Emocje po znakomitym Soulstone Gathering Festival jeszcze nie opadły, a tu już znalazła się okazja do tego, aby jeszcze je podtrzymać. Były to trzy polskie koncerty Bongzilli, która – dzięki niezawodnym organizatorom Soulstone Gathering – odwiedziła Warszawę, Poznań oraz oczywiście Kraków. Koncertów Amerykanów przegapić nie można, tym bardziej jeśli supportować ma ich nasza krajowa O.D.R.A (oraz Smoke Rites w Warszawie i Smokes of Krakatau w Poznaniu), dlatego też w środowe popołudnie wyruszyłem do niewielkiego krakowskiego klubu Gwarek, gdzie mistrzowie z Wisconsin mieli dać czadu.
Niestety, w przeciwieństwie do pozostałych miast, skład krakowskiego koncertu nie został rozszerzony, wieczór otwarła więc wrocławska sludge’owa O.D.R.A. Kto zna dowolny z albumów zespołu, wie jak brudne jest to ich gruzowanie – zaczęliśmy zatem od prawdziwie mocnego uderzenia, w którym mimo całej tej hałaśliwości, z jaką Wrocławianie są kojarzeni, nie brakło zwyczajnie chwytliwych partii. Przed rozpoczęciem występu obawiałem się, jak muzykę O.D.R.Y. zniesie bardzo kameralny Gwarek. Na szczęście bezpodstawnie – bas odpowiednio rzęził, a gitary nie zagłuszały wokalu Chudego Byka (choć niestety wyłapanie naprawdę wyjątkowych tekstów zespołu było wyzwaniem z kategorii tych ekstremalnych).
Nie dało się również wyłapać kompletnie nic ze skrzeków Muleboya, ale czy ktoś chodzi na koncerty Bongzilli słuchać tekstów? Ja chodzę na nie po riffy, a w tej kwestii Amerykanie zawsze ich dostarczają. I tym razem było pod tym względem znakomicie, choć z klasyków dostaliśmy tylko Greenthumb na zakończenie. Sporą część seta zajęły numery z nowego albumu zespołu (Dab City, premiera już 3 czerwca), które po środowym wieczorze mogę z pełnym przekonaniem uznać za bardzo solidny dodatek do dotychczasowego katalogu Bongzilli i nie mogę się już doczekać całości. Wracając jednak do tego, co działo się w Gwarku – skąpane w świetle jedynego słusznego koloru, trio zapewniło zgromadzonym w krakowskim klubie naprawdę wysokie loty, co jest już ich znakiem firmowym i nie wyobrażam sobie, aby ich występ mógł kogoś rozczarować. Szkoda jedynie, że nie zdecydowali się na żaden bis, przez co środowy przystanek europejskiej trasy zespołu był jednym z krótszych wydarzeń, w jakich przyszło mi uczestniczyć – całość zamknęła się w 150 minutach.
Może i było krótko, ale za to bardzo treściwie. Zarówno O.D.R.A., jak i Bongzilla dały świetne występy – główna gwiazda zrobiła to, co do niej należało, a gość specjalny na pewno zyskał przynajmniej kilkoro nowych fanów. Ja z kolei, mimo zazdrosnego rzucania okiem na plakaty dwóch poprzednich polskich stacji na tej trasie, uznaję to wydarzenie za godne afterparty po organizowanym przez Soulstone Gathering festiwalu.
- Villagers of Ioannina City, Sunnata, Five the Hierophant – Kraków (11.03.2026) - 23 marca 2026
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
Tagi: Bongzilla, Gwarek, kraków, O.D.R.A., relacja, report, Soulstone Gathering.






