Hunter, Vader, Hate, Thy Disease – Chorzów (26.08.2022)

Uczciwie przyznaję, że w mojej głowie pojawiają się już obawy, że przy następnym otwarciu lodówki wyskoczy mi z niej plakat ogłaszający kolejną trasę Vader po Polsce. Załoga Piotra Wiwczarka ani myśli się zatrzymywać – luty bieżącego roku to Przebudzenie Tyranów, końcówka sierpnia to Summer Bloody Summer oraz Final Declaration, zima chyba jeszcze nieobsadzona, ale pewnie taki stan rzeczy nie potrwa długo. Na chorzowski przystanek wspomnianej minitrasy Summer Bloody Summer początkowo wybierać się nie zamierzałem, jednak ogromna ochota, żeby zobaczyć na żywo Hate oraz kultową Leśniczówkę wygrała.

Imprezę rokzręcić miał zespół organizatora koncertu, Creative Music Thy Disease. Było to moje trzecie już spotkanie z tą death/industrialową załogą i pierwsze, które mogę zaliczyć do udanych. Do tej pory raczej mnie nudzili niż rozgrzewali. W piątkowy wieczór było jednak inaczej, być może dzięki temu, że w pełni skupiłem uwagę na zespole, a do akustyki nawet nie mogłem się przyczepić. Był tu i przyjemny groove i ciężar, elektronika nie wypadła nachalnie, no i był też pozytywny odbiór publiczności – zadanie zostało więc wykonane z nawiązką, Krakowianie wywiązali się z roli przystawki przed daniami głównymi znakomicie.

Kolejny w kolejce był Hate. Co to był za występ, czapki z głów. Formacja ATF Sinnera na zaprezentowanie swoich niszczycielskich możliwości dostała jedynie 40 minut (mało, zdecydowanie zbyt mało…), jednak swój czas sceniczny wykorzystała do zdecydowanego maksimum. Sugestywna prezencja połączona z pracą świateł oraz elementami scenografii robiła wrażenie, zaś furiacki black metal z Warszawy już od pierwszych dźwięków otwierającego set The Wolf Queen udowodnił, że rozpędzonej maszyny Adama Buszko zatrzymać się po prostu nie da. Nie zawiodła też krótka setlista, w której oprócz dwóch kawałków z niedawno wydanej Rugii dostaliśmy jeszcze po dwóch reprezentantów Auric Gates of Veles i Erebos oraz po jednym utworze z Crusade: Zero i Morphosis. Jedyne czego brakowało, to jeszcze jakichś trzydziestu/czterdziestu minut grania – po piątkowym przedsmaku tego, co Hate wyprawia na koncertach, moja ochota na obejrzenie ich w pełnym wymiarze czasowym jeszcze bardziej wzrosła.

Setlista:
The Wolf Queen
Luminous Horizon
Sovereign Sanctity
Triskhelion
Erebos
Valley of Darkness
Rugia
Omega

Tego samego nie mogę powiedzieć o Vaderze, którego koncert po prostu mnie zawiódł. Oczywiście nie poziomem wykonania, bo pod tym względem Peter z kolegami nigdy nie odwalili fuszerki. Technicznie i tym razem było wzorowo; może elementów pirotechnicznych dodano mniej niż zwykle; Wiwczarek tradycyjnie chętnie zagadywał publikę – zatem wszystkie obowiązkowe punkty koncertów Vader można odhaczyć. Zawiodły mnie niespodzianki na setliście, a raczej ich brak. Na poprzedniej trasie zdecydowanie najjaśniejszym punktem seta, nie licząc Wyroczni, były rzadziej grane numery, takie jak Revelation of Black Moses czy Whisper. Tym razem takich niespodzianek zabrakło, a legenda polskiego death metalu zagrała tylko i wyłącznie wałki, które zostały już przez nią przeorane we wszystkie strony. Jeśli ktoś Vadera wcześniej nie widział, lub widział ostatni raz dziesięć lat temu, to na pewno był tym usatysfakcjonowany, w końcu był to konkretny występ z wysokim poziomem wykonania poszczególnych numerów. Ja jednak w ostatnim czasie jestem obecny na koncertach zespołu zbyt często i chętnie usłyszałbym jakieś utwory, które odbiegają od ich standardowego brzmienia (taki Predator czy porzucony jakiś czas temu Sword of the Witcher zrobiłby tu doskonałą robotę).

Setlista:
Vicious Circle
Triumph of Death
Silent Empire
Blood of Kingu
Shock and Awe
Into Oblivion
Black to the Blind
Wyrocznia
Dark Age
Sothis
Carnal
Wings
Cold Demons


Po Vaderze frekwencja zdecydowanie spadła – to znak, że na scenę już za moment miał wejść niezbyt pasujący do dotychczasowego profilu imprezy Hunter. Kto wpadł na takie połączenie? Nie wiem, jednak nie zmienia to faktu, że fani Huntera byli w Leśniczówce obecni i wyglądali na zadowolonych z występu swoich ulubieńców. Do mnie w miarę trafił jedynie grany na koniec podstawowej części tego występu T.E.L.I… – pozostała część seta była mało przyjemna i interesująca, przez co obecny na niej byłem raczej z dziennikarskiego obowiązku niż z autentycznej ciekawości. Cóż – nigdy nie była to moja bajka i nie wydaje mi się, aby przyszłość miała przynieść jakiekolwiek zmiany w tej materii.

Setlista:
Rzeźnia nr 6
Wyznawcy
Dwie siekiery
Triumian Show
Armia Boga
OsieM
$mierci$smiech
T.E.L.I…
Imperium Uboju
NieWolnOść
RiPosta DrugoKlasisty
Figlarz Bugi

Nietrafiony drugi headliner nie zmieni jednak tego, że Leśniczówkę opuszczałem zadowolony, choć głównie za sprawą zespołów wypisanych na plakacie trasy mniejszą czcionką. Oczywiście obiektywnie patrząc, występ Vader również był bardzo solidny i fani tej legendy nie mieli prawa być nim nieusatysfakcjonowani. Wybrałem się na Summer Bloody Summer tylko i wyłącznie z powodu Hate, a ATF Sinner z towarzyszami szybko uzmysłowili mi, że omijanie przyszłych koncertów tego składu byłoby strasznym błędem. No i fajnie było w końcu odwiedzić sławną i kultową Leśniczówkę (tak, to był mój pierwszy raz).


Autorem zdjęć jest Norbert Dorobisz. Po więcej zapraszamy do naszej galerii.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .