Soulless: „Scena ekstremalna z założenia budzi kontrowersje”

Od pierwszego kontaktu z nowym materiałem Soulless „An Offering From The Absolute” odniosłem wrażenie, że jest to płyta, o której zrobi się głośno w polskim światku metalowym. Album ukaże się 25 kwietnia bieżącego roku via Mara Productions. W związku z tym wydarzeniem postanowiłem zadać kilka pytań liderowi tejże formacji. Paweł „Wdowa” Wdowski okazał się rozmówcą niewylewnym, oszczędnym w słowa, aczkolwiek konkretnym i rzeczowym. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z lekturą wywiadu, a potem – mam nadzieję – z płytą, o której mowa.


Witaj Pawle w przededniu premiery debiutanckiej płyty Soulless „An Offering From The Absolute”. Jakie panują emocje i nastroje w zespole w związku z tym wydarzeniem?

Cześć. Droga od nagrania do wydania zajęła nam sporo czasu, więc wszystkie „burzliwe” emocje dawno opadły. Na dzień dzisiejszy są to zdecydowanie historie związane z wydaniem i awantury o to, jak ma ostatecznie wyglądać.

Zaczynaliście parę lat temu jako Soulless Carnage. Co popchnęło Was do zmiany nazwy? Jaki był odzew na EPkę From The Remains To Heaven?

Na tę decyzję złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim od czasu powstania zespołu graliśmy w zasadzie w niezmienionym składzie – w momencie odejścia perkusisty, z którym nagraliśmy AOFTA, pomyśleliśmy, że najwyższy czas na zmiany. Oprócz tego praktycznie od zawsze w rozmowach skracaliśmy nazwę do „Soulless„, więc proces zmiany był dosyć naturalny.

Odzew na EP był raczej niezbyt entuzjastyczny, po jej nagraniu zagraliśmy kilka koncertów i prawie od razu zaczęliśmy robić materiał na LP. Trwało to jakieś 2 lata i kosztowało sporo wysiłku, na szczęście jesteśmy zadowoleni z efektu.

Macie w składzie nowego bębniącego. Jakiego diabelskiego podstępu musieliście użyć, by wciągnąć na pokład Mike’a Thorn’a znanego ze Sphere?

Z Thornem znamy się od dawna, zawsze mieliśmy z jego strony wsparcie. Nasz pierwszy koncert, jeszcze jako Soulless Carnage, zagraliśmy właśnie przed Sphere. Któregoś dnia napisał do mnie, zapytać co słychać. Od słowa do słowa przeszliśmy do tematu wspólnego grania. Początkowo był sceptyczny, bo dla niego nasze granie jest prawie połowę wolniejsze niż w Sphere, ale stwierdził, że chciałby spróbować. W jakieś dwa tygodnie zrobił cały materiał i już po pierwszej próbie podjęliśmy decyzję, że zostaje. Od niedawna gra z nami również nowy gitarzysta, Tomek Iemma, którego poznaliśmy dzięki Mike’owi. Obaj odwalają kawał dobrej roboty.

Za wydanie „An Offering From The Absolute” odpowiada Mara Productions. Na tym etapie w sieci da już się zaobserwować konkretne ruchy promocyjne związane z Waszym zespołem. Jak doszło do współpracy i co sobie obiecujecie po jej efektach?

Współpraca z Mara Productions to też zasługa Thorna. Dopadł Marcina (wydawcę) gdzieś w internecie, wysłał mu muzykę i 10 minut później rozmawialiśmy o szczegółach. Na razie nie obiecujemy sobie nic szczególnego. Wszystko zależy od tego, jak przyjmie się płyta.

Płyta została nagrana pod bacznym okiem Arkadiusza „Malty” Malczewskiego w Sound Division Studio. Opowiedz, jak przebiegała praca nad pełnym albumem. Czy weszliście do studia z gotowym materiałem? Czy może zostawiliście sobie miejsce na zmiany podczas nagrywania? Nie omijaj oczywiście przy tym ewentualnych pikantnych wydarzeń (śmiech).

Jak już wspomniałem, praca nad tą płytą to były pełne dwa lata. Cały materiał był przygotowany sporo wcześniej, a tak naprawdę nagraliśmy ją w sumie dwa razy. Pierwszy raz w formie preprodukcji, drugi ten docelowy w studio.

Dzięki takiemu systemowi, zmian podczas nagrywania można uniknąć prawie w 100%. Praca z Maltą to z kolei temat na nowelę. Cały czas słucha, co nagrywa, wymyśla na poczekaniu, jak zagrać poszczególne fragmenty numeru, tak żeby siedziały w mixie, nie mając jeszcze nagranych wszystkich śladów. Jednocześnie jest skarbnicą anegdot i wpadek ze świata muzycznego, ekstremalnym kabareciarzem i żyje w swojej własnej rzeczywistości.

Któregoś dnia sesji wyszedł odgrzać sobie obiad, parę minut później wrócił wściekły. Okazało się, że ktoś bardzo dokładnie umył szklane drzwi między live room’em a kuchnią, w które Malta spektakularnie wyrżnął czołem, zostawiając wyraźny odcisk całej twarzy.

Na płycie słychać sporo klawiszy. Ponieważ nie macie w składzie oficjalnym klawiszowca, opowiedz proszę, kim jest osoba odpowiedzialna za aranże klawiszowe zarówno kompozycyjnie, jak i fizycznie?

Wszystkie aranże gitarowe i klawiszowe napisał Zakk. Za ich brzmienia odpowiada Michał Staczkun, u którego nagraliśmy całą część preprodukcyjną. Podłożył wszystkie soundscape’y, brzmienia klawiszy, smyczków itp. Jedynie partie piano w Shattered Reflection nagrana była przez regularnego pianistę.

Niestety nie trzymałem w rękach fizycznej płyty, a co za tym idzie nie mogłem zapoznać się z tekstami do Waszych utworów. O czym są liryki? Czy to jest koncept album czy kilka odrębnych historii?

Tytuł płyty An Offering From The Absolute zdradza sporo na temat tekstów. Wszystkie liryki były pisane w spójnym koncepcie, jednak do ich interpretowania zachęcam każdego indywidualnie.

Fire Walk With Me to tytuł jednego z utworów na An Offering From The Absolute. Ciekawi mnie, czy ten utwór ma jakiś związek z legendarną serią Davida Lyncha “Twin Peaks”? Jeżeli tak, to czy oglądałeś trzeci sezon tego serialu i jak go odbierasz względem wcześniejszych?

Jak najbardziej, jestem ogromnym fanem dwóch pierwszych sezonów, jednak do tej pory nie udało mi się sięgnąć po najnowszy.

Ostatnimi laty w naszym kraju rozpoczęła się poważna batalia w obronie uczuć religijnych. Bardzo łatwo trafić na celownik, co widać choćby po częstotliwości pozwów kierowanych na przykład w stronę czołowego prowokatora Nergala i Behemoth. Soulless może nie jest aż tak ortodoksyjny, jak nasz główny produkt eksportowy, ale jednak jako zespół ekstremalny z założenia znajdujecie się po “złej” stronie barykady. Czy widzisz w Polsce realne zagrożenie dla wolności słowa i sceny metalowej jako całości?

Scena ekstremalna z założenia budzi kontrowersje. Zespoły pokroju Behemoth nie nagrywają numerów pod radio i posiadają określone grono odbiorców.

Ostatnią kompozycją na płycie jest cover. Muszę przyznać, że zaimponowaliście mi pomysłem na wybór wykonawcy. Co skłoniło Was do przerobienia “Anubis” SepticFlesh?

Od początku chcieliśmy zrobić cover po swojemu. Nagrywaliśmy go u Michała Staczkuna, jako jeden z ostatnich numerów. Wtedy wiedzieliśmy już, jak mniej więcej ma brzmieć cała płyta i w jaką stronę możemy poprowadzić aranż, żeby pasował do pozostałych kawałków.

Na zakończenie opowiedz proszę o planach na przyszłość związanych z promocją nowej płyty. Może jakaś specjalna zachęta dla czytelników?

W najbliższym czasie planujemy koncerty w Częstochowie (z Morte i Hellspawn) oraz Katowicach (z Kalt Vindur, Uerberos i Neolith). Na zachętę dodam, że grać będziemy wyłącznie numery z AOFTA.

Tagi: , , , , , , .