Popularność zespołu Dool po wydaniu The Shape of Fluidity zauważalnie wzrosła, co w oczywisty sposób przełożyło się na zainteresowanie fanów polskimi koncertami grupy. Swój wpływ na poziom imprezy miał dodatkowo znakomity support w postaci Hangman’s Chair (który miałem zobaczyć na żywo po raz pierwszy), podjęcie decyzji o udziale w poznańskiej odsłonie trasy nie przysporzyło mi więc nadmiernych trudności.
Nieco gorzej było niestety z logistyką podróży z Torunia, przez co w 2Prograch zameldowałem się już po rozpoczęciu koncertu Hangman’s Chair. Pierwszym co rzucało się w oczy podczas występu Francuzów była – zauważalnie kontrastująca z pełną emocjonalności muzyką – ich aparycja i postawa sceniczna. Z wyglądu bliżej było artystom do rezydentów owianego złą sławą Saint Denis, zainteresowanych wcielaniem w życie rozwiązań siłowych (wiecie – fleki, wygolone głowy, napięte barki, surowe oblicza), niż muzycznych wrażliwców, chcących trącić w sercach słuchaczy czułą nutę. Przekładało się to też na warstwę muzyczną, która w zestawieniu z dokonaniami studyjnymi nabrała większej surowości i nieociosania. Choć nie brakowało w występie zespołu autentyczności i emocji, podróżując do Poznania, liczyłem na vibe bliższy sludge/stonerowemu Alice In Chains, w to miejsce dotrzymałem natomiast cios w podbródek bardziej w stylu Crowbar. Koncert miał wprawdzie swój urok, całościowo jednak (nie bez wpływu na ten stan rzeczy miła też średnia tego dnia dyspozycja wokalna Cédrica Toufoutiego, którego wycofany śpiew ginął trochę w pogłosie gitar) nie do końca trafił w moje oczekiwania.
Bliższy ich realizacji był za to Dool, którego set skupił się głównie na prezentacji materiału ze znakomitego The Shape of Fluidity (choć nie zabrakło też akcentów z poprzednich albumów, w tym coveru Love like blood z repertuaru Killing Joke). Zespół, napędzany charyzmą Raven van Dorst, prezentował się na deskach 2Progów bardzo zgrabnie, drobnym cieniem na występie kładło się jednak nagłośnienie (szczególnie brzmienie perkusji, której ride wbijał się momentami w skronie z gracją gwoździa). Na szczęście akustyczne mankamenty dało się wybaczyć, szczególnie, że zespół nadrabiał je z nawiązką na płaszczyźnie wykonawczej. Grupie udała się niełatwa sztuka przeniesienia na scenę znanych z płyt emocji, których szczodre przelanie zaowocowało bardzo żywiołowymi reakcjami publiczności. Różnorodność muzyczną ładnie podkreślała także zmiana barwy oświetlenia przy każdym prezentowanym utworze – zabieg prosty i oczywisty, dodawał jednak występowi Holendrów ciekawego (nomen omen) kolorytu.
Oba zespoły wyszły z czwartkowych zmagań (mniej lub bardziej) z tarczą i nawet pomimo nie do końca zaspokojonych oczekiwań w kontekście Hangman’s Chair, bawiłem się podczas eventu na tyle przyzwoicie, bym nie żałował czasu poświęconego na czwartkową podróż do Poznania.
(fot. M.Chabowska Fotografia)
- Actum Inferni – Insygnia diabelskiej władzy (2025) - 9 lutego 2026
- Angrrsth, Odium Humani Generis, Dola – Toruń (18.12.2025) - 2 stycznia 2026
- Angrrsth – Złudnia (2025) - 12 grudnia 2025

