Clan of Xymox, Chaos International – Niebo, Warszawa (27.01.2024) 

Clan Of Xymox

Niebo dla gotów 

Są marką, której upływ lat nie zdołał pokryć kurzem. Grają od wczesnych lat 80., powiększając wciąż grono fanów. Dlatego nie dziwi fakt, że dwa polskie styczniowe koncerty wyprzedały się całkowicie. Najpierw Clan of Xymox zagrał w 2Progach w Poznaniu, a tydzień później w warszawskim Niebie.

Holendrów wypromował nad brzegami Odry i Wisły Tomasz Beksiński. Już w 1988 roku wystąpili w Warszawie na festiwalu Marchewka. Lider zespołu, Ronny Moorings, który jest w nim od samego początku, bardzo dobrze wspomina tamto wydarzenie i tłum, jaki oczekiwał na muzyków na lotnisku. Od tego czasu minęło sporo lat, kilkukrotnie zmienił się skład grupy, zaś stałe jest jedno – to bardzo pracowity zespół, często wydający płyty (na koncie ma ich już 18, część pod nazwą Xymox) i intensywnie koncertujący. Do naszego kraju przyjeżdża chętnie, przyciągając tłumy nieśmiertelnych miłośników dark wave’u. Kilkukrotnie wystąpił w Bolkowie, odwiedził też m.in. Szczecin, Łódź, Wrocław i Zabrze. W tym roku zagra jeszcze w naszym kraju 23 marca, w klubie B90 w Gdańsku.

Koncert w Niebie – sięgając po dość ograne sformułowanie – był dowodem na to, że muzyka łączy pokolenia. Moja uśmiechnięta sąsiadka spod sceny wyznała, że przyszła na występ wraz z córką i to nie pierwszy ich wspólny koncert, razem widziały też m.in. Iron Maiden, The Cure i Rammsteina. Na relację z występu czekali też moi rodzice, którzy pierwsi przetarli gotyckie ścieżki i Holendrów (a właściwie obecnie mieszkańców Niemiec) widzieli pod koniec 2022 roku w szczecińskim Kosmosie. Na wieści o wydarzeniu wyczekiwali też bratanica i bratanek. Nie przekłamując więc rachuby, z radością mogę wymienić trzy pokolenia, a może znalazłoby się i czwarte.

Chaos International
Pozostawiając na boku rozważania o odradzającej się raz po raz popularności muzyki spod szyldów mrocznych fal, trzeba podkreślić, że koncert był bardzo udany. Zagrało wszystko: zespoły, miejsce, publiczność. Impreza rozpoczęła się punktualnie występem jednoosobowego projektu Chaos International. Vincenzo Wieczerzynski, polsko-brytyjski multiinstrumentalista, wypełnił wnętrze klubu minimalistycznymi wokalami i rytmiczną elektroniką. Sześć utworów, które zagrał, zachęciły mnie do dodania Chaos International do listy zespołów, które warto obserwować. Warto wspomnieć, że artystę mogą kojarzyć fani grupy Lebanon Hanover, gdyż wystąpił i współprodukował teledysk do utworu Better Than Going Under (2023).


Clan of Xymox
Kilka minut przed planowanym czasem na scenie pojawił się Clan of Xymox w składzie: Ronny Moorings (śpiew, gitara), Mario Usai (gitara basowa), Sean Goebel (klawisze, dodatkowy wokal), Daniel Hoffmann (FX i sekwenser). Muzykom nie towarzyszyła tym razem Mojca Zugna, która na co dzień odpowiada za grę na basie i oprawę graficzną płyt.

Pierwszy popłynął przebojowy Love Got Lost pochodzący z płyty In Love We Trust (2009), po którym zespół przywitał się polskimi słowami: Jak się masz? Dzień dobry! Następnie usłyszeliśmy There’s No Tomorrow (2003), Innocent (2001), Your Kiss (2017). Gdy Ronny Moorings zapowiedział Jasmine and Rose (1999), odpowiedział mu głośny aplauz. Wraz z tym utworem poprawiła się słyszalność wokali. Kolejny był hit Louise (1986) z klasycznej płyty Medusa oraz znacznie młodszy, lecz bardzo dobrze przyjmowany na koncertach utwór Emily (2009). Potańczyć można było też do All I Ever Know, tytułowej piosenki z albumu wydanego w pandemicznym 2020 roku, a także do Loneliness (2017), w której ciężar warstwy tekstowej zrównoważony jest dynamiką śpiewu i instrumentów. Nim minęła godzina, zabrzmiały jeszcze She (2020) oraz A Day (1985), po czym zespół zszedł ze sceny.

Artyści szybko jednak wrócili na dwa bisy, między którymi zapowiedzieli sesję podpisywania płyt po koncercie. Pierwszy bis zawierał cztery utwory, w tym Michelle (1986). Podczas drugiego zagrano m.in. Lovers (2020), którego klimat dopełniły różowe światła i nawiązujący ponownie do czasów covidu utwór Lockdown (2021).

Setlisty zostały rozdane szczęśliwcom, jedna osoba otrzymała nawet chusteczkę z fonetycznym zapisem polskich zwrotów, z której korzystał zespół. Potem tłum odleciał w kierunku stoiska z koszulkami i płytami, przy którym Clan of Xymox chętnie pozował do zdjęć i dziękował przybyłym za wsparcie. I znów można by rzec kilka truizmów: o komunii dusz, wartości wina z dobrego rocznika, czy wspomóc się żargonem kucharskim i napisać coś w stylu: zaserwowano nam prawdziwą muzyczną ucztę.
Jednak wystarczy: gothic is not dead.

Clan Of Xymox - playlist

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .