Site icon KVLT

Deus Mortem, Stillborn, Impure Declaration – Katowice (12.11.2021)

Ubiegłoroczne odwołanie trasy Ravens of Dispersion Over Poland, choć oczywiście przymusowe, było dla mnie jednym z większych rozczarowań tamtej jesieni. Z wielkim zadowoleniem przyjąłem więc informację o nowych datach, a z jeszcze większym fakt, że w tym roku miała ona zawitać do nowego katowickiego domu ciężkiej muzyki, czyli P23. Ochoczo udałem się więc w piątkowy wieczór do Fabryki Porcelany, nie mogąc doczekać się występu Necrosodoma i kolegów.

Zanim jednak Deus Mortem wyszli na scenę, zameldowały się na niej dwa supporty. Poznańskie Impure Declaration tym razem wypadło bardzo dobrze, moim zdaniem sporo lepiej niż przed rokiem na Black Plague III. Blackowe przyspieszenia brzmiały mięsiście, doomowe zwolnienia nadal robiły robotę, a płonące świece na licznych świecznikach (oraz kilka szczurów zwisających bezwładnie z jednego z nich) wypadły klimatycznie.

Jako drugi zaprezentował się Stillborn i każdy, kto zna twórczość tej załogi doskonale wie, jaki był to występ. Brak litości, stos bluźnierstw, cios za ciosem i ani chwili na wytchnienie – to tak w telegraficznym skrócie. Poziomem jadu i agresji ten pochodzący z Mielca zespół mógłby obdarzyć co najmniej kilka innych kapel, a i tak zostałoby tego jeszcze sporo w zanadrzu. Wszyscy spragnieni morderczej jatki musieli być usatysfakcjonowani tym, co usłyszeli, a zespołowi po kilku nieudanych próbach poderwania katowickiej publiki  do ruchu (niestety nie aż tak licznej, jak miałem nadzieję) w końcu udało się wywołanie małego młyna pod sceną.

Głównym daniem dla mnie było bez wątpienia Deus Mortem. Koncertowy i studyjny pewniak, który nigdy nie zawodzi i nigdy jeszcze nie zbłądził w swoich poczynaniach. Wiedziałem czego się spodziewać i dokładnie to dostałem – ponownie było rewelacyjnie i z wielkim żalem wychodziłem z klubu. Zespół Marka Lechowskiego w ten piątkowy wieczór ograł wszystkie swoje wydawnictwa oprócz EPki Darknessence. Mój osobisty problem z nimi jednak jest taki, że nieważne co wrzucą do setlisty, to i tak ominą jakąś petardę, którą chciałbym usłyszeć. Tym razem zabrakło Olam haBeriah, pojawiło się za to Emanation z debiutu. Większość setlisty stanowiły jednak sprawdzone koncertowe bomby, które ta formacja potrafi akurat tworzyć jak żadna inna. Zagrało wszystko, obyło się bez problemów technicznych, Necrosodom jak zwykle w formie, a perkusja Stormblasta była po prostu perfekcyjnie nagłośniona. Jeśli jeszcze nie widzieliście ich na żywo, to gorąco polecam, nie wiecie co tracicie.

Setlista:
Down the Scorched Paradise
Ceremony of Reversion pt. I
Remorseless Beast
Sinister Lava
Breaking the Sceptres, Crushing the Wands
The Higher Sun
Nod
Through the Crown It Departs
Emanation
The Destroyer

Za mną więc kolejny udany wieczór zorganizowany przez Black Silesia Productions. Ile ich już było… i ile ich jeszcze będzie! Zespoły spisały się na medal, nagłośnienie wypadło znakomicie – czego chcieć więcej? No, oprócz jeszcze jednej godziny z Deus Mortem i ciut lepszej frekwencji chyba niczego. Jak dla mnie to jeden z lepszych koncertów w tym roku.

Exit mobile version