<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław Turski, Autor w serwisie KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/author/jaroslawt/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/author/jaroslawt/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 08:19:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>Jarosław Turski, Autor w serwisie KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/author/jaroslawt/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>COFFIN NAIL &#8211; &#8222;Years of Lead&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/coffin-nail-years-of-lead-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/coffin-nail-years-of-lead-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jul 2022 19:20:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[Coffin Nail]]></category>
		<category><![CDATA[COFFIN NAIL Years of Lead]]></category>
		<category><![CDATA[deathgrind]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[War Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Years of Lead]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=256006</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sformułowanie &#8222;gwóźdź do trumny&#8221; w słowniku większości ludzi jest związkiem frazeologicznym pojmowanym jako metafora. Do tejże większości nie należy jednak przywołujący dosłowne&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/coffin-nail-years-of-lead-2022/">COFFIN NAIL &#8211; &#8222;Years of Lead&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Sformułowanie &#8222;gwóźdź do trumny&#8221; w słowniku większości ludzi jest związkiem frazeologicznym pojmowanym jako metafora. Do tejże większości nie należy jednak przywołujący dosłowne sensy powyższego wyrażenia <strong>Vvaake</strong>, niemiły jegomość odpowiadający za projekt <strong>Coffin Nail</strong>. Już pierwsze dokonania artysty wskazywały na pokrewieństwo nazwy ze złowieszczą barwą muzyki. Pełnoprawny debiut, <strong><em>Charnel Visions</em></strong> z 2020 r., jawił się brutalnym, jednak dość pospolitym deathgrindem zmiksowanym z crust punkiem. Wydana rok później płyta <strong><em>Witchfurnace</em></strong> była próbą implementacji inspiracji black- lub, jeżeli ktoś woli ścisłość, warmetalowych. Tegoroczny longplay miał ostatecznie odpowiedzieć na pytanie, czy obrano należyty kierunek zmian.</p>
<p>Już w trakcie słuchania <strong><em>Years of Lead</em></strong> można nabrać przekonania, że oddźwięk będzie pozytywny. <strong>Vvaake</strong> wspierany przez <strong>Andrew Lee</strong>, studyjnego perkusistę, wprost tnie powietrze, na deathgrindowym fundamencie osadzając swoje warmetalowe projekcje. Liczący sobie nieco ponad dwadzieścia minut album oparto na bezlitosnej perkusyjnej kawalkadzie i krwistych riffach przywodzących na myśl echa dokonań <strong>Revenge</strong> czy <strong>Napalm Death</strong>. Nieco młodsi fani z pewnością dosłyszą w kompozycjach <strong>Coffin Nail</strong> śladowe ilości <strong>Knelt Rote</strong> czy <strong>Caustic Wound</strong>. Żonglerka nazwami oczywiście nie odda w pełni ducha płyty, jednak pomoże nastawić się psychicznie na poziom bezprzykładnej nienawiści. Album, zgodnie z konwencją, jest zjawiskiem monolitycznym, niemniej znajdują się na nim momenty godne szczególnej uwagi. Warto wspomnieć o zabójczym zwolnieniu w pierwszej fazie <strong><em>Comatic God</em></strong> lub napomknąć o powracającej jak bumerang gitarowej zagrywce w <strong><em>Ireform</em></strong>. Ta druga kompozycja stanowi w mojej ocenie centralny punkt krążka.</p>
<p>Ciężko stwierdzić, na ile za jeszcze głębszy ukłon w stronę blackmetalowego dziedzictwa odpowiada <strong>Lee</strong> (który stworzył również partie perkusji na <strong><em>Witchfurnace</em></strong>). Nie da się natomiast zaprzeczyć jego zasługom w kwestii miksowania i masterowania płyty: jej brzmienie jest jeszcze bardziej mięsiste i surowe niż w uprzednich dokonaniach. Chyba każdy słuchacz przyzna, że ze względu na muzyczny profil <strong>Coffin Nail</strong> jest to osiągnięcie nie lada.</p>
<p><strong><em>Years of Lead</em></strong> nie stanowi nowego porządku, raczej reintepretuje stary przy akompaniamencie dobrze znanych motywów . Fani metalowych nowostek mogą być zawiedzeni, za to miłośnicy harców w konwencji deathgrind/war metal winni zaordynować sobie krótki anihilacyjny seans. Zaręczam, że nie będzie to czas stracony.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/coffin-nail-years-of-lead-2022/">COFFIN NAIL &#8211; &#8222;Years of Lead&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/coffin-nail-years-of-lead-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>AEVITERNE &#8211; &#8222;The Ailing Facade&#8221; (2022)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/aeviterne-the-ailing-facade-2022/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/aeviterne-the-ailing-facade-2022/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2022 15:16:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2022]]></category>
		<category><![CDATA[Aeviterne]]></category>
		<category><![CDATA[Aeviterne The Ailing Facade]]></category>
		<category><![CDATA[Avant-Garde Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Profound Lore Records]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[technical death metal]]></category>
		<category><![CDATA[The Ailing Facades]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=253288</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pochodzące z łaciny słowo aeviterne w tłumaczeniu na język polski oznacza tyle co ‘ciągle’ – takim mianem postanowili ochrzcić swój projekt czterej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/aeviterne-the-ailing-facade-2022/">AEVITERNE &#8211; &#8222;The Ailing Facade&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pochodzące z łaciny słowo <em>aeviterne</em> w tłumaczeniu na język polski oznacza tyle co ‘ciągle’ – takim mianem postanowili ochrzcić swój projekt czterej panowie z Nowego Jorku. Kwartet ten jest na metalowej mapie USA zjawiskiem stosunkowo świeżym; do tej pory wypuścił jedynie obiecującą EP-kę <strong><em>Sireless</em></strong>. Pełnoprawny debiut pod tytułem <strong><em>The Ailing Facade</em></strong>, jak dla wielu adeptów technical death metalu, miał okazać się momentem próby i pokazać, czy <strong>Aeviterne</strong> mają do zaserwowania coś specjalnego.</p>
<p>Już pierwsze sekundy otwierającego <strong><em>Denature</em></strong> wskazują, że pod kątem faktury brzmienia nowojorczycy będą trzymać się źródłosłowu nazwy zespołu. Wydana nakładem Profound Lore Records płyta prezentuje niemal bezustanny hałas, suto opatrzony kanciastymi riffami i klaustrofobiczną atmosferą. <strong><em>The Ailing Facade</em></strong> ma przede wszystkim straszyć i z tego zadania wywiązuje się doskonale. <strong>Aeviterne</strong> krzyżuje niewątpliwą wirtuozerię techniczną z duszną aurą nagrań <strong>Portal </strong>czy <strong>Flourishing</strong>, nie boi się także walcowych akcentów. Płyta w swym brzmieniu na pierwszy rzut ucha wydaje się monolityczna, jednak każdy kolejny odsłuch ujawnia cuda drugiego planu – hałas hałasem, ale na wyjątkowość krążka wpływa przede wszystkim precyzyjna praca sekcji rytmicznej. <strong><em>Penitent</em></strong> brzmi chwilami jak mariaż <strong>Gorguts</strong> z dokonaniami psychodelików spod znaku <strong>Morbus Chron</strong>. Z kolei <strong><em>The Reeking Suns</em></strong> dostaje dwa życia, gdy w srogie tryby deathmetalowej machiny wpada nagle niemal heavymetalowe intermezzo. <strong><em>The Gaunt Sky</em></strong> zachwyci natomiast wielbicieli kunsztownej gry na perkusji – myślę, że <strong>Jamie Saint Merat </strong>z <strong>Ulcerate</strong> nie powstydziłby się takiej kompozycji.</p>
<p>Chociaż utalentowany bębniarz <strong>Ian Jacyszyn</strong> niewątpliwie zasługuje na ukłony, te należą się również <strong>Colinowi Marstonowi</strong>, basiście <strong>Gorguts</strong> oraz <strong>Krallice</strong>, który odpowiada za inżynierię dźwięku i miks perkusji na albumie <strong>Aeviterne</strong>. Nie umniejsza to oczywiście zasług rewelacyjnego „pałkera” zespołu, śmiem jednak wątpić czy panom udałoby się tak dobrze uwypuklić grę perkusji w natłoku klaustrofobicznych dźwięków zwichrowanych gitar.</p>
<p><strong><em>The Ailing Facade</em></strong> jest silnym kandydatem do miana debiutu roku. Dyskretna obecność człowieka z <strong>Gorguts</strong> podczas nagrywania płyty nakazuje także wierzyć, że amerykański kwartet nie zniknie nam z radarów zbyt szybko. Pozostaje jedynie sparafrazować Ola Żwirskiego: jak tacy zaczynają od nagrywania <strong><em>The Ailing Facade</em></strong>, to gdzie skończą? – tym razem bez kontekstu cmentarza na Powązkach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/aeviterne-the-ailing-facade-2022/">AEVITERNE &#8211; &#8222;The Ailing Facade&#8221; (2022)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/aeviterne-the-ailing-facade-2022/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>MISOTHEIST &#8211; &#8222;For the Glory of Your Redeemer&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/misotheist-for-the-glory-of-your-redeemer-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/misotheist-for-the-glory-of-your-redeemer-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2021 13:40:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[Atmospheric Black Metal]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[For the Glory of Your Redeemer]]></category>
		<category><![CDATA[Misotheist]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Terratur Possessions]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=226557</guid>

					<description><![CDATA[<p>Drugi album Misotheist ukazał się po dwóch latach od czasu debiutanckiej płyty projektu z Trondheim. Wydana w 2018 roku poprzedniczka, zatytułowana po&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/misotheist-for-the-glory-of-your-redeemer-2021/">MISOTHEIST &#8211; &#8222;For the Glory of Your Redeemer&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi album <strong>Misotheist</strong> ukazał się po dwóch latach od czasu debiutanckiej płyty projektu z Trondheim. Wydana w 2018 roku poprzedniczka, zatytułowana po prostu <strong><em>„Misotheist”</em></strong> okazała się interesującą propozycją, choć zainteresowanie materiałem można określić jako umiarkowane. W mojej ocenie pominięcie pierwszego krążka formacji należałoby traktować jako niepotrzebną rozrzutność. Jest to bowiem świetna dawka grania, które roboczo można określić jako „post-black metal”, skondensowana na przestrzeni 33 minut w zaledwie trzech utworach. Wypuszczony początkiem lutego <strong><em>„For the Glory of Your Redeemer”</em></strong> miał udzielić odpowiedzi na pytanie, czy zaproponowana przez <strong>Misotheist</strong> formuła uległa wyczerpaniu, czy wręcz przeciwnie – stała się podwaliną kolejnego udanego krążka.</p>
<p>Drugi longplay norweskiego projektu w swej konstrukcji dość mocno kojarzy się z debiutem. Ponownie znajdują się tu trzy utwory, trwające łącznie około pół godziny, z monumentalnym, szesnastominutowym <strong><em>„Acts of the Flesh”</em></strong> wieńczącym płytę. Brzmieniowo również stanowi twórcze rozwinięcie pomysłów sprzed ponad dwóch lat. Najprościej byłoby scharakteryzować tonację płyty jako pomost między „klasycznym” blackiem, a tym serwowanym przez zespoły z Islandii – chociażby <strong>Sinmarę</strong> czy <strong>Misþyrming</strong>, które również wydawały w wytwórni <strong>Terratur Possessions</strong>. To właśnie zespołom z wyspy gejzerów norweska formacja zawdzięcza charakterystyczne, zimne brzmienie. Z kolei progresywne upodobania oraz słabość do gitarowych dysonansów każą słuchaczowi nieśmiało spoglądać w kierunku dziedzictwa <strong>Deathspell Omega</strong>.</p>
<p>Choć <strong>Misotheist</strong> najlepiej czuje się w rytmie galopady, nadal nie są mu obce zmiany tempa, co najpełniej uwydatnia się we wspomnianym już <strong><em>„Acts of the Flesh”</em></strong>, który nie dłuży się, mimo iż czas jego trwania wypełnia ponad połowę płyty. Jest to utwór zagrany z niezwykłym rozmachem, składający się niejako z dwóch przeplatających się części: chmury intensywnego, gitarowego gradu, oraz bardziej melodyjnej i atmosferycznej, wyraźnie nasyconej klimatem patosu i wzniosłości. Dwie wcześniejsze kompozycje również traktować należy jako udane, choć bledną wobec tej specyficznej blackowej symfonii. Jakkolwiek nie są one tak wielowymiarowe, tak stanowią cenną część składową płyty i z pewnością znajdą swoich amatorów wśród miłośników ekstremy.</p>
<p><strong><em>„For the Glory of Your Redeemer” </em></strong>w końcowym rozrachunku należy zatem potraktować jako udany sequel debiutanckiego wydawnictwa i zarazem jedną z ciekawszych pozycji w metalowym światku, które ukazały się początkiem roku. Słuchacze, którzy poza soczystym tremolo cenią sobie także grę gitarowych dysonansów oraz kreowanie klimatu powinni wysoko ocenić tę pozycję.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/misotheist-for-the-glory-of-your-redeemer-2021/">MISOTHEIST &#8211; &#8222;For the Glory of Your Redeemer&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/misotheist-for-the-glory-of-your-redeemer-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>AD NAUSEAM &#8211; &#8222;Imperative Imperceptible Impulse&#8221; (2021)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ad-nauseam-imperative-imperceptible-impulse-2021/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ad-nauseam-imperative-imperceptible-impulse-2021/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2021 12:48:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2021]]></category>
		<category><![CDATA[Ad Nauseam]]></category>
		<category><![CDATA[Avantgarde Music]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Imperative Imperceptible Impulse]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[technical death metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=226185</guid>

					<description><![CDATA[<p>Łacińska fraza ad nauseam oznaczać może sprzeczkę lub dyskusję, która prowadzona jest wręcz do torsji lub przysłowiowego „porzygu”, jeżeli ktoś woli dosłowność.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ad-nauseam-imperative-imperceptible-impulse-2021/">AD NAUSEAM &#8211; &#8222;Imperative Imperceptible Impulse&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Łacińska fraza <em>ad nauseam</em> oznaczać może sprzeczkę lub dyskusję, która prowadzona jest wręcz do torsji lub przysłowiowego „porzygu”, jeżeli ktoś woli dosłowność. W przypadku kwartetu z Vicenzy o tej samej nazwie o nudnościach mowy być nie może, choć wrażenia z odsłuchu także mogą być mocne. Po sześciu latach od debiutanckiego albumu Włochów przyszedł kolejny moment prawdy &#8211; czy po bardzo udanym <strong><em>„Nihil Quam Vacuitas Ordinatum Est”</em></strong> drugi krążek będzie równie udanym manifestem awangardowego death metalu?</p>
<p>Przedtem jednak dwa słowa dla tych, którzy włoskich metalowców nie mieli okazji poznać. Założony w 2011 roku kwartet trudni się graniem skomplikowanej odmiany death metalu, którą na potrzeby recenzji możemy scharakteryzować jako technical death metal. Traktować to należy jednak jedynie umownie, najwyżej jako punkt wyjścia do dalszych rozważań. <strong>Ad Nauseam</strong> to zespół, którego muzyka jest gęstsza i bardziej „połamana” od tego, co serwuje choćby <strong>Rivers of Nihil</strong>, podobnie teksty, których kanwą mogą być niejasne introspekcje oraz halucynacje. Wspomniany wyżej debiutancki longplay wydany został w 2015 roku i został ciepło przyjęty zarówno przez recenzentów, jak i publikę.</p>
<p>Już chociażby pobieżne przesłuchanie <strong><em>„Imperative Imperceptible Impulse”</em></strong> daje poczucie, że mamy do czynienia z krążkiem, który został nagrany z rozmachem. Główny komponent brzmienia pozostał bez zmian. To nadal intensywna symfonia dźwięków, technicznie wykonana bez zarzutu, z bardzo grą gęstą gitar przywodzącą na myśl <strong>Ulcerate</strong>, a zwłaszcza <strong>Gorguts</strong>. Doprowadzony do perfekcji został za to model długich, kipiących brutalizmem kompozycji, który pozostawia więcej miejsca kreowaniu klimatu, a nawet pewnej dozy oniryzmu. Niektóre impresje zespołu przywodzą także luźne skojarzenia z holenderskim <strong>Dodecahedron</strong> wraz z jego abstrakcyjnymi gitarowymi dysonansami. Centralny punkt płyty stanowi z kolei kolosalny, dwunastominutowy <strong><em>„Coincidetia Oppositorum”</em></strong>, który najpełniej uosabia jej ducha. Nawałnica dźwięku przeplata się tutaj wraz z nastrojowymi pejzażami, w których prym wiedzie solowa gitara.</p>
<p>W końcowym rozrachunku okazuje się zatem, że <strong>Ad Nauseam</strong> udźwignęło ciężkie brzemię debiutanckiej płyty. Co więcej, z każdym kolejnym odsłuchem <strong><em>„Imperative Imperceptible Impulse”</em></strong> wydaje się jeszcze lepsza. Pod ciężarem muzyki i naporem ściany gitar kryje się bowiem wielowątkowa, kompleksowa muzyczna opowieść. Na drugim planie też, bynajmniej nie z rzadka, dzieją się prawdziwe cuda. Drugi album Włochów wymaga od słuchacza sporo czasu, bowiem należy słuchać go wielokrotnie, by pieczołowicie wyławiać kolejne kompozycyjne smaczki. Za pasjonującą płytę, na której death metal spotyka awangardę to cena niewielka.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ad-nauseam-imperative-imperceptible-impulse-2021/">AD NAUSEAM &#8211; &#8222;Imperative Imperceptible Impulse&#8221; (2021)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/ad-nauseam-imperative-imperceptible-impulse-2021/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VASSAFOR &#8211; &#8222;To The Death&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vassafor-to-the-death-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vassafor-to-the-death-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2020 16:05:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[blackened death metal]]></category>
		<category><![CDATA[death doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Iron Bonehead Productions]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[To the Death]]></category>
		<category><![CDATA[Vassafor]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=219350</guid>

					<description><![CDATA[<p>Vassafor nie jest formacją bijącą rekordy popularności, nie gra też ładnych piosenek – czyli tak jak przystało na zespół, który para się&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vassafor-to-the-death-2020/">VASSAFOR &#8211; &#8222;To The Death&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Vassafor</strong> nie jest formacją bijącą rekordy popularności, nie gra też ładnych piosenek – czyli tak jak przystało na zespół, który para się łączeniem black i death metalu. Nowozelandzka załoga ma jednak w swoich szeregach muzyków, którzy odpowiadali niegdyś za brzmienie<br />
<strong>Ulcerate</strong> czy <strong>Diocletian</strong> – i choćby to sprawia, że albumem <strong><em>„To the Death”</em></strong> warto się zainteresować.</p>
<p>Założony przez gitarzystę <strong>Phila Kusabsa</strong> w 1994 roku zespół ma stosunkowo skromną dyskografię, nawet biorąc pod uwagę przerwę w funkcjonowaniu w latach 1997 – 2004. Dość powiedzieć, że pierwszym pełnym albumem ekipy był <em><strong>„Obsidian Codex”</strong></em> z roku… 2012. Lata oczekiwań na premierowy krążek zostały jednak zrekompensowane. W pewnych proporcjach można by uznać tę płytę za podsumowanie, a także rozwinięcie brzmienia zespołów pokroju <strong>Mitochondrion</strong>, <strong>Diocletian</strong>, <strong>Teitanblood</strong> czy <strong>Antediluvian</strong>. Splecione na <em><strong>„Obsidian Codex”</strong> </em>tropy tych zespołów skrzyżowane zostały ponadto z upiorną, lovecraftowską atmosferą i dość znaczącymi regulacjami tempa. W 2017 roku <strong>Kusabs</strong> i spółka wypuścili drugi longplay zatytułowany <em><strong>„Malediction”</strong></em>, stanowiący kontynuację pomysłów, które zaserwowane zostały słuchaczom pięć lat wcześniej. Formuła bagiennego, śmiercionośnego brzmienia została wówczas doprowadzona do perfekcji. Pozostawało pytanie – czy w takim wypadku <strong>Vassafor</strong> dokona jakiejś wolty i zredefiniuje nieco swoje brzmienie?</p>
<p>Tegoroczny <em><strong>„To the Death”</strong></em> i na tym polu spełnia oczekiwania, przy czym to najprzystępniejsza (o ile to trafne słowo) pozycja w katalogu zespołu. Oczywiście, próg wejścia wciąż jest wysoki, dla mniej wprawionych słuchaczy może być nawet bolesny, ale to nadal pozycja wysokiej próby. Poza mocniej zaakcentowaną melodyką nagrań, zwrócić należy także uwagę na większą motoryczność. Chodzi głównie o elementy death/doomowe &#8211; wciąż pełnią istotną rolę, choć nie nasycają już płyty w tak znacznym stopniu. Już rozpoczynający płytę <em><strong>„Egregore Rising”</strong> </em>wskazuje wspomnianą zmianę kierunku – kompozycja rozpoczyna się jawnie black metalowym riffem, potem przechodzi w jadowity death, by za chwilę niemal skonać w walcowym tempie… i powraca z powrotem do obskurnego death metalu. Liczba pomysłów przewijających się przez utwory wciąż zaskakuje, niemniej zespół cały czas żyje, oddychając śmiercionośną atmosferą. Wieńczący krążek siedemnastominutowy kolos <em><strong>„Singularity”</strong></em> stanowi w tej dziedzinie manifest <strong>Vassafor</strong> i podsumowuje brzmienie nowozelandzkiej formacji. Zaskoczeniem może być końcówka, przywodząca luźne skojarzenia z bardziej heavy metalowym obliczem <strong>Darkthrone</strong>.</p>
<p><em><strong>„To the Death”</strong></em> w żadnej materii nie stanie się wyłomem w dyskografii zespołu. Raczej nie przekona nieprzekonanych, nie stanie się również dziełem, o którym w metalowym światku będzie mówiło się z wypiekami na twarzy. A jednak to jedna z najlepszych, a na pewno<br />
najgęstszych płyt obecnego roku, nawet pomimo pewnych koncesji poczynionych przez zespół na polu wygładzenia brzmienia.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/RgLCJOUq4Bc" width="100%" height="500" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vassafor-to-the-death-2020/">VASSAFOR &#8211; &#8222;To The Death&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/vassafor-to-the-death-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>KHTHONIIK CERVIIKS &#8211; &#8222;Æequiizoiikum&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/khthoniik-cerviiks-aeequiizoiikum-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/khthoniik-cerviiks-aeequiizoiikum-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2020 11:05:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[blackened death metal]]></category>
		<category><![CDATA[iron bonehead]]></category>
		<category><![CDATA[Khthoniik Cerviiks]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[technical death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Æequiizoiikum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=216331</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy pada pytanie o Dortmund, niemieckie miasto w Nadrenii Północnej-Westfalii, skojarzenia dla wielu wydają się jednoznaczne – wszak miejscowa Borussia to klub&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/khthoniik-cerviiks-aeequiizoiikum-2020/">KHTHONIIK CERVIIKS &#8211; &#8222;Æequiizoiikum&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy pada pytanie o Dortmund, niemieckie miasto w Nadrenii Północnej-Westfalii, skojarzenia dla wielu wydają się jednoznaczne – wszak miejscowa Borussia to klub znany nawet piłkarskim jaroszom. I pewnie zaledwie garstka metalowych fanatyków odpowiedziałaby, że Dortmund to rodowe gniazdo zespołu <strong>Khthoniik Cerviiks</strong>. Zawiązana w 2013 roku formacja, powstała na gruzach formacji <strong>Ignis Uranium</strong> i <strong>Zuul</strong>, postawiła sobie za cel straszyć słuchaczy hybrydą black oraz death metalu. Nie rezygnując ze swojego rodowodu, muzycy postanowili w 2020 roku nieco zredefiniować swoje pierwotne brzmienie. I trzeba przyznać, że w obliczu wcześniejszych dokonań <em><strong>„Æequiizoiikum”</strong></em> brzmi wręcz rewolucyjnie. Wypada zatem bliżej przyjrzeć się, czy mamy do czynienia z prawdziwym przewrotem, czy raczej nieudaną próbą zamachu stanu.</p>
<p>Rzucona słuchaczom na pierwszy ogień kompozycja <strong><em>„Odyssey 3000”</em></strong> daje wyobrażenie o obowiązującej konwencji brzmienia. Motywem przewodnim jest intensywny, techniczny riff gitarowy, w kilku miejscach przerwany zmianami temp oraz innymi kompozycyjnymi ozdobnikami. Niezwykły rozmach, motoryka nagrań oraz zawarty w tytule wątek futurystyczny dość jasno wskazują na inspirację <strong>Voivod</strong> z okresu <em><strong>„Killing Technology”</strong></em>. Poza tym legitymizują także dość często stawianą przez słuchaczy tezę, jakoby Niemcy mieli być death metalowym odpowiednikiem legendarnej formacji. Elementy black metalowe, dbałość o szczegóły i przestrzeń mogą natomiast kojarzyć się z dokonaniami grupy <strong>Vektor</strong>.</p>
<p>Wcześniej wymienione nazwy uznanych metalowych firm nie przytłoczyły jednak swoim ciężarem <strong>Khthoniik Cerviiks</strong>. Płyta sprawia wrażenie tyleż żywiołowej, co gruntownie przemyślanej. Utwory to w większości wielopoziomowe konstrukcje, w których riffy stają się jedynie punktem wyjścia; niektóre kompozycje wręcz dają poczucie, jakby miały się rozpaść niczym domki z kart. To taki fascynujący proceder defragmentacji utworów oraz komplikowania ich struktur. Pod tym kątem niemieckiej formacji blisko byłoby do ansamblu <strong>Howls of Ebb</strong> (co ciekawe oba zespoły nagrały wspólnie split w roku 2017) – jakkolwiek należy zaznaczyć, że zarówno brzmieniowo, jak i tematycznie zespoły (przynajmniej w kontekście recenzowanej płyty) znajdują się na antypodach. W połączeniu z chłodnym acz dynamicznym brzmieniem krążek może być jakimś zdehumanizowanym manifestem sci-fi.</p>
<p><em><strong>„Æequiizoiikum”</strong></em> to płyta intensywna, dla wielu słuchaczy może okazać się niełatwą w odbiorze. Kilkukrotne przesłuchanie płyty jest wręcz wskazane, aby wczuć się w wykreowany klimat i stopniowo zanurzać się w tej futurystycznej materii. <strong>Khthoniik Cerviiks</strong> poszerzyło paletę brzmienia o kilka nowych barw, dając słuchaczom jedną z ciekawszych, a na pewno najbardziej oryginalnych death metalowych wydawnictw ostatnich lat.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/EQdZPskVE9k" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/khthoniik-cerviiks-aeequiizoiikum-2020/">KHTHONIIK CERVIIKS &#8211; &#8222;Æequiizoiikum&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/khthoniik-cerviiks-aeequiizoiikum-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CAUSTIC WOUND &#8211; &#8222;Death Posture&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/caustic-wound-death-posture-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/caustic-wound-death-posture-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2020 19:24:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[Caustic Wound]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Death Posture]]></category>
		<category><![CDATA[deathgrind]]></category>
		<category><![CDATA[grindcore]]></category>
		<category><![CDATA[Profound Lore Records]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=214506</guid>

					<description><![CDATA[<p>Caustic Wound to jedna z rozlicznych grup, które są przedstawicielami niesłabnącej fascynacji death metalem lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Złożona z muzyków Mortiferum&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/caustic-wound-death-posture-2020/">CAUSTIC WOUND &#8211; &#8222;Death Posture&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Caustic Wound</strong> to jedna z rozlicznych grup, które są przedstawicielami niesłabnącej fascynacji death metalem lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Złożona z muzyków <strong>Mortiferum</strong> czy <strong>Fetid</strong> formacja gra zatem w doskonale znany, bestialski sposób i Szanowny Czytelnik może zatem zapytać: po co recenzować kolejną taką samą płytę? Sprawa jednak jedynie pozornie wydaje się banalna – wydana nakładem <strong>Profound Lore Records</strong> płyta to jeden z najlepszych produktów w swojej kategorii na przestrzeni ostatnich lat.</p>
<p>Już podczas pierwszego przesłuchania można wyczuć, że w tryby machiny <strong>Caustic Wound</strong> wprzęgnięto dwa zasadnicze elementy brzmienia. Jednym jest klasyczny amerykański death metal pod silnym wezwaniem <strong>Incantation</strong>, drugim niemniej oldskulowy wczesny grindcore spod znaku <strong>Terrorizera</strong> czy <strong>Repulsion</strong>. O ile fascynacji klasyczną odmianą death metalu część członków zespołu dała już wyraźny upust w zeszłym roku (na bardzo solidnym krążku <strong><em>„Disgorged From Psychotic Depths”</em></strong>), o tyle <strong><em>„Death Posture”</em></strong> znacznie silniej zostało nasycone elementami grindowymi. Wskazuje już na to sama forma nagrań – płyta jest skondensowaną, niespełna półgodzinną petardą, która zawiera czternaście utworów, trwających dwadzieścia sześć minut. Jedynie otwierający album numer tytułowy oraz zamykający longplay <em><strong>„Cataclysmic Gigaton”</strong></em> osiągają długość powyżej trzech minut.</p>
<p>Mimo, iż słuchacz ma do czynienia ze znaną koncepcją, potrzeba wiele złej woli, by nie docenić wzorowego wykonawstwa. Imponująco wypadają momenty miażdżących zwolnień sekcji rytmicznej – transparentnym przykładem może być <em><strong>„Guillotine”</strong></em>, które na parę chwil z burzy blastów przeistacza się w rasowy death/doom. Znakiem firmowym jest też spójność: niektórzy słuchacze zapewne będą narzekać na jednorodność w formie, moim zdaniem to ona stanowi o sukcesie <strong>Caustic Wound</strong>. Spójność i podobny szkielet większości nagrań nie tylko wzmagają uczucie sonicznej rzezi i decydują o intensywności, ale doprowadzają również do niezwykle udanej syntezy grindcore’u oraz death metalu.</p>
<p><em><strong>„Death Posture”</strong></em> to świetna płyta – co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Ale to także niezwykle udana wiwisekcja pewnego wycinka metalowej ekstremy. Samo połączenie grindcore’u i death metalu nie jest może pionierskie, niemniej rzadko można spotkać ich tak smakowitą fuzję. Prawdziwa uczta dla muzycznych kanibali.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/eWBxRYUNy9c" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/caustic-wound-death-posture-2020/">CAUSTIC WOUND &#8211; &#8222;Death Posture&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/caustic-wound-death-posture-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>OLD MAN GLOOM &#8211; &#8222;Seminar IX: Darkness of Being&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/old-man-gloom-seminar-ix-darkness-of-being-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/old-man-gloom-seminar-ix-darkness-of-being-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jul 2020 11:14:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[Old Man Gloom]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[Profound Lore Records]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Seminar IX: Darkness of Being]]></category>
		<category><![CDATA[sludge metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=214028</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy z końcem marca świat powoli kurczył się w przestrachu, widząc na horyzoncie cień koronawirusa, Aaron Turner – lider nieodżałowanej formacji Isis,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/old-man-gloom-seminar-ix-darkness-of-being-2020/">OLD MAN GLOOM &#8211; &#8222;Seminar IX: Darkness of Being&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy z końcem marca świat powoli kurczył się w przestrachu, widząc na horyzoncie cień koronawirusa, <strong>Aaron Turner</strong> – lider nieodżałowanej formacji <strong>Isis</strong>, a obecnie głowa <strong>Old Man Gloom</strong> – udostępnił w sieci album o niezbyt krzepiącym tytule <strong><em>„Seminar IX: Darkness of Being”</em></strong>. Znając poprzednie dokonania ansamblu, a także umiejętność <strong>Turnera</strong> w kreowaniu post-metalowej schizofrenii, można było być niemal pewnym, że w warunkach dystansu społecznego, a także słabo znanej choroby płyta wybrzmi apokaliptycznie. Warto jednak przekonać się, czy takie samo wrażenie robi także, gdy odrze się ją z jej pierwotnego kontekstu.</p>
<p>„Seminarium dziewiąte” to dzieło stworzone przez zawodowców &#8211; to trzeba przyznać na samym wstępie. Poza <strong>Turnerem</strong> na pokładzie bowiem znajdują się <strong>Nate Newton (Converge)</strong> czy <strong>Stephen Brodsky (Mutoid Man)</strong>, czyli ludzie o ustalonej renomie, którzy wraz z liderem grupy uwielbiają dzielić się swoimi demonami ze słuchaczem. Jeżeli chodzi o brzmienie, <strong>Old Man Gloom</strong> nie jest (i nigdy nie będzie) w stanie uwolnić się od konotacji z <strong>Isis</strong> czy <strong>Neurosis</strong>. To jest wciąż post-metal w kanonicznej formie, wciąż ulokowany na tym samym brzegu Rubikonu, co złośliwsi słuchacze wprost pisali o „bezglutenowym <strong>Neurosis</strong>”. Choć wypowiedź w swym pierwotnym znaczeniu wybrzmiewa sarkastycznie, użyta a rebours jest według mnie komplementem dla obu zespołów.</p>
<p>Jak już nadmieniłem, <em><strong>„Seminar IX”</strong></em> nie jest żadną rewolucją – to płyta, która tworzy znajomy obraz przy użyciu znajomych środków. Turner i spółka za punkt wyjścia uznają powolny, pancerny riff, potrafią jednak także przyspieszyć, dekonstruować swoje utwory czy uzupełniać je plamami elektronicznego hałasu. Co najważniejsze, wszystkie kompozycje są autonomiczne względem siebie, różniąc się od siebie poszczególnymi detalami. Wrażenie robi zwłaszcza początek albumu – otwierające krążek <em><strong>„Procession of the Wounded”</strong></em> swoją konstrukcją przypomina dokonania drone z usilnie wracającym, wbijającym się w głowę motywem. Następujące po nim <em><strong>„Heel to Toe”</strong></em> jest natomiast istnym ładunkiem wybuchowym; utwór otwierają i zamykają elektroniczne trzaski, zaś osią kompozycji jest brutalny riff przełamany w drugiej fazie galopadą sekcji rytmicznej. To dobra zapowiedź tego, z czym słuchacz będzie miał do czynienia. Jedyną chwilą wytchnienia jest na poły akustyczny <em><strong>„Death Rhymes”</strong></em>, mający uspokoić słuchacza przed dwoma kolosami zamykającymi płytę.</p>
<p>Odnosząc się do pytania, które recenzent zadał sam sobie na początku recenzji – tak, <strong>Old Man Gloom</strong> straszy i robi wrażenie także w warunkach post-pandemicznych. To muzyka nieokrzesana, brutalna, nagrana przez weteranów i także przez nich produkowana (za stołem producenckim zasiedli <strong>Kurt Ballou</strong> i <strong>Randall Dunn</strong>). „Seminarium dziewiąte” nie jest pionierskie, jednak przy swej intensywności przekazu doskonale odnajduje się w realiach tego dziwnego roku. Podobnie zresztą jak i wydane przez grupę dwa miesiące później wydawnictwo <em><strong>„Seminar VIII: Light of Meaning”</strong></em>, ale to temat na zupełnie inną recenzję.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/eZHCc1w9mFg" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/old-man-gloom-seminar-ix-darkness-of-being-2020/">OLD MAN GLOOM &#8211; &#8222;Seminar IX: Darkness of Being&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/old-man-gloom-seminar-ix-darkness-of-being-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>BLACK CURSE &#8211; &#8222;Endless Wound&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/black-curse-endless-wound-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/black-curse-endless-wound-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2020 10:06:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[Black Curse]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[blackend death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Endless Wound]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[Sepulchral Voice Records]]></category>
		<category><![CDATA[War Metal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=212634</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdarza się niekiedy, zwłaszcza gdy słuchacz ma do czynienia z nowym kolektywem, iż więcej o samej formacji mówią nazwy zespołów, w których&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/black-curse-endless-wound-2020/">BLACK CURSE &#8211; &#8222;Endless Wound&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zdarza się niekiedy, zwłaszcza gdy słuchacz ma do czynienia z nowym kolektywem, iż więcej o samej formacji mówią nazwy zespołów, w których udzielali lub wciąż udzielają się jego członkowie. Ludzie stojący za Black Curse odpowiadają obecnie za brzmienie m.in. <strong>Blood Incantation</strong>, <strong>Spectral Voice</strong>, <strong>Primitive Man</strong> czy <strong>Khemmis</strong> – w ostatecznym rozrachunku okazało się jednak, że <em><strong>„Endless Wound”</strong></em> z muzyczną spuścizną tychże łączy naprawdę niewiele. <strong>Black Curse</strong> to wyjątkowo udana black/deathowa chimera z war-metalowym zacięciem.</p>
<p>Jak już nadmieniłem, kwartet z Colorado to ansambl złożony z ludzi znających metalowe rzemiosło oraz rozpoznawalnych w półświatku. <strong><em>„Endless Wound”</em></strong> to premierowy longplay tej artystycznej trupy, którego wydanie zwiastowała wypuszczona w zeszłym roku demówka o takiej samej nazwie. Spod szumów i trzasków garażowej produkcji dawały się wysnuć pierwsze wnioski dotyczące potencjału oraz brzmienia formacji – na potrzeby recenzji można by je scharakteryzować jako fuzję <strong>Katharsis</strong>, <strong>Autopsy</strong> oraz <a href="https://kvlt.pl/tag/archgoat/"><strong>Archgoat</strong></a>. Demo, jakkolwiek naprawdę udane, było jednak zaledwie uwerturą, a pełnoprawny debiut w mojej opinii przeszedł śmiałe oczekiwania fanów oraz krytyków.</p>
<p><em><strong>„Endless Wound”</strong></em> to dzieło doskonale pomyślane w swym barbarzyństwie. Na szczególną uwagę zasługuje rewelacyjne brzmienie – choć zostało oparte na fundamencie wcześniej wspomnianych trzech klasycznych zespołów, nie znalazłbym formacji, którą mógłbym z <strong>Black Curse</strong> zestawić w skali 1:1. Najbliżej byłoby zapewne <strong>Teitanblood</strong>, jednak ich pobratymcy z Colorado tworzą kompozycje bardziej przestrzenne. Debiutancka płyta Amerykanów jest wyjątkowo przemyślana. Wielokrotne zmiany temp, zabawa motoryką, świetna praca sekcji rytmicznej – to tylko niektóre z zalet albumu. Na przeszkodzie nie stoi także forma nagrań; <strong>Black Curse</strong> czuje się świetnie zarówno podczas trzyminutowej rzezi, jak i grając monumentalne, niemal dziewięciominutowe <em><strong>„Finality I Behold”</strong></em>. Żonglerka konwencją (od death metalowych sprzężeń, przez black metalową furię, do doomowych niekiedy temp) jest jednak przeprowadzona w sposób sprawny, a złowieszcze brzmienie jest koherentne w swojej różnorodności.</p>
<p>Przyznam, że dawno żadna metalowa płyta nie owładnęła mną tak mocno. Może zabrzmi to górnolotnie, ale uważam, że <em><strong>„Endless Wound”</strong></em> nie jest podsumowaniem dokonań <strong>Archgoat</strong> czy <strong>Diocletiana</strong> – jest za to rafinacją tego brzmienia, war-metalową czystą formą. Czas pokaże, czy mój zachwyt był przesadzony, czy debiutanci nagrali nowożytnego klasyka. Na chwilę obecną skłaniałbym się ku tej drugiej opcji.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/nOuL1S2rKkA" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/black-curse-endless-wound-2020/">BLACK CURSE &#8211; &#8222;Endless Wound&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/black-curse-endless-wound-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>FUNERAL LEECH &#8211; &#8222;Death Meditation&#8221; (2020)</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/funeral-leech-death-meditation-2020/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/funeral-leech-death-meditation-2020/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jarosław Turski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2020 14:21:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2020]]></category>
		<category><![CDATA[Carbonized Records]]></category>
		<category><![CDATA[death doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Funeral Leech]]></category>
		<category><![CDATA[Meditation]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=211603</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy w niektórych kręgach trwają dyskusje dotyczące black metalu, jego fenomenu i przebijania się do mainstreamu, to death metal wciąż najpewniej czuje&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/funeral-leech-death-meditation-2020/">FUNERAL LEECH &#8211; &#8222;Death Meditation&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy w niektórych kręgach trwają dyskusje dotyczące black metalu, jego fenomenu i przebijania się do mainstreamu, to death metal wciąż najpewniej czuje się w podziemiu. Podobnie sprawa ma się z wydaną nakładem <a href="https://www.facebook.com/carbonizedrecords/"><strong>Carbonized Records</strong></a> płytą <em><strong>„Death Meditation”</strong> </em>kolektywu <strong>Funeral Leech</strong>. W żadnym przypadku nie jest to metal na salony – bardziej dla ludzi, którym niestraszny jest mrok pieczary i zapach siarki.</p>
<p>Wspomniany album jest krążkiem debiutanckim, nie powinno zatem dziwić, że muzycy postanowili dość szybko oprzeć się na bezpiecznych patentach. Recepta na sukces amerykańskiego kwartetu wygląda na papierze banalnie:  <em><strong>„Death Meditation”</strong></em> to zgrabnie skrojony mariaż <strong>Autopsy</strong> i <strong>Bolt Throwera</strong>. <strong>Funeral Leech</strong> gra zwyczajnie szorstki, brudny death/doom, uwypuklając swój ciężar zwłaszcza w powolnych tempach. Same kompozycje trwają przeciętnie 7–8 minut. Miłośnicy podobnych struktur w ten sposób z łatwością powiążą kwartet ze <a href="https://kvlt.pl/tag/spectral-voice/"><strong>Spectral Voice</strong></a> – a mimo mnogości skojarzeń i konotacji, a także recyklingowego charakteru swojej niszy, <strong>Funeral Leech</strong> robi znakomite wrażenie.</p>
<p>Siła <strong><em>„Death Meditation”</em></strong> tkwi w dwóch elementach, które odróżniają płytę od dzieł współczesnych im pobratymców. Pierwszym są po prostu dobre riffy – choć wydawać by się  mogło, że w death/doomie jest to banalne, wielu wykonawców na tym polu notuje mniej lub bardziej spektakularne porażki. Podczas odsłuchu odnosiłem wrażenie, że tytuł płyty zobligował wręcz nowojorczyków do wypracowania ascetycznego, medytacyjnego, chwilami wręcz mantrowego brzmienia, będącego podstawą tej brzmieniowej klaustrofobii. Nieco „szarpany” powracający riff w <strong><em>„Statues”</em></strong> stanowi bodaj najpełniejsze potwierdzenie tych słów, w najbardziej kompletny sposób łącząc dziedzictwo wspomnianych wyżej <strong>Bolt Thrower</strong> i <strong>Autopsy</strong>. Drugi atut wynika natomiast w pewnym stopniu z pierwszego – <strong>Funeral Leech</strong> jest na tle swojego środowiska zespołem bardziej różnorodnym, aniżeli można było się spodziewać. Szczególnie imponująco w tym kontekście brzmi początek <em><strong>„I Am the Cosmos”</strong></em>, który może kojarzyć się z echami progresywnego death metalu spod znaku <strong>Venenum</strong>. To pokazuje, że mimo dość jednoznacznego profilu brzmienia, kwartet jest w stanie wykreować także nieco przestrzeni.</p>
<p><em><strong>„Death Meditation”</strong></em> nie jest dziełem demiurgów, niemniej krążek śmiało można uznać za jeden z ciekawszych w death/doomowej szufladce w ostatnich latach. Nawet jeżeli chwilami nad płytą zawiśnie niebezpiecznie nisko widmo starych klasyków gatunku, to <strong>Funeral Leech</strong> po chwili jest w stanie bez szwanku wyjść z tych oparów. Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco polecić debiutanckie dzieło nowojorczyków. A także wyrazić nadzieję, że album nie będzie łabędzim growlem, a znakomitym otwarciem katalogu.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/IL9cmZuDc7w" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/funeral-leech-death-meditation-2020/">FUNERAL LEECH &#8211; &#8222;Death Meditation&#8221; (2020)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/recenzje/funeral-leech-death-meditation-2020/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
