Site icon KVLT

Megadeth, Kreator, Sacred Reich – Katowice (23.07.2023)

„Kiedy Megadeth, niewątpliwa ikona, przyjeżdża do twojego miasta, to nie ma możliwości odpuszczenia jej koncertu” – taka myśl zaświtała w mojej głowie, gdy Mystic Coalition ogłosili występ Dave’a Mustaine’a i jego kompanów w katowickim Spodku. Na ochrzczoną w późniejszym czasie mianem Triple Thrash Triumph (czyli w wolnym tłumaczeniu: „trasz aż się zesrasz”) imprezę ściągnięto również niemiecką grupę Kreator oraz Amerykanów z Sacred Reich. Rzeczywiście zatem niedzielny wieczór miał być prawdziwym świętem dla fanów thrash metalu. Jakby tego było mało, polski przystanek europejskiej trasy Megadeth otwierał cykl pokazów na Starym Kontynencie, więc kwestie pokroju setlisty występujących formacji pozostawały owiane tajemnicą.

Do rozpoczynającego wieczór koncertu Sacred Reich podchodziłem nieco sceptycznie, gdyż supportując w listopadzie ubiegłego roku Sepulturę, po prostu mnie nie zachwycili. W niedzielę nie występowali jednak po Crowbar, co zdecydowanie pomogło mi w cieszeniu się ich muzyką, choć myślę, że koniec końców moje wrażenia nie odbiegały szczególnie od zeszłorocznych. Ponownie podobać się mógł aktywnie zagadujący publikę Phil Rind, po raz kolejny nie zabrakło też dzikiego headbangu na Manifest Reality (i nie tylko). Znów też jednak w drugiej połowie koncertu zespołu odczuwałem delikatne znużenie, bardzo zbliżona była również setlista, jaką formacja postanowiła zaprezentować. Tutaj skieruję pochwały do dźwiękowców – zdołali całkiem dobrze nagłośnić Sacred Reich. Szkoda, że takiego poziomu nie udało się utrzymać przez cały wieczór.

Setlista:
Manifest Reality
One Nation
Salvation
Divide & Conquer
Killing Machine
Death Squad
Who’s to Blame
Independent
The American Way
Surf Nicaragua


Nagłośnienie w trakcie występu zespołu Kreator wypadło zauważalnie gorzej, co stwierdzam z przykrością, bo obchodząca w tym roku swoje czterdziestolecie formacja zaprezentowała się lepiej niż przed Lamb of God w lutym, choć moje ogólne wrażenia również są takie same jak wtedy. O ile starsze numery, nieśmiertelne klasyki pokroju Violent Revolution, Pleasure to Kill, Enemy of God czy Flag of Hate wypadły rewelacyjnie, o tyle wszystko, co zespół wydał po albumie Phantom Antichrist, stoi przynajmniej o półkę niżej (z fatalnym 666 – World Divided na czele). Problem dało się doskonale zaobserwować chociażby na publiczności, której energia podczas nowszych kawałków zdecydowanie spadała. Na szczęście „młodszych” numerów w setliście zespołu nie było zbyt wiele, dzięki czemu większość czasu upłynęła na prawdziwej jeździe bez trzymanki. Niestety tym razem zabrakło choćby śladowej pirotechniki, oczy można było jednak nacieszyć zarówno ogromnym popiersiem maskotki zespołu, jak i rekwizytami w postaci kilku kukieł powieszonych na szubienicach lub ponadziewanych na włócznie.

Setlista:
Hate Über Alles
People of the Lie
Enemy of God
Betrayer
Phobia
Satan Is Real
Hordes of Chaos
666 – World Divided
Phantom Antichrist
Strongest of the Strong
Flag of Hate
Violent Revolution
Pleasure to Kill

Na koniec zostało jeszcze danie główne, czyli oczywiście Megadeth, który to miałem przyjemność po raz pierwszy widzieć w roli headlinera. Amerykanie mieli na rozpoczętej w niedzielę europejskiej trasie promować swój zeszłoroczny album studyjny The Sick, the Dying… and the Dead!, a przynajmniej tak myślałem przed koncertem. Ostatecznie skończyło się  na jednym numerze z tej płyty (We’ll Be Back), szeregu starych klasyków oraz sporym zaskoczeniu – bardzo rzadko granym kawałku Dread and the Fugitive Mind. Muzycznie panowie wypadli niesamowicie, niezwykle szybko pokazując, że są przynajmniej o półkę wyżej od swoich poprzedników; zresztą nie bez powodu ich frontman nazywany jest wirtuozem gitary. Również nagłośnienie instrumentów uległo znacznej poprawie w stosunku do tego, co słyszałem na Kreatorze. Niemniej trochę zabrakło do ideału, gdyż stojąc po prawej stronie sali, często miałem problem z dosłyszeniem wokalu Mustaine’a – trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy to plus, czy minus. Tło uatrakcyjniały umiejscowione za muzykami panele, które wyświetlały animacje ilustrujące poszczególne utwory. Dla wielu osób nie lada gratką okazał się także „gościnny występ” maskotki Megadeth, towarzyszącej zespołowi na scenie w trakcie Peace Sells.

Setlista:
Hangar 18
Wake Up Dead
In My Darkest Hour
Dread and the Fugitive Mind
Angry Again
Sweating Bullets
Conquer or Die!
Dystopia
Trust
Tornado of Souls
À tout le monde
We’ll Be Back
Symphony of Destruction
Peace Sells
Mechanix
Holy Wars…
The Punishment Due

Muszę przyznać, że Mystic Coalition udało się zorganizować kolejną dobrą imprezę. Triple Thrash Triumph zdecydowanie nie zawiódł: ani muzycznie, ani organizacyjnie, ani frekwencyjnie (bilety na wydarzenie prawie wyprzedano). Jedyne, co do końca nie zagrało, to nagłośnienie podczas występu Kreatora, jednak nie było ono aż tak złe, aby mogło utrudniać odbiór gigantów z Essen. Nie wydaje mi się, żeby ktoś w niedzielny wieczór opuszczał katowicki Spodek nieusatysfakcjonowany. Ja na pewno do takich osób nie należałem i jeśli w przyszłości ktoś z was czułby się nie do końca przekonany do uczestnictwa w koncercie Megadeth, to gorąco zachęcam do zaryzykowania – Mustaine’a uważa się za legendę thrashowej sceny nie bez powodu.

Exit mobile version