Po kapitalnym acz skróconym przez problemy techniczne koncercie na deskach zeszłorocznej Metalmanii australijska black/thrash metalowa ekipa Deströyer 666 powróciła do naszego kraju, by zagrać aż trzy koncerty. Aby nieprzerwanie trwać w swojej tradycji, ponownie wybrałem się do krakowskiego Kwadratu. U boku D666 zagrali Włosi z Hour of Penance, którzy wystąpili w zastępstwie za Dead Congregation, a także Nocturnal Graves i przedstawiciele Wysp Brytyjskich z Inconcessus Lux Lucis. To wielce bezbożne wydarzenie odbyło się dzięki współpracy agencji Knock Out Productions i Left Hand Sounds. Serdecznie zapraszam do sprawdzenia mojej relacji z chłodnej niedzielnej nocy, podczas której towarzyszyli mi nietuzinkowi, bardzo ciekawi przedstawiciele metalowego undergroundu.
Pierwsi na scenie Kwadratu pojawili się Anglicy z Inconcessus Lux Lucis, których dyskografię do tej pory znałem tylko częściowo. Trio muzyków rozpaliło moje serce swoim występem, który mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych. Black/death metalowa sieczka nie była w ich występie regułą; muzycy kupili mnie swoimi neoklasycznymi
Po Anglikach przyszedł czas na pierwszy australijski zespół tego wieczoru, a mianowicie Nocturnal Graves. Publiczność wypełniła puste miejsca parkietu Kwadratu, nieświadomie manifestując, dla jakiej muzyki wybrali się tego dnia do krakowskiego klubu. Agresywne blast beaty i nieustający atak gnających na złamanie karku riffów przypadł do gustu publiczności, która była spragniona tego rodzaju dźwięków. Muzyka zespołu przywodzi mi na myśl twórczość innej ekipy pochodzącej z rejonów południowo-zachodnich bezkresów Pacyfiku –
Następnie na scenie Kwadratu pojawili się Włosi z Hour of Penance, czyli swego rodzaju niewiadoma. Był to pierwszy przystanek tej ekipy na wspólnej trasie z muzykami z Deströyer 666, jako że występujący do tej pory Grecy z Dead Congregation z nieprzewidzianych przyczyn musieli wrócić do swojego kraju. Jak się później okazało, zastąpienie Greków Włochami nie było najlepszym pomysłem, co dało się we znaki od początku występu HoP. Techniczny death metal w ich wykonaniu może i jest czymś, co wywiera wrażenie w zaciszu domowym, jednakże na żywo nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Techniczne zawiłości były nie do wychwycenia przy nienajlepszej akustyce Kwadratu, która najzwyczajniej w świecie
K.K. Warslut – lider D666
Chwilę przed godziną 23 tłum pod sceną Kwadratu zagęścił się, a z głośników dało się słychać wycie wilków. Ekscytacja publiczności sięgnęła zenitu, gdy na scenie pojawili się muzycy Deströyer 666, którzy moment później odgrywali już pierwsze riffy kapitalnego openera Wildfire. K.K. Warslut i jego świta zaczęli z wysokiego C, dając zebranym pod sceną wytrwalcom okazję do agresywnego moshowania. Utwór tytułowy z wydanej na początku zeszłego roku EPki Call of the Wild był dla mnie miłym zaskoczeniem, i muszę przyznać, że ten repertuarowy „świeżak” w katalogu D666 wypadł naprawdę nieźle na żywo. Ekipa Warsluta zatrzymywała się tylko na parę chwil, by zapowiedzieć co poniektóre numery, które znalazły się tej nocy w secie. Fantastyczny hymn I Am the Wargod (Ode to the Battle Slain) po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z najważniejszych utworów Deströyera, zachęcając setki gardeł do wspólnego skandowania. Oprócz ekstremalnie szybkich walców, takich jak mój osobisty ulubieniec (Black City – Black Fire), klasyczny thrashowy podburzacz (Satanic Speed Metal) czy monumentalny Lone Wolf Winter, muzycy zaprezentowali również swoją bardziej wyważoną, a zarazem epicką stronę, co zademonstrowali utworem Trialed by Fire. Warto zaznaczyć, że rola Warsluta jako bezsprzecznego lidera zespołu, który odpowiedzialny jest za niemalże wszystko w D666 nieco się zmieniła, jako że znaczna część partii wokalnych została przekazana wielce utalentowanemu muzykowi, jakim jest basista Felipe Plaza Kutzbach, który znany jest również z występów w hordzie Nifelheim. Załoga Deströyera 666 wydawała się zgrana bardziej niż kiedykolwiek, co było szczególnie widoczne podczas wspólnie odgrywanych agresywnych partii melodyjnych w Sons of Perdition czy też ww. Lone Wolf Winter. Muzycy Niszczyciela zaskoczyli wszystkich zebranych tego wieczoru w Kwadracie po raz kolejny, gdy ogłosili, że ostatnim numerem, jaki zagrają będzie cover zespołu KAT. Chwilę później z głośników wybrzmiały pierwsze riffy legendarnego już utworu Metal and Hell, który wprawił krakowską publiczność w euforię przeplataną ze zdumieniem. Po odegraniu tego klasyka polskiej sceny metalowej muzycy opuścili scenę, tylko po to, by wyjść na nią z
Set Deströyer 666:
Wildfire
A Breed Apart
Call of the Wild
Traitor
I Am the Wargod (Ode to the Battle Slain)
Hounds at Ya Back
Sons of Perdition
Trialed by Fire
Black City – Black Fire
Satanic Speed Metal
Australian and Anti-Christ
Satan’s Hammer
Lone Wolf Winter
Metal and Magic (cover Kat)
———————————–
Satan’s Crusade (cover Hobbs’ Angel of Death)
Moje drugie spotkanie z ekipą Deströyera 666 było o wiele bardziej udane niż to, którego doświadczyłem na zeszłorocznej Metalmanii. Wreszcie dane mi było zobaczyć grupę Warsluta w pełnym wymiarze czasowym, co z pewnością walnie przyczyniło się do nieudawanego zadowolenia, które odczuwałem po tym koncercie. Trochę szkoda, że dość nietrafiony – moim zdaniem – koncert Hour of Penance ostudził moje emocje przed występem trasowego headlinera, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo poprzedzające Włochów ekipy Inconcessus Lux Lucis i Nocturnal Graves pokazały się z bardzo dobrej strony. Duże wyrazy uznania dla agencji Knock Out Productions i Left Hand Sounds, które sprowadziły tę ciekawą trasę do polskich klubów – oby jak najwięcej takich koncertów! Z mojej strony to by było na tyle, cześć!
Autorem zdjęć jest Łukasz Miętka.
- Brutal Assault XXVIII – Jaroměř (06-09.08.2025) - 28 września 2025
- Misþyrming, Kringa, Ritual Death, Nubivagant – Kraków (09.01.2023) - 12 lutego 2023
- In Flames, At the Gates, Imminence, Orbit Culture – Katowice (15.11.2022) - 17 stycznia 2023

