Furia, Totenmesse, Alembik – Bielsko-Biała (17.05.2024)

Gdybyście jakieś półtora tygodnia temu powiedzieli mi, że już niebawem, po kilkuletniej przerwie wrócę do zlokalizowanego w Bielsku-Białej Rudeboya, to za cholerę bym wam nie uwierzył. Ten kultowy klub w ostatnich latach całkowicie wypadł z mojego radaru (dojazdy…) i absolutnie bym się nie spodziewał, że zawitam w nim na otwarcie trasy koncertowej Furii, która 17 maja przyjechała tutaj w towarzystwie Totenmesse oraz eksperymentalnego projektu Alembik, który dołączył do pierwszych przystanków trasy w ramach zastępstwa za That’s How I Fight.

Dungeon synthowy Alembik to dwuosobowa załoga, którą tworzą K. Hoarder oraz znany z całego szeregu black metalowych zespołów The Fall. Nie będę ukrywał, że nie są to moje klimaty. Po szybkim sprawdzeniu na youtube, co Alembik ma do zaoferowania, znalazłem przynajmniej kilka rzeczy, którymi wolałem się w czasie ich występu zająć – koniec końców padło na przedłużenie bifora. Nie żałuję.

W Rudeboyu zameldowałem się tuż przed występem Totenmesse, którzy to byli czynnikiem decydującym o mojej wyprawie do Bielska-Białej. Chęć sprawdzenia na żywo świetnego Fiktionlust była silna i muszę przyznać, że na żywo album ten zyskuje jeszcze więcej niszczycielskiej mocy. Znakomicie wypadł Mold, z rzadka wokalnie wspierany przez Stawrogina, który na drugiej płycie zespołu przestał pełnić funkcję głównego wokalisty, dopisało nagłośnienie (o które dość mocno się bałem, pamiętając mój ostatni raz w bielskim klubie), dała radę również publiczność, która po zachętach Piotrka Wujkowieckiego rozpętała pod sceną małą wojnę w trakcie Confrontation Looks Like Hope. Ogółem był to świetny występ, który spełnił wszystkie moje wymagania oprócz jednego – nie zagrali Kaiser Tot, czyli pierwszego numeru Totenmesse, w którym się zakochałem.

W polskim metalowym, ekhem ekhem, „środowisku”, linia oddzielająca płytę kiepską od rewelacyjnej jest zaskakująco cienka – wystarczy na nudne i odtwórcze wydawnictwo nakleić logo katowickiej Furii, a krajowi „muziarze” zaczną prowadzić wyścigi w kategoriach słodzenia i doszukiwania się w nim czegoś głębszego. Tak sprawy mają się ze zdecydowanie najsłabszym krążkiem wydanym przez Nihila i jego ekipę – podobno wyciągniętą w zeszłym roku głęboko z szuflady Hutą Luną. Jestem bardzo rozdarty w kwestii oceny występu grupy. Z jednej strony, dostaliśmy kilka znakomitych wałków z dawnych, i w przypadku tego zespołu po prostu lepszych czasów – kompozycje takie jak Są to koła, Zamawianie drugie, Ohydny jestem, Zwykłe czary wieją, Za ćmą w dym, w warunkach koncertowych dobitnie pokazują, dlaczego w oczach niektórych Furia mogła zasłużyć sobie na ulgowe traktowanie. Z drugiej strony, zestawienie tych bardziej wiekowych numerów z bardzo szeroką reprezentacją ubiegłorocznej płyty (Na koń! i Swawola niewola na początek koncertu; Zamawianie trzecie, Spanie polskie, Zamawianie wirujących Sarmatów (czwarte), Maska masce, Idź!, Gore! w ramach ciągnącego się zakończenia) w moich oczach jeszcze bardziej uwydatniło miałkość i generyczność tego, co ujrzało światło dzienne w październiku ubiegłego roku. To tyle, jeżeli chodzi o piątkowy repertuar. W kwestiach wykonawczych nie było się do czego przyczepić – zespół brzmiał soczyście co przede wszystkim zaplusowało przy starszych kompozycjach, Nihil tradycyjnie sprawiał wrażenie nieco onieśmielonego entuzjastycznym przyjęciem, jako prawdziwego bohatera uznałbym jednak Namtara, który bez zająknięcia zniósł perkusyjne kanonady, do jakich zmuszało go odgrywanie kawałków z Huty Luny.

Bardzo żałuję, że nie było mi dane zobaczyć Furii w okresie Nocela, który dla mnie jest jej szczytowym osiągnięciem. Podejrzewam, że na ówczesnych koncertach zespołu nudy bym nie doświadczył, a przez to moje wrażenia byłyby zdecydowanie lepsze niż obecnie. Choć z drugiej strony, wtedy na trasie brakowałoby Totenmesse, którzy to w piątkowy wieczór po prostu skradli show. Nie bez powodu Fiktionlust znalazła się w wielu ubiegłorocznych podsumowaniach – jeśli w najbliższym czasie będziecie mieli okazję wybrać się na koncert tego walca, to bardzo do tego zachęcam. Również Furię chętnie zobaczyłbym jeszcze raz, jednak w tym wypadku poczekam aż kurz po jej ubiegłorocznym wydawnictwie zdąży już opaść.

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .