AC/DC, The Pretty Reckless – Warszawa (04.07.2025)

Niewiele jest legend gitarowego grania większych od Australijczyków z AC/DC. Działająca od ponad pięćdziesięciu lat grupa wróciła do Polski po blisko dziesięcioletniej przerwie, aby 4 lipca zagrać na PGE Narodowym podczas zorganizowanego przez Live Nation Polska koncertu w ramach europejskiej odnogi trasy PWR UP Tour. „Kolejnej okazji może nie być” – pomyślałem, i podjąłem decyzję o pierwszym w moim życiu koncercie na niesławnym warszawskim obiekcie. I mam nadzieję, że byłem tam ostatni raz w życiu.

Zanim jednak AC/DC zameldowało się na scenie, publikę rozgrzać miał hard rockowy zespół The Pretty Reckless. O samym występie supportu nie mogę niestety powiedzieć zbyt wiele, bo z racji usytuowania większość ich czasu scenicznego spędziłem ze słońcem walącym mi prosto w twarz, przez co nie widziałem zbyt wiele, a w efekcie wiążącej się z tym irytacji nie mogłem wystarczająco skupić się na tym, co słyszę. Jestem natomiast pewien, że koncertowicze z dobrą widocznością nie mogli narzekać na zjawiskową Taylor Momsen, która w piątkowe popołudnie wypadła fantastycznie i koniec końców była zdecydowanie najjaśniejszym punktem całego eventu – dzięki niej na pewno będę chciał jeszcze kiedyś The Pretty Reckless zobaczyć.

Setlist:
Death by Rock and Roll
Since You’re Gone
Follow Me Down
Only Love Can Save Me Now
Witches Burn
Make Me Wanna Die
Going to Hell
Heaven Knows
Take Me Down

Do tej pory słyszałem jedynie legendy o tragicznej akustyce na Stadionie Narodowym i byłem przekonany, że są one przesadzone. Po pierwszej konfrontacji z tymi historiami niestety muszę je potwierdzić – moja pierwsza wizyta na PGE Narodowym z miejsca stała się najgorszym doświadczeniem koncertowym, jakie przeżyłem. Jak wystąpili Australijczycy? Ciężko mi to jednoznacznie ocenić, bo sporą część koncertu jedynie refreny pozwalały wyłapać, co akurat panowie grają. Pozostawiany przez instrumenty i wokal pogłos (jeśli akurat było Johnsona słychać) zmienił żywiołowe utwory AC/DC w jedną wielką dźwiękową papkę bez ładu i składu. Zauważalnie lepiej wypadły kompozycje nie pędzące przed siebie w zawrotnym tempie – podczas Back in Black, Hells Bells (oprawionego podwieszonym dzwonem z logo zespołu), Dirty Deeds Done Dirt Cheap, T.N.T. czy wzbogaconego o urywające łeb fajerwerki For Those About to Rock (We Salute You) bawiłem się całkiem nieźle, jednak to tylko krople w morzu obleśnej kakofonii. Po samych muzykach, z naciskiem na Briana Johnsona i Angusa Younga cudów się nie spodziewałem – wieku niestety się nie oszuka, choć próbować można, nawet powiem więcej: rozbrykanemu siedemdziesięcioletniemu gitarzyście wciąż jakoś to wychodzi, a jego istne szaleństwo przy ozdobionej konfetti i podwyższanym podestem kilkuminutowej solówce w trakcie – będącego highlightem ich dwugodzinnego występu – Let There Be Rock budziło autentyczny podziw. Jestem świadom, że zespół najprawdopodobniej dał z siebie wszystko, szanuję za to, że chce im się jeszcze jeździć po świecie i grać dwugodzinne sztuki, nie da się jednak przejść obojętnie obok tego, jak bardzo udało się choćby zarżnąć Thunderstruck (sztandarowa kompozycja Australijczyków brzmiała, jakby była odgrywana w zwolnionym tempie), czy głosu zbliżającego się do osiemdziesiątki Johnsona, momentami skrzypiącego tak bardzo, że tęskniłem za chwilami, kiedy był zakopany pod gitarowym hałasem, zdecydowanie dominującym na PGE Narodowym. Myślę jednak, że gdyby impreza odbywała się na innym obiekcie, ta przejażdżka po największych hitach AC/DC naprawdę mogłaby się podobać.

Setlista:
If You Want Blood (You’ve Got It)
Back in Black
Demon Fire
Shot Down in Flames
Thunderstruck
Have a Drink on Me
Hells Bells
Shot in the Dark
Stiff Upper Lip
Highway to Hell
Shoot to Thrill
Sin City
Rock’n’Roll Train
Dirty Deeds Done Dirt Cheap
High Voltage
Riff Raff
You Shook Me All Night Long
Whole Lotta Rosie
Let There Be Rock
T.N.T.
For Those About to Rock (We Salute You)

A tak pozostał głównie niesmak. Oczywiście cieszę się, że udało mi się zobaczyć tak legendarny zespół na żywo, przy okazji dołączając do fanclubu wokalistki The Pretty Reckless. Obok samego zobaczenia tego składu chciałbym jednak jeszcze ich posłuchać, a na PGE Narodowym było to możliwe jedynie fragmentami. Mam nadzieję, że wielkie gwiazdy wkrótce podążą torem Metalliki, która tym razem zagra u nas na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Na warszawski obiekt szkoda nerwów. A wracając jeszcze do Briana Johnsona i Angusa Younga: mimo słyszalnych i wynikających zapewne głównie z wieku muzyków niedociągnięć i tak należy się im wielki szacunek za dostarczenie fanom energicznego show. I salute you.


Autorem zdjęć jest Norbert Dorobisz. Po więcej fotografii z koncertu zapraszamy do naszej galerii.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .