Rydsheim (Wormwood): „Nasze uczucia to nasza muzyka”

Jeśli nie słyszeliście jeszcze debiutanckiego long play’a grupy Wormwood zatytułowanego Ghostlands: Wounds from a Bleeding Earth (nasza recenzja tutaj), to zachęcam Was do nadrobienia zaległości. Najlepiej, czytając ten wywiad. Miałem okazję porozmawiać z gitarzystą zespołu, Rydsheimem. Oto co powiedział mi na temat początków Wormwood, a także jak uczynić folk metal znów wielkim. Przyjemnej lektury.

Original interview in English

 

Muszę przyznać, że kiedy miałem okazję usłyszeć Wasz debiutancki longplay, to zostałem kompletnie zmieciony i nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Po pierwsze, gratulacje. Czy jesteście usatysfakcjonowani produktem końcowym?

Bardzo dziękuję, naprawdę doceniamy Wasze wsparcie! To dużo dla nas znaczy. Od początku wiedziałem, że posiadaliśmy materiał, który mógł zamienić się w niezły krążek, ale sądzę, że wyszło nam to lepiej, niż na początku zakładaliśmy. Zatem, tak! Pewnie, że jesteśmy zadowoleni.

Doświadczeni już muzycy założyli Wormwood w 2014 roku. Jak się poznaliście? Jak wyglądały Wasze początki?

Cóż, razem z basistą, Borką, byliśmy w tych samych kapelach od niepamiętnych czasów, ale niewiele się w tych zespołach działo. Skorzystałem więc z szansy stworzenia czegoś nowego. Widziałem kiedyś Johtuna na bębnach, grającego rock’n’roll w moim rodzinnym mieście, kompletnie mnie rozwalił. Zaczęliśmy gadać i przez przypadek okazało się, że kojarzył mnie z wcześniejszych projektów, w które byłem zaangażowany. Parę lat później spotkałem go w barze i spytałem, czy jest w stanie założyć zespół. Wyraził zainteresowanie. W tamtym momencie uczyłem się na dźwiękowca, a gość z mojej grupy (Gustav Johansson) też miał ochotę trochę pojammować. I tak zaczęliśmy grać razem.
Z Nine, wokalistą, skontaktowaliśmy się poprzez stronę internetową. Tak zaczęliśmy spędzać razem czas, grając muzykę, i popijając piwka. Czyli to, co robi się w zespole. Gustav opuścił zespół z pewnych powodów, na dwa koncerty pojawił się heavy metalowy hippis, aż znaleźliśmy gitarzystę Noxa, który grał wcześniej w kapeli z Nine. Kiedy nasze pięć indywidualności się spotkało, to wiedzieliśmy, że znaleźliśmy właściwego ducha, a przyszłość należała do nas.

Zatem założyliście zespół w 2014 roku, wydaliście EP w 2015, pod koniec 2016 znaleźliście wydawcę, a 10 marca 2017 roku wypuściliście swój długogrający album. Czy wszystko było łatwe jak bułka z masłem? Czy jednak trudno przebić się świeżemu zespołowi?
O, haha! Gdy ubierasz to w takie słowa, wszystko brzmi jak bułka z masłem. Ale mogę cię zapewnić, to pochłania kurewsko dużo silnej woli i ciężkiej pracy, by stać się „rozpoznawalnym” na lokalnej scenie undergroundowej. Poświęciłem dużo dla muzyki, co odbiło się na moim zdrowiu, pracy i relacjach z przyjaciółmi. Ale co mi tam!

Jasne. Przejdźmy do albumu. Ciężkie riffy, które słychać w większości utworów na Ghostlands są jednocześnie mocne i melodyjne. Skrzyżowaliście również przesterowane gitary z czystym brzmieniem i motywami. Skąd czerpaliście inspiracje do takiego połączenia?

Mamy oczywiście swoje wzorce, jeśli chodzi o muzykę. Natomiast muszę powiedzieć, że tu główną inspiracją nie jest muzyka lecz wspaniała natura, miejscowe skandynawskie straszne opowieści i folklor. Nigdy nie myślę o teorii muzyki czy innym szajsie, gdy piszę utwory. Jestem zainteresowany ekspresją uczuć. Muzyka to uczucia, a nasze uczucia to nasza muzyka.

Czerpiecie pewne motywy z muzyki folkowej i mieszacie je z melodyjnym i czarnym metalem. Szczerze mówiąc, zwykłem sądzić, że połączenie metalu i folku nie mogło być czymś interesującym. Na myśl przychodzi mi szereg kapel, które wydają się nieco kiczowate. W ostatnich latach coraz więcej kapel stara się zerwać z tym ohydnym stereotypem i czynią z tego gatunku coś dobrego. Niektórzy twierdzą, że doświadczamy właśnie procesu, który należałoby nazwać nową falą folk metalu. Czy hasło uczyńmy folk metal znów wielkim to Wasz slogan?
Haha, to świetny slogan! Cóż, chociaż byłem związany z tradycyjną skandynawską muzyką folkową, folk rockiem i folk metalem (a obecnie jako koncertowy gitarzysta w grupie Månegarm), nigdy nie było moim celem oflagowanie muzyki Wormwood jako zespołu folk metalowego. Jak już wcześniej mówiłem, wszystko opiera się na uczuciach, a skandynawskie melodie folkowe naprawdę do mnie przemawiają. Myślę więc, że gdzieś w głębi mojej duszy jest coś, co przyciąga ich wibracja. Uważam, że sekretnym przepisem na uczynienie folk metalu wielkim jest nie przekombinowanie muzyki poprzez wchodzenie w pełni w folk metalowy klimat.

