Przyznam, że przez pewien czas myślałem, iż nie będzie mi dane kolejny raz ujrzeć na żywo Godsmack. Skarżący się niegdyś na nieopłacalność wycieczek poza ocean zespół postanowił jednak wybrać się do Europy i w doborowym, mocno nostalgicznym towarzystwie P.O.D. i Drowning Pool, po sześciu latach wrócić do Polski. Jednowieczorową stolicą rock’n’rolla uczyniono Gliwice, a tamtejsza Prezero Arena dostała kolejną okazję na potwierdzenie swojej wyższości nad kvltowym katowickim Spodkiem, w pełni zresztą wykorzystaną.
Wieczór rozpoczął się dość krótkim, bo zaledwie półgodzinnym setem Drowning Pool. Lata temu przesłuchałem ich Sinner i jedynym godnym uwagi kawałkiem wydał mi się wtedy sztandarowy Bodies. W Gliwicach grupa zaprezentowała się nieźle, dając mi podstawy do kolejnej próby wgryzienia się w pierwsze trzy pozycje z ich katalogu, choć nie mogłem pozbyć się wrażenia, że każdy czekał właśnie na wieńczące występ Bodies. Nie powiem jednak, że swoje pół godziny Amerykanie wykorzystali w pełni – cover Billy’ego Idola wydał mi się totalnie zbędny, tym bardziej że oprócz niego usłyszeliśmy jedynie pięć autorskich kompozycji zespołu. Może to o czymś świadczy, trudno mi oceniać. Z tego miejsca pochwalę również nagłośnienie, które jak na support wypadło całkiem przyzwoicie.
Setlista:
Sinner
Feel Like I Do
Step Up
Rebel Yell
Tear Away
Bodies
Słów pochwały nie mogę za to napisać o nagłośnieniu podczas występu P.O.D. W przerwie między zespołami ktoś ewidentnie ostro bawił się pokrętłami, za bardzo stawiając na bas, który za takim przyzwoleniem zmienił fragmenty koncertu w jedną wielką dźwiękową papkę. Szkoda, bo grupa na scenie zostawiła naprawdę sporo – ze szczególnym naciskiem na naprawdę szalejącego Sonny’ego Sandovala. Poziom energii w zespole określiłbym jako wulkan, najlepsze jednak jest to, że szła za tym jakość – mimo że moja znajomość twórczości P.O.D. zaczyna się i kończy na hitowym albumie Satellite, mocno zazdroszczę wszystkim, którzy doświadczą nadchodzącej wizyty grupy w Warszawie. W Gliwicach oprócz największych hitów (takich jak Boom, Satellite, Southtown, Alive czy nieśmiertelny Youth of the Nation, którego refren śpiewała niemalże cała publika) usłyszeliśmy też kilka kawałków z ubiegłorocznego krążka Veritas i muszę przyznać, że Kalifornijczycy są teraz w wielkiej formie, bo przez swoje trzy kwadranse przeszli jak buldożer – choć wspierające Sandovala liczne wokalne podkłady mogły zasiać drobne wątpliwości w tej materii. Wątpliwości nie było jednak co do tego, że w czwartkowy wieczór grupa dała z siebie sto, a może nawet sto dwadzieścia procent.
Setlista:
Boom
Satellite
Murdered Love
Drop
I Got That
I Won’t Bow Down
Youth of the Nation
Southtown
Afraid to Die
Alive
Tak jak uwielbiam Godsmack, szczególnie w wersji na żywo, tak wejście w swój gliwicki koncert zespół (a raczej jego połowa – na trasie zamiast Tony’ego Romboli oraz Shannona Larkina występują Sam Bam Koltun oraz Will Hunt) zaliczył dość przeciętne. Otwierający show repertuar z dość mizernej płyty Lighting Up the Sky – na szczęście zakończony na Surrender i You and I – nie zagrzał nikogo do boju i nie porażał energią, jaką zespół kipiał podczas poprzednich koncertów, w których brałem udział (dość powiedzieć, że od tego ostatniego ciekawsze były tańczące roznegliżowane kobiety wyświetlane wtedy na ekranie – a nie należę do grupy „wąsatych Januszy”). Nieco ostudzony tymi dwoma numerami zapał bardzo żywiołowej tego wieczoru publiki zespół rozgrzał, stawiając później na zestaw ogranych hitów, po które tak naprawdę wszyscy przyszli – chronologicznie od albumu When Legends Rise do Godsmack, z wplecionym w to wszystko widowiskowym perkusyjnym pojedynkiem między Sullym Erną a Willem Huntem zmieszanym z riffami z hitów innych zespołów, między innymi AC/DC, Metallica czy Aerosmith – widziałem to chociażby w 2019 roku w Progresji, jednak nadal wchodzi bez popitki. Wszystkiemu towarzyszyła wyświetlana na sporym ekranie umieszczonym powyżej Hunta oprawa, składająca się głównie z okładek płyt Godsmack oraz fragmentów teledysków, dość podstawowa, bez niej show niczego by nie stracił. Głównym aktorem w tym przedstawieniu był oczywiście Erna, znakomity wokalnie, czerpiący ewidentną radość z grania, demonstrujący sporą wszechstronność (gitara, perkusja, fortepian), nie pamiętający kiedy ostatni raz zespół gościł w Polsce (to ewidentnie oznacza, że przerwa była zbyt długa) oraz świetnie prowadzący koncert. To dzięki niemu tak wzruszająco wypadł rozpoczynający bis Under Your Scars, zadedykowany wielkim artystom, którzy już nas opuścili (wyświetlanym oczywiście na ekranie), to on wielokrotnie zachęcał ludzi do jeszcze bardziej nieskrępowanej zabawy. Znakomity frontman, dzięki któremu trudy pierwszych minut występu Godsmack szybko poszły w niepamięć, a koniec końców całość mogę określić po prostu jako znakomitą (choć nie najlepszą z moich dotychczasowych trzech spotkań z zespołem – na najwyższym stopniu podium nadal stoi wspomniany już koncert w warszawskiej Progresji).
Setlista:
Surrender
You and I
When Legends Rise
1000hp
Cryin’ Like a Bitch!!
Speak
Straight out of Line
Awake
Keep Away
Voodoo
Batalla de los tambores
Whatever
Under Your Scars
Bulletproof
I Stand Alone
Ach, jakże udana była ta nostalgiczna podróż, cofnięcie kalendarzy o jakieś dwadzieścia lat. Choć nie obyło się bez wpadek (a w zasadzie jednej – nagłośnienia na P.O.D.), muzycznie całość była bardzo równa, przepełniona energią i świetnie zagrana. Drowning Pool odwiedzą Polskę w sierpniu, P.O.D. już w kwietniu – jeśli w Gliwicach było wam mało, albo po prostu zastanawiacie się nad wzięciem udziału w tych wydarzeniach, to na podstawie czwartkowego eventu mogę do tego tylko zachęcić. Bardzo dobry koncert dał również headliner, który mam nadzieję, wróci do naszego kraju szybciej niż za sześć lat. Podsumowując – za mną bardzo udany wieczór w Prezero Arenie, oby więcej takich w przyszłości.
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2025, Drowning Pool, Gliwice, Godsmack, knock out productions, P.O.D., prezero arena, relacja, report.






