Jesienny sezon koncertowy trwa w najlepsze, co widać po wysokiej frekwencji na przeróżnych eventach, często wyprzedanych. Jednym z moich pierwszych koncertowych przystanków w październiku był wrocławski występ Alcest, grających na swej trasie w całości album Écailles de Lune. Jest to moja ulubiona płyta z ich dyskografii, a francuscy pionierzy shoegaze celebrowali rocznicę jej wydania, więc z oczywistych względów koncert musiał się znaleźć w moich planach. Na tournée można zobaczyć również The Devil’s Trade, których wcześniej nie miałam okazji widzieć na żywo. Wszystko wskazywało więc na to, że wieczór przyniesie ze sobą wprost niesamowity ładunek emocjonalny, a przy okazji mnóstwo dobrych wrażeń.
Już po wejściu do Sali Gotyckiej merch The Devil’s Trade wpadał w oko i głosił „Happy Music is Shit”. Trudno o bardziej dosadne poparcie tego stwierdzenia, niż repertuar zaprezentowany przez węgierski zespół. Zanim ciężkie, smutne dźwięki wypełniły Stary Klasztor, na scenie pojawił się założyciel projektu Dávid Makó. Towarzyszyli mu perkusista Gáspár Binder oraz odpowiedzialny za klawisze i syntezatory Gabor Toth. Chociaż przejmujący wokal i spory ładunek emocjonalny zawarty w głosie frontmana niekoniecznie są czymś, czego można się było spodziewać po facecie o słusznej posturze i aparycji wodza Kozaków, to właśnie pełen melancholii set otrzymała wrocławska publika.
Występ Węgrów rozpoczęło Három Árva uderzające w tęskne, żałobne tony – nie powinno to nikogo dziwić, biorąc pod uwagę, że tytuł oznacza „Trzy Sieroty”. Klimat nakreślony w tej kompozycji był idealną zapowiedzią całości koncertu, gdyż to właśnie żal i rozpacz były wyczuwalne w każdym z sześciu utworów. Teksty po węgiersku oraz po angielsku rozbrzmiewały momentami na tle metalowej ciężkości, a kiedy indziej w bardziej bluesowych aranżacjach.
Przez większość setu pozwolono mówić muzyce, a wokalista krótko zagadał widownię jedynie przed ostatnim utworem. Nie zabrakło jednak podziękowań dla głównej gwiazdy wieczoru i dla samej zebranej publiki, z czego jednym z ostatnich słów było powiedziane po polsku „dziękuję”. Po udanej rozgrzewce nadszedł czas na wyczekiwanego headlinera wieczoru.
Nie będzie żadną przesadą stwierdzenie, że polska publika uwielbia Alcest, zresztą z wzajemnością. Ponadto wybór ich klasycznego już albumu Écailles de Lune był strzałem w dziesiątkę i fani mieli nie tylko okazję przypomnieć sobie tę znakomitą płytę, ale również wysłuchać kawałków rzadko odgrywanych na żywo.
Od rozpoczynającego set tytułowego utworu po bardziej pogodne Percées de Lumière i Solar Song czy atmosferyczne Sur l’Océan Couleur de Fer, Alcest w mgnieniu oka zdobył uwagę publiczności i można śmiało powiedzieć, że podbił serca słuchaczy. Widownia wielokrotnie skandowała nazwę zespołu, a wraz z każdym odgrywanym utworem w Starym Klasztorze rozlegały się coraz głośniejsze i donośniejsze brawa.
Był to zresztą w pełni zasłużony aplauz, gdyż band odegrał swój repertuar z należytą energią i profesjonalizmem. Jak zawsze znakomicie sprawdzał się tutaj wspomagający wokal Pierre’a „Zero” Corsona i uzupełniał z głosem Neige’a, co nadało ich brzmieniu emocjonalnej głębi oraz przestrzenności. Swoisty kręgosłup muzyki stanowiła z kolei perkusja, za którą niezmiennie zasiada Jean „Winterhalter” Deflandre oraz bas, za którego brzmienie na żywo odpowiada Indria Saray. Widać, że niezmienny prawie od zawsze skład Alcest na żywo jest nie tylko fantastyczną maszyną koncertową, ale też grupą ludzi nadających na tych samych falach.
Po części poświęconej Écailles de Lune zespół zaprezentował przekrojową setlistę, na której znalazły się utwory ze wszystkich ich albumów. Krótko po wybrzmieniu ostatnich tonów Sur l’Océan Couleur de Fer, frontman Stephane „Neige” Paut zapowiedział powrót do pierwszego albumu Alcest. Souvenirs d’un Autre Monde ze swym spokojnym, bardzo klimatycznym wstępem mogłoby pełnić rolę wyciszenia po rocznicowym albumie, jednak nie z polską widownią takie numery. Fani nie stronili od klaskania, entuzjastycznie reagowali na utwory i oczywiście skandowali nazwę grupy po zakończeniu utworu. Neige, choć zwykle oszczędny w słowach, nie zapomniał podziękować zebranym za przybycie i pozytywny odzew na oba wyprzedane w Polsce koncerty. Dobry humor zespołu udzielił się widowni, gdyż uwadze artystów nie umknęły osoby, które świetnie się bawiły, widowni w zasadzie nie trzeba było zachęcać do klaskania, a skandowanie co chwila wywoływało uśmiechy członków zespołu.
Każdy z artystów grających na żywo w Alcest chociaż na moment się uśmiechnął i zmierzył tłum pełnym uznania, zachwyconym wzrokiem – bez wątpienia jedno z piękniejszych wspomnień wieczoru.
Za udany koncert dziękuję Knock Out Productions – występ Alcest w Starym Klasztorze należy zaliczyć do fantastycznych wieczorów.
Setlista Alcest:
Écailles de Lune I
Écailles de Lune II
Percées de Lumière
Abysses
Solar Song
Sur l’Océan Couleur de Fer
Souvenirs d’un Autre Monde
Protection
Sapphire
Oiseaux de Proie
Autre Temps
Délivrance
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






