ZØRORMR: „byłem głodny pisania nowej muzyki”

ZØRORMR to jednoosobowy projekt za, którym stoi Moloch.
W tym roku za sprawą Via Nocturna wydał swój trzeci krążek „Corpvs Hermeticvm”. Zapraszam do przeczytania naszej rozmowy o sprawach zarówno ważnych jak i błahych.

Moloch, nakład „Corpvs Hermeticvm” został całkowicie wyprzedany. Jesteś zadowolony z przyjęcia swojej najnowszej płyty?

I tak, i nie. Cieszę się, to oczywiste, ale nie popadam w przesadną euforię. Nakład nie był wcale duży a i płyta też sama się nie wyprzedała. Naprawdę ciężko pracowałem na to, żeby zainteresować tym krążkiem odbiorców. Nie bez znaczenia było dobre wsparcie ze strony prasy, które skierowało na ten skromny projekt nieco więcej światła. Odbiór ze strony fanów też okazał się pozytywny więc nie ma powodów do narzekań. Ale te 500 płyt to naprawdę nie jest jakieś tam wybitne osiągnięcie. Pamiętaj, że nawet płyty z „Thrash’em All” miały więcej (śmiech).

Materiał został wydany w limitowanej edycji 500 kopii. Czy ograniczony nakład jest spowodowany coraz rzadszym kupowaniem fizycznych albumów i chęcią uniknięcia zalegania nadmiernej liczby płyt? A może specjalna gratka dla kolekcjonerów, a sam materiał (zgodnie z postępem i duchem czasu) będzie dostępny jedynie w formie digitalnej?

Tak naprawdę to mało kto tłoczy teraz większe ilości płyt w ekstremalnym metalu. Taką granicą jest chyba 1000 egzemplarzy powyżej której masz już do czynienia i z bardzo rozpoznawalnym zespołem oraz wytwórnią o ugruntowanym statusie na scenie. Nie uważam, żeby ktokolwiek, kto ma chociażby blade pojęcie o muzyce chciał „uniknąć zalegania nadmiernej liczby płyt” i dlatego nie kupował płyt. Myślę, że to „trzęsienie ziemi”, którego efektem był spadek sprzedaży fizycznych nośników już dawno przeszło do historii. Zobacz jak z totalnej niszy płyta winylowa stała się jednym
z najbardziej pożądanych i najchętniej kupowanych nośników. Co raz lepiej radzą sobie też wydawnictwa na kasetach. Oczywiście nie ma już takich nakładów poszczególnych tytułów jak kiedyś. Ale za to trzeba podziękować nie twórcom empetrójek, a małym chujkom, którzy zamiast kupić płytę swojego ulubionego zespołu ściągają ją za darmo z internetu. Wiesz o czym mówię… Oni nie kupią nigdy płyty na Bandcampie nawet za dolara bo za darmo mogą ją odsłuchać na YT. Problem w tym, że tacy ludzie nie mają zielonego pojęcia o muzyce, odbiorze i nie dbają o jej jakość. Nie demonizuję mp3 bo jest mega wygodny. Na jeden klik żongluję utworami, płytami kiedy chcę, szczególnie jak jadę pociągiem czy na rowerze. Ale to nigdy nie zastąpi mi tego uczucia prawdziwego i zaangażowanego słuchania muzyki z płyty, kasety czy winyla.

Opowiedz nieco o całym procesie powstawania nowego albumu – jaki był pierwotny zamysł oraz myśl towarzysząca komponowaniu nie tylko muzyki, ale i tworzeniu warstwy tekstowej ? Jak doszło do nawiązania współpracy z Via Nocturna oraz kto jest autorem szaty graficznej „Corpvs Hermeticvm” ?

Materiał na „Corpvs Hermeticvm” zaczął powstawać niedługo po wydaniu „IHS”. Chciałem nagrać wyjątkową płytę, powiedzmy „filozoficzną” płytę. Byłem głodny pisania nowej muzyki, bo materiał na następcę „Kval” robiłem jakoś w 2012 roku to bardzo szybko zabrałem się do roboty. „Corpvs Hermeticvm” nie jest albumem koncepcyjnym, choć koncepcje filozofii hermetycznej są w nim dominujące. Jest sporo odwołań do literatury, do filmu… Każdy może to interpretować po swojemu choć wiadomo: jest ogólny zamysł i sens zarówno tytułów, treści tekstów jak i okładki. To wszystko wiąże się ze sobą i jest naznaczone predykamentem egocentrycznym. W dużym uproszczeniu te płyty ZØRORMR są po prostu o mnie
i przedstawiają mój punkt postrzegania świata…

Album był nagrywanych w aż trzech studiach, a ostateczny mix i mastering został wykonany w Sound Division Studio – skąd taka rozbieżność i liczba? Starasz się eksperymentować z brzmieniem i sprawdzać możliwości każdego ze studiów ? Czy może jednak zasięgnąłeś czyjejś opinii gdzie najlepiej będzie nagrać poszczególne partie instrumentów?

Nie eksperymentuję z brzmieniem na etapie rejestracji dźwięku, zawsze szukam pomysłu na sound przed nagraniem.
W studio oczywiście wszystko nabiera właściwego sznytu . Co do „pielgrzymowania” z „Corpvs Hermeticvm” po różnych studiach to dla mnie problemem był przede wszystkim czas. Nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby pracować dłużej niż 2-3 dni nad płytą pod rząd, stąd klasyczna, dwu-trzytygodniowa sesja nie wchodziła w grę. Między nagraniami poszczególnych instrumentów były często długie miesiące przerwy, bo nie mogłem znaleźć wolnej chwili, żeby tą płytę skończyć. I tak powstawała ona przez dobre półtora roku. Zresztą musiałem się też dostosować do terminów ludzi,
z którymi współpracowałem. A te jak nietrudno się domyślić rzadko pokrywały się z moimi (śmiech). Na pewno mimo takiego „sklejania” tej płyty po kawałku całość zyskała świeże spojrzenie na każdym etapie jej produkcji.


Muszę przyznać iż nie jestem do końca fanem tradycyjnego black metalu, jednak nie będę ukrywał że „Corpvs Hermeticvm” słucha się naprawdę z przyjemnością. Czy album był komponowany głównie dla fanów tego gatunku czy postanowiłeś się nie ograniczyć i stworzyć taki materiał, który będzie w pewnym stopniu przystępny dla każdego pasjonata muzyki metalowej?

Komponowałem go głównie dla siebie. Black metal to muzyka skrajnie egocentryczna. Czy przystępna? Nie wiem czy ta „przystępność”, której do końca nie mogę chyba traktować jak komplementu bierze się z konstrukcji utworów. Może częściowo… Brzmienie, które ukręcił Malta w Sound Divison po prostu sprawiło, że wszystkie ślady instrumentów zaczęły oddychać dwa razy mocniej. I to słychać od razu. W przypadku moich poprzednich nagrań nie miałem takiej możliwości, żeby ta muzyka brzmiała tak czysto i organicznie. Tym razem zdecydowałem się właśnie na takie rozwiązanie. Bębny nagrane w Hertzu i omikrofonowane w starym stylu, bez triggerów i żadnych innych wspomagaczy też robią robotę. To cały czas jest ZØRORMR, tylko może nie już tak piwniczny jak na „Kval”.

Na albumie udzieliło się wielu gości – Mike Wead (King Diamond), Hal (Abused Majesty/Hermr/Vader), Icanraz (Devilish Impression) czy Quazarre (Assgard/Devilish Impression). Jak doszło do współpracy z tymi muzykami ? Czy ktoś z grona zaproszonych artystów odmówił i nie znalazł się na ostatecznej wersji „Corpvs Hermeticvm”?

Z Quazarrem i Icanrazem współracowałem już przy nagraniach „IHS”. Znamy się od dawna więc prośba akurat ich
o pomoc była dla mnie rzeczą naturalną. Z Halem dawno nie działałem muzycznie, a coś tam razem robiliśmy głównie
w kwestiach lirycznych przy Abused Majesty, więc tym razem zaprosiłem go by udzielił się z innej strony niż jest teraz powszechnie znany. Myślę, że wyszło to naprawdę dobrze i jego wokale przydały agresji w „In The Mouth Of Madness”. Do Mike’a Weada po prostu napisałem pytanie czy byłby zainteresowany i przesłałem mu swoją muzykę. Zgodził się bez problemu czego efektem jest czaderskie solo w numerze tytułowym. Dla mnie spełniło się marzenie bo jestem prawie psychofanem King Diamond i Mercyful Fate a gra Mike’a zawsze mi imponowała na żywo…

Zororm jest jednoosobowym projektem jednak jak dobrze wiadomo, prawdziwym wyzwaniem dla artysty są występy na żywo. Na profilu FB można zobaczyć, iż jesteś w trakcie kompletowania załogi do koncertów. Jak idą poszukiwania? Odzew jest duży? Masz jakichś faworytów wśród nadesłanych ofert? Nie wolałeś skorzystać
z pomocy znajomych muzyków?

Wolałem, ale jak się pewnie domyślasz, z jakiś powodów do tej współpracy nie doszło… Nie chcę wchodzić w szczegóły. Może to i lepiej, że tak się stało? ZØRORMR na żywo to będzie całkiem nowe doświadczenie i fajnie, że będzie udziałem „nowych” ludzi. Szukam już jakiś czas, powoli widać światełko w tunelu, zaczynają się wyłaniać osoby, które poważnie podchodzą do takich zobowiązań. W Polsce nie brakuje utalentowanych muzyków, więc myślę, że prędzej czy później uda się zaprezentować muzykę ZØRORMR na scenie.

zorormr moloch

Czy wobec powyższego istnieje szansa, że Zororm stanie się wielopostaciowym tworem ? Bycie jedynym członkiem, a zarazem liderem i założycielem to swoista wygoda bo nikt nie kwestionuje Twoich pomysłów.
Z drugiej strony opinia kogoś zewnątrz mogłaby wprowadzić zupełnie inne pomysły do Twojej muzyki.

To trudne pytanie. Pół roku temu pewnie odpowiedziałbym na nie twierdząco bo też i inne plany miałem związane
z ZØRORMR. Dzisiaj, nie jestem tego pewien… Na pewno zależy mi na tym, żeby ZØRORMR od czasu do czasu stanął na scenie i jest na to spora szansa. Myślę, że wyklaruje się nawet regularny skład „live”, żeby grać te kilka koncertów w skali roku. W ostatnich latach sporo ludzi „przewinęło się”, w pewnym sensie, przez ZØRORMR. Mówię tu o niesławnych „guest appearances”. Myślę jednak, że opinia i wsparcie ludzi, którzy mi pomagali do tej pory w moich muzycznych poszukiwaniach sporo mnie nauczyły i w jakimś stopniu wpłynęły na muzykę ZØRORMR. Nie mniej jednak ja chyba już nie jestem na etapie poszukiwania swojej tożsamości .. Bardziej koncentruję się na jej cementowaniu i rozbudowie. ZØRORMR nigdy nie będzie takim klasycznym zespołem, tylko prawdziwą wielopostaciową bestią przybierającą inną formę na płycie, a inną na żywo…

Czy istnieje szansa na reaktywację twoich dark ambientowych projektów?
Myślę, że tak… Od jakiegoś czasu przymierzam się do powrotu w tamte rejony ale póki co jestem dość mocno skoncentrowany na ZØRORMR i nie mam specjalnie czasu na poboczne projekty. Oczywiście chciałbym zorbić coś odrębnego od ZØRORMR, bardziej w klimatach z płyt Złotego Węża, ale też nie chcę też robić niczego na siłę. Zobaczymy co z tych planów wyniknie. Póki co muszę ograniczyć się do oklepanego „czas pokaże”…

Co ostatnio najczęściej gości w odtwarzaczu głównodowodzącego grupy Zororm? Masz jakichś faworytów wśród tegorocznych wydawnictw?

Ja słucham bardzo dużo nowej muzyki, nie tylko z racji wydawnictwa, ale także sam lubię być na bieżąco „co w trawie piszczy”. Ciężko mówić mi o faworytach, bo się w ten sposób nad tym nie zastanawiałem, ale w tym roku w Polsce jest dużo świetnej muzyki, którą trzeba docenić. Trudno wszystkich wymienić, ale na pewno bardzo podobały mi się nowe płyty Outre, Infernal War, Illness, Kres, Non Opus Dei czy Hate. Z zagranicznych na pewno sporo słuchałem w tym roku Gorgoroth, Leviathan czy Lucifer. No i wiadomo, wszystkiego z katalogu Via Nocturna i jej konkurencji (śmiech).

Co sądzisz na temat obecnej formy polskiego black metalu? Mamy naprawdę solidną reprezentację, której przykładem może być Thaw wyruszający na trasę z Behemoth, Mgła dająca okazjonalne koncerty w kraju czy Furia będąca headlinerem podczas nadchodzącej trasy Asymmetry oraz występująca na takich wydarzeniach jak Primavera Sound czy Off Festival? Nie wydaje Ci się, że polskie podziemie powoli zaczyna wyłamywać się ze sztywnych ram muzyki tylko dla metalowców i powoli wkraczającej do szerszego grona odbiorców?

Chciałbym, żeby Polska potrafiła docenić swoich twórców kultury. W kategoriach „sztuk ekstremalnych” możemy spokojnie rywalizować z Europą i ze światem. Nie musimy się niczego wstydzić. Mamy świetne zespoły, zaangażowanych wydawców i naprawdę bardzo dobrą muzykę, wydawaną na co raz wyższym poziomie. Szkoda, że wciąż docenia się niektóre zespoły mocniej za granicą niż u nas. Ale też trochę się to zmienia. Popularne jest darcie ryja po polsku, co też jest świetną sprawą. Myślę, że powinniśmy docenić te nasze zespoły i dać im możliwie jak największe wsparcie. A przez wsparcie rozumiem też kupowanie płyt i chodzenie na koncerty. To już zadanie odbiorców, którzy muszą ciągle wspierać swoje ulubione zespoły bo bez tego wsparcia nawet najlepsza scena skazana jest na zagładę.

Ostatnie słowa należą do Ciebie dlatego ja dziękuję za wspólną rozmowę.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach!

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , .