Emocje po sobotnim release party drugiego albumu Inverted Mind już nieco opadły, ale muzyka z tego wieczoru wciąż pozostaje w uszach. Powiem wprost: cały koncert od początku do końca trzymał wysoki poziom, co jedynie potwierdza, w jak dobrej kondycji jest nasza rodzima scena.
Gdy pojawiłem się w krakowskiej Alchemii, na scenie końca dobiegał pierwszy numer mistrzów klimatu i muzycznego dymu. Mowa rzecz jasna o The Gentle Art of Cooking People, którzy zagrali kompozycje z debiutanckiego albumu O. Ze sceny oraz głośników biła dosłownie magia. Wielowątkowe utwory w połączeniu ze światłami i niewielkim klimatem sali, tworzyły po prostu świetne show. Najważniejsza była jednak muzyka. Wyśmienita dawka rocka i psychodelii, która żyła własnym życiem. Dźwięki same wychodziły z instrumentów, bardziej mi to wszystko wyglądało na jedną wielką improwizację niż odegrane show. Szczerze mogę mieć do siebie żal, że nie zdążyłem obejrzeć całego występu od początku, bo po koncercie byłem głodny jeszcze godziny takiego grania. Z niecierpliwością czekam na kolejny koncert!
Drudzy w kolejce byli gospodarze wieczoru czyli Inverted Mind. Niemal cały występ opierał się o kompozycje z wypuszczonej tego dnia płyty Broken Mirror. Przyznam szczerze, że muzyka na żywo obroniła się sama. Mocno, melodyjnie, ciężko i z niezwykle fajnym groove’m, który z czasem zaczął rozkręcać publikę. Okazjonalny Rejection, który pochodził z debiutanckiego albumu, choć nie jest sam w sobie zły, to stanowi idealny dowód na to, jak dużo zmian doszło w stylu samego zespołu. Muzycy pomimo początkowej i zupełnie niepotrzebnej tremy z każdym kolejnym utworem o wiele pewniej czuli się na scenie. Duża zasługa w tym basisty Miśka, który swoją energią i zaangażowaniem w grę zaraził nie tylko kolegów, lecz zgromadzonych fanów. Myślę, że to kwestia czasu, jak logo IM zacznie coraz częściej pojawiać się na koncertowych plakatach.

Wiśnią na torcie całego wydarzenia był śląski Mentor, który swoim Guts, Graves and Blasphemy narobił w zeszłym roku sporo szumu. Nic dziwnego, bo uwierzcie lub nie, ale na żywo brzmią niemal identycznie jak na albumie. Z tym że poziom agresji i mocy bijący z kawałków, jest o blisko 200% większy. Zespół, jak rozpędzony dyliżans, po prostu leciał niezatrzymanie, nie zważając na nic. Set, opierający się o cały debiut, nie dał nawet chwili wytchnienia i zastanowienia nad tym, jak można tak cholernie dobrze grać? Mentor po prostu urzekł mnie swoim profesjonalizmem, ale to nie powinno nikogo dziwić. Muzycy mają na swoim koncie wiele występów, co jedynie tłumaczy tak wysoki poziom wykonania. Niemniej jednak, dawno chyba miałem okazję czerpać z koncertu tak wielką satysfakcję. Wielki ukłon z mojej strony.
Myślę, że tego wieczoru nikt nie wyszedł niezadowolony bądź z grymasem na twarzy. Muzyczna uczta od przystawki po danie główne była nad wyraz smaczna i bez zbędnej niestrawności czy niesmaku. Nic tylko czekać na kolejny balet o podobnej muzyce, składzie i poziomie wykonania!
Autorem zdjęć użytych w relacji jest Przemysław Ziejka.

- Już niedługo WOLVENNEST wystąpi w Krakowie - 6 października 2025
- METAL KOMMANDO FEST VIII: znamy datę i pierwsze zespoły - 18 lipca 2025
- Blood Incantation – Kraków (28.04.2025) - 7 maja 2025
Tagi: 2017, Alchemia, Black 'n' Roll, Cracow, Defense Records, Inverted Mind, kraków, Mentor, noise, post-metal, Psychedelic Hard Rock, release party, Sludge, sludge metal, The Gentle Art Of Cooking People, Unquiet Records.