 

Przed Ghostlands była EPka z 2015 roku zatytułowana The Void: Stories from the Whispering Well. Jej brzmienie różni się od tego, które usłyszeć można na Waszym najnowszym krążku. Patrząc wstecz, czy jest coś, co zmienilibyście na tamtym mini albumie?
Na dzień dzisiejszy wyewoluowaliśmy w kierunku czegoś bardziej „dojrzałego” od czasów EPki. Nie mówię, że była zła, ale była to produkcja raczej w stylu zaznaczenia swojej obecności na scenie. Ale jest parę nieoszlifowanych diamentów na tym krążku. Być może nawet coś, co moglibyśmy przearanżować w przyszłości.

Wypuściliście oficjalny teledysk do jednej z piosenek z Waszego LP, a mianowicie Godless Serenade. Jaka kryje się za nim historia? Są tam jakieś ukryte znaczenia?
Teledysk to dzieło naszego przyjaciela Isaka Skagerströma, który wykonał świetną robotę kręcąc go. A wszystko powstało w mroźnych północnych częściach i głębokich lasach Szwecji. Cóż, jest tam ukryte znaczenie. Krótko mówiąc, jedynym bogiem jest sama natura. W którymś momencie musimy wynagrodzić jakoś naturze wszystkie rzeczy, które jako ludzka rasa zjebaliśmy. W tym klipie jesteśmy przedstawieni jako rasa ludzka i ofiarujemy swoje życie Matce Ziemi. Resztę pozostawiam interpretacji odbiorcy.

Gdzie odnaleźliście Aleksandrę „Lallę” Moqvist? Jej gościnny występ w Silverdimmans Återsken jest po prostu idealny! Uwielbiam jej głos w tym utworze, jak również jej pomocną dłoń przy Tidh ok Ödhe.
Alexandra to moja koleżanka z dzieciństwa, z którą współpracowałem już przy innych projektach. Jest świetną malarką i wspaniałą piosenkarką. Z pewnością zajdzie daleko! Jej własne projekty muzyczne są bardzo dobre. Bardzo ją szanuję!

Czemu zdecydowaliście się nagrać tylko dwa numery w swoim języku ojczystym? Nie uważasz, że teksty po szwedzku bardziej przyciągnęłyby uwagę słuchaczy?
W sumie nigdy nie decydowaliśmy się na robienie czegoś, to jakoś samo się działo. Szwedzkie teksty rzeczywiście pasowały do swoich melodii. Ale uważam, że następnym razem użyjemy szwedzkiego w większym wymiarze. Został on dość dobrze doceniony, a niektórych rzeczy po prostu nie da się wyrazić po angielsku.

Nie mogę się doczekać, by zobaczyć Wasz występ na żywo. Gracie koncert w Gliwicach 6 października, supportując Impiety razem z Bode Preto. Chciałem zapytać o Twoje zdanie na temat występów na żywo. Jak fani metalu reagują na Waszą muzykę? Widzisz dużo machania głowami i skakania? Albo może ludzi zwyczajnie stoją sobie z piwkiem w jednej ręce i smartfonem w drugiej?
Dobrze to słyszeć, musisz wpaść się z nami spotkać! Nasze koncerty w pewien sposób kończą się transem, zarówno dla odbiorców, jak i dla nas. Reakcje nie są jednak wszędzie takie same. Dużo skakania i moshowania mieliśmy w Europie Wschodniej. Skandynawski słuchacz jest bardziej wycofany. Co najbardziej się nam podoba? Cóż, jeśli na sali jest choć jeden człowiek, który naprawdę docenia naszą muzykę, to czujemy, że wygraliśmy. Zatem, przyjdź jak stoisz, haha!

Wspaniała pieśń The Universe is Dying to jeden z moich ulubionych momentów na płycie. Czy naprawdę wierzycie, że świat, jaki znamy, jest skazany na zgubę?
Cieszę się, że Ci się podoba! Cóż, nie podając żadnych konkretnych przykładów, uważam że zmierzamy ku jakiemuś końcowi na wiele sposobów, nieważne czy nam się to podoba, czy nie.

Czy planujecie skupić się na koncertowaniu przez resztę roku? A może macie jakieś pomysły na nowe utwory?
Skupimy się w tym roku na koncertach. Nowy teledysk i lyric video są w trakcie produkcji, więc również one ujrzą światło dzienne. Ale jednocześnie mogę zdradzić, że już pracujemy nad materiałem na nowy krążek.

Ostatnie słowo należy do Ciebie.
Po pierwsze chciałbym podziękować za całe wsparcie, które otrzymujemy ze strony fanów, naszej stajni Non Serviam Records i ludzi otaczających Wormwood. Chcę też powiedzieć jedno. Roznoście nowinę i cieszcie się muzyką! Do zobaczenia na trasie.

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , .