A które z polskich miast było w sobotę 14 sierpnia stolicą ciężkiego grania? Odpowiedź może być tylko jedna – Katowice. Tego dnia na dziedziniec tamtejszej Fabryki Porcelany, w ramach serii letnich koncertów Lato w Plenerze, zawitała organizowana przez Winiary Bookings trasa Two Headed Bong Tour. Na scenie zaprezentowały się Dopelord oraz Belzebong, a dodatkowo wspierał je stosunkowo młody Las Trumien, dowodzony znanego polskiej publice Wojtka Kałużę. Można było więc w ciemno założyć, że będzie to udana impreza – no i zaskoczenia wielkiego nie było.
Zaczął wspomniany Las Trumien, który do obsady tej minitrasy dołączył nieco poźniej. Dodam, że zaczął ze sporym opóźnieniem, dzięki któremu jednak spora część ludzi mogła dotrzeć na ten występ do P23 po przebrnięciu przez związane z Tour de Pologne trudności na drodze. Początek wieczoru odbył się więc w doomowo-sludge’owym klimacie i z powodzeniem nakreślił klimat całego wydarzenia. Od otwieracza nie można raczej chcieć wiele więcej.
Pierwszym z występujących headlinerów był rewelacyjny Dopelord. Panowie zdecydowali się na bardzo podobną setlistę do tej z niedawnego koncertu w krakowskim Hype Parku, grając na koniec Headless Decapitator zamiast Reptile Sun. Nie przeszkadzało mi to w zupełności, tym bardziej że świetnie, o wiele lepiej niż przed kilkoma tygodniami wypadło nagłośnienie. Two Headed Bong Tour to chyba najlepiej nagłośniony koncert, w jakim miałem okazję uczestniczyć w tej lokalizacji – ktokolwiek nad tym czuwał, czapki z głów. Tak samo zresztą jak pokłony oddać trzeba Dopelordowi, który tradycyjnie nie zawiódł. Ale czy z dyskografią na takim poziomie oni mają inne wyjście? Popularność zespołu w końcu nie wzięła się znikąd – świetne ciężkie riffy plus niemożliwa do opisania przebojowość numerów zespołu mogą skutkować tylko jednym.
Wieczór zamykał Belzebong i kto wie jak Panowie grają, ten domyśla się zapewne jak wysokie były loty pod ich przewodnictwem. Ciężar, transowość, świetne oświetlenie, no i jedyna w swoim rodzaju prezencja sceniczna z charakterystycznym dla zespołu sloganem „smoke or die” na gitarach – w sobotni wieczór nikt zgromadzony w P23 nie umarł. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć co dokładnie grali i to mimo bycia fanem, ale przecież nie o to chodzi – chodzi o oddanie się riffom i chwili, a z tym problemu nie było żadnego.
Choć popularność stonera i stoner doomu nad Wisłą wydaje się niestety słabnąć, to na szczęście nie można tego samego powiedzieć o poziomie piewców tych gatunków, którzy mają w Polsce wiele do powiedzenia. Two Headed Bong Tour była celebracją tej właśnie muzyki, a jej katowicki przystanek wypadł po prostu rewelacyjnie. Myślę, że nikt nie opuszczał P23 zawiedziony. Oby więcej takich imprez w przyszłości!
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: Belzebong, Dopelord, Fabryka Porcelany, katowice, Las Trumien, P23, relacja, report, Two Headed Bong Tour, Winiary Bookings.






