Azarath: „Wszystko dzieje się naturalnie”

Po wydaniu znakomicie przyjętej płyty In Extremis Azarath szykuje się do wyruszenia w promocyjną trasę koncertową, podczas której grupa występować będzie u boku Immolation i Melechesh. W  bardzo gorącym dla zespołu okresie udało nam się namówić na rozmowę Barta – gitarzystę składu, który (wraz z Inferno) stanowi trzon tej popularnej i cenionej od lat death metalowej załogi. 

 Witaj! Minęło już kilka miesięcy od premiery Waszej ostatniej płyty. Kurz nieco opadł, czas chyba też pozwolił nabrać do tej produkcji właściwego dystansu. Jak dziś prezentuje się Twój stosunek do In Extremis oraz wrażenia związane z jej odbiorem wśród fanów?

Cały czas jestem zadowolony z tego materiału, a odbiór płyty wśród fanów jest bardzo pozytywny. Otrzymujemy masę wiadomości i recenzji albumu, sporo dzieje się w tzw. social media, więc chyba jest ok. Parę numerów przetestowaliśmy już koncertowo, tj. At the Gates of Understanding, Let my blood become his flesh i Annihilation, a na najbliższej trasie będziemy grali również The Slain God.

Nowa płyta, choć ponownie nagrana z Necrosodomem na wokalu, zdaje się nie być już tak smolista i bleciorowa, jak Blasphemers’ Maledictions. Wyraźnie wyczuwalny jest za to death metalowy sznyt i brutalność znana z poprzednich krążków. Czy w zamyśle chcieliście wrócić na zdecydowanie bardziej death metalowe tory, czy kierunek ten „wyszedł już w praniu” dając o sobie znać na etapie aranżowania materiału?

“Wyszło w praniu”, jak zwykle. Nigdy nie narzucamy sobie niczego pracując nad nowym materiałem, nie ograniczamy się w żaden sposób. Od początku graliśmy brutalny death metal, z czasem wprowadzając więcej klimatu w strukturze naszych utworów. Zawsze bliżej było nam do Immolation czy starego Morbid Angel, niż np. do Cannibal Corpse czy Suffocation.

Przy okazji nowego krążka zafundowaliście fanom najdłuższą przerwę wydawniczą w historii zespołu. Czym spowodowany był 6-letni okres poprzedzający nową płytę? Brak czasu związany był z innymi aktywnościami, czy jednak to materiał wymagał tak długich przygotowań?

Tak wyszło, każdy z nas ma jakieś zobowiązania, pracę, a z tworzeniem materiału nigdy się nie spieszymy. Nie ciąży na nas żadna presja, wszystko toczy się naturalnie, swoim tempem. Cały materiał powstał praktycznie w okresie 2013-2015, a sesję nagraniową zaczęliśmy w marcu 2016r.  Nagrywamy zawsze dopiero wtedy, kiedy już w 100% jesteśmy pewni nowego materiału. Sesja nagraniowa była także dosyć rozciągnięta w czasie, trwała aż do listopada 2016 (miksy i mastering). Każdy instrument nagrywaliśmy w innym studiu, dążąc do tego by wszystko brzmiało jak najlepiej i uwzględniając oczywiście wolne terminy danego studia. W trakcie nagrań otrzymaliśmy kilka ofert wydawniczych, jednak z decyzją wstrzymaliśmy się do czasu ukończenia materiału. Podpisaliśmy kontrakt z Agonią około stycznia 2017 i ustaliliśmy datę premiery na kwiecień 2017 r.

Na płycie dominuje tematyka śmierci. Dość mocno zresztą zgłębiona, bo zaprezentowana w kontekście różnych wierzeń i kultur (w tym tak odległych jak Indie czy Tybet). Nie da się ukryć, że wymagało to „odrobienia pracy domowej” i właściwego poznania materiałów źródłowych. Kto odpowiada za teksty na krążku, skąd autor/rzy czerpali niezbędną wiedzę i jak dużym wysiłkiem, pracą i zaangażowaniem zostało ich przygotowanie obkupione?

Teksty na In Extremis powstawały dość długo i są wynikiem współpracy Necrosodoma oraz naszego wspólnego znajomego Grega (Malahida), który zwiedził kawał świata (w tym Nepal, Indie) i poznał bliżej wiele tamtejszych kultur. Był m.in. w Varanasi, gdzie z bliska widział tamtejsze obrzędy (kremacje zmarłych, wrzucanie zwłok do Gangesu). Obaj dogłębnie zbadali tematykę albumu, na bieżąco wymieniali się wiedzą, pomysłami, i z dużym zaangażowaniem przygotowali liryki na nasz najnowszy album.

Szata graficzna krążka ponownie ucieka od czerni, znanej z pierwszych 4 płyt Azarath. Za cover art odpowiedzialna jest tym razem żona Inferno, na co dzień zajmująca się grafiką i malarstwem. Kilka słów na temat tego konceptu, jego przygotowania i finalnego efektu? Jest to jedna z wybranych grafik powstałych wcześniej, czy obraz stworzony został specjalnie na potrzeby płyty?

Obraz powstał specjalnie na potrzeby płyty. Marta znała cały koncept albumu, oczywiście była też cały czas na bieżąco z muzyką, którą tworzyliśmy i równocześnie malowała obraz. Wg mnie jest znakomitym uzupełnieniem muzyki, tytułu i tekstów na płycie, a jednocześnie jest old schoolowym dziełem, dalekim od obecnej “mody” na photoshopowe okładki.

Patrząc na rozmach promocji nowego krążka (duża w tym zasługa Agonii), wydaje się, że macie zamiar pożeglować tym okrętem na szersze niż dotychczas wody. Nie twierdzę, że zespół nie jest znany, bo wśród miłośników death metalu cieszycie się właściwym uznaniem, mam tu jednak na myśli śmiałe wkroczenie na większy metalowy rynek.  To tylko wrażenie, czy jednak właściwa ocena obecnych planów zespołu?

Z naszej strony nic się nie zmieniło, robimy dalej swoje najlepiej jak potrafimy i tyle. Nagrywamy płyty kiedy jesteśmy gotowi, koncertujemy ile możemy. Nie wyznaczaliśmy sobie żadnych promocyjnych celów, wszystko dzieje się naturalnie. Wybraliśmy Agonię, mając pełne zaufanie do tej firmy, wynikające już z wcześniejszej współpracy przy  Praise the Beast. Negocjacje były bardzo konkretne, szybkie, a płyta została wydana dokładnie w takiej formie, jak sobie założyliśmy. Co do działań promocyjnych, to po ilości otrzymanych recenzji i wywiadów widzimy, że Agonia Records działa bardzo prężnie i cały czas się rozwija.

Premierze nowej płyty towarzyszyła dość niespodziewana roszada w składzie Azarath, która siłą rzeczy zmusiła Was do weryfikacji wcześniej poczynionych planów. Najpierw enigmatyczne, niepotwierdzone przez zespół oświadczenie Necrosodoma, które niedługo potem zniknęło z sieci, później znacząca cisza i finalnie bardzo zwięzłe info o rozejściu się Waszych muzycznych dróg. Czy dziś możesz powiedzieć na ten temat coś więcej? Co było przyczyną tego rozstania, czy mocno uderzyło w zespół w tak ważnym momencie jakim była premiera nowej płyty oraz co spowodowało, że info o zmianach poszło w świat w taki sposób?

Z naszego punktu widzenia to nie było niespodziewane, prędzej czy później musiało się tak stać, gdyż najkrócej to ujmując “nie nadawaliśmy na tych samych falach”. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń co do Marka wokali, solówek czy tekstów na płycie. Jest zajebistym muzykiem, tylko po prostu mieliśmy odmienne podejście/wizje co do stylu i sposobu funkcjonowania zespołu. I tyle, nie ma co wchodzić niepotrzebnie w szczegóły. Nie ma tu żadnej złej krwi, nadal jestem fanem Anima Damnata i Deus Mortem.

Angaż za Necrosodoma otrzymał znany z Embrional Marcin „Skullripper” Sienkiel. Co zadecydowało o tym wyborze? Czy giełda nazwisk przewidywała też innych kandydatów? Czy zakiełkował przy okazji (choć nie jest tajemnicą, że w praktyce raczej niewykonalny) pomysł powrotu z Brunem w szeregach?

Rozważaliśmy kilku kandydatów i różne konfiguracje, parę osób po rozmowach zaprosiliśmy na próby, no i wybraliśmy Marcina. Jest bardzo dobrym muzykiem, był zajebiście przygotowany i dobrze nam się razem grało. Ma już za sobą również pierwszy koncert w naszych szeregach (Party San Festival) i jesteśmy mega zadowoleni ze współpracy. Za parę tygodni wyruszamy na tour po Europie i będzie okazja do dokładnego sprawdzenia jak to będzie funkcjonowało.

Pytanie o Wasze plany koncertowe – kiedy nadarzy się najbliższa okazja do skonfrontowania nowego materiału z warunkami koncertowymi?

Już 7 września rozpoczynamy europejską trasę w towarzystwie Immolation i Melechesh. Zagramy 21 koncertów, z czego 4 ostatnie w Polsce – 26.09 Kraków, 27.09 Wrocław, 28.09 Gdynia i 29.09 Warszawa. Na polskich koncertach towarzyszyć nam będzie również In Twilight’s Embrace. Zapraszamy.

Dzięki za poświęcony czas. Pomyślnego wiatru w żagle i do zobaczenia na koncertach!

Dzięki!

Synu

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Bez szufladkowania i zbędnych etykiet.
Synu

Tagi: , , , , , , , , .