Gotyckich zimowych eskapad część dalsza, a wszystko dzięki Dancin’ Shoes Gigs. To dzięki nim ikoniczny duet Lebanon Hanover wrócił na trzy koncerty w Polsce, a ja zaliczam się do grona szczęśliwców, którzy zobaczyli ich na żywo na warszawskim przystanku trasy.
Na wszystkich trzech występach (również dzień wcześniej w Krakowie oraz następnie w Poznaniu) artyści byli wspierani przez Chaos International.
Koncerty wyprzedane na długo przed datami wydarzeń nie były żadną niespodzianką, nie dziwiła również kolejka do drzwi Proximy i zapełniające się szybko pierwsze rzędy pod barierkami.
Warto było zresztą przyjść wcześniej również dla interesującego, idealnie dobranego supportu. Vincenzo Wieczerzyński występujący pod nazwą Chaos International perfekcyjnie pasował do twórczości głównego zespołu, co udowodnił koncert w Warszawie. Materiał osadzony w stylu minimal synth, często zahaczający o zgrzytliwe, noise’owe brzmienie, również na żywo okazał się znakomitym, porywającym repertuarem.
Pomimo pewnych problemów technicznych, Vincenzo poradził sobie doskonale. Jak się później okazało, konieczne było odtworzenie podkładu oraz sampli z albumu A Deathly Hunger for War, czego artysta dokonał… w 20 minut. Szacunek!
Najbardziej wyczekiwaną częścią wieczoru było jednak wejście na scenę Lebanon Hanover, oczywiście powitanych należycie głośno przez warszawską publiczność.
Chyba każdy, kto choć raz wybrał się na post-punkową imprezę, słyszał podkręcające atmosferę utwory Gallowdance czy Kiss Me Until My Lips Fall Off. Larissa Iceglass wraz z Williamem Maybelline nie mieli najmniejszych trudności we wprowadzaniu publiczności w trans swoim repertuarem, co potwierdziło już odegranie obu części utworu Die World na żywo. Po krótkim instrumentalnym wstępie rozległ się wokal Williama – na początku monotonny i melancholijny, następnie uderzający w coraz bardziej emocjonalne tony. Muzyczno-duchowe widowisko w wykonaniu Lebanon Hanover rozpoczęło się na dobre.
Z ciepłym przyjęciem spotkały się zarówno nowsze numery z wydawnictwa Better Than Going Under, jak i obowiązkowe na setliście klasyki. Jednym z najciekawszych elementów wieczoru był kontrast między przeważnie stoicką pozą Larissy i ekspresją sceniczną Williama, któremu zdarzało się rzucać w maniakalne tany, poruszać niczym w transie i podchodzić blisko zebranej publiki. Widownia reagowała zresztą głośno i entuzjastycznie, zwłaszcza na fan favourites typu Kiss Me Until My Lips Fall Off z charakterystycznym wokalem Williama czy niezastąpionym Gallowdance, w którym prym wiódł głos Larissy i niespieszne, żałobnie brzmiące riffy.
Jedno z moich ulubionych Totally Tot znakomicie sprawdziło się na żywo i pozostawiło publikę niemalże w ekstazie. William rzucał się w szaleńczym tańcu, zszedł również pod samą barierkę, a jego wokal przybierał momentami niemalże growlowaną manierę, gdy artysta wyrzucał z siebie słowa z werwą i zapałem.
Artyści powrócili na bisy wraz z utworem The Last Thing. Słuchaczy dodatkowo zahipnotyzował numer Babes of the 80s, z kolei swoistym katharsis w wielkim finale zostało Come Kali Come.
Był to do zagrania jako numer końcowy chyba najlepszy z możliwych utworów Lebanon Hanover – te rozwleczone riffy, medytacyjna atmosfera i podniosły klimat okazały się fenomenalnym zwieńczeniem wieczoru.
Bardzo dobrze wspominam występ Lebanon Hanover jako jeden z ostatnich koncertów w 2024 i liczę na to, że na ich powrót do Polski (oraz murowane sold-outy w naszym kraju) nie trzeba będzie czekać zbyt długo.
Setlista Lebanon Hanover:
Die World II
Die World
Saddest Smile
Kyiv
Better Than Going Under
Kiss Me Until My Lips Fall Off
Albatross
No One Holds Hands
I Have a Crack
Gallowdance
Du Scrollst
Totally Tot
The Last Thing
Babes of the 80s
Come Kali Come
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






