawanie pierwszej płyty i czekamy na kolejne doniesienia – ostatni słowo należy do Paranoji!

Samuraj: Kto jeszcze nie był: wbijać, szukać nas na Facebooku, Youtubie, Spotify, Itunes, rozpowszechniać, podziwiać i słuchać namiętnie do momentu aż następne numery wypłyną w świat. Zaproście znajomych, rodzinę i sąsiada z parteru. Pamiętajcie, będziecie mogli pochwalić się znajomym za kilka lat, że słyszeliście o Paranoji zanim reszta świata była na to gotowa.

Karol: Trzymajcie rękę na pulsie, bo niedługo wyłaniamy się z z naszej „celi” prób żeby zasiać ziarno Paranoji w sercach heretyków.

 

Tagi: , .