Równe pięć lat temu miałem możliwość doświadczenia koncertu Meshuggah na żywo. Niestety, los nie był na tyle łaskawy, by spełnić moje życzenie. Bardzo żałowałem, że nie było mi dane posłuchać muzyki Szwedów na ich trasie promującej wydany w 2012 krążek o tytule Koloss. Co się odwlecze, to nie uciecze, dlatego też, gdy doszła mnie pierwsza plotka o powrocie gigantów ekstremalnego metalu do naszego pięknego kraju, data koncertu z marszu zapadła mi głęboko w pamięć, w rejony tych wydarzeń, o których absolutnie nie wolno zapomnieć. Tak się złożyło, że po raz kolejny krakowski klub Kwadrat został wybrany jako jeden z przystanków europejskiej trasy szwedzkich metalowców. Tym właśnie sposobem po raz kolejny stanąłem u progu budynku znajdującego się przy ulicy Stanisława Skarżyńskiego 1 w samym sercu Małopolski.
Gdy ogłoszono, że zespołem grającym przed Meshuggah ma być nasz rodzimy Decapitated, od razu wiedziałem, że będzie to koncert wyprzedany w całości. Znając możliwości akomodacyjne klubu, miałem niemałe obawy dotyczące tego, jak wyglądać będzie ten event. Akustyka Kwadratu nigdy nie powalała mnie na łopatki, a czasem wręcz zmuszony byłem sam odtwarzać sobie w pamięci linie wokalne niektórych zespołów z powodu fatalnego nagłośnienia. Jakiś tydzień temu, gdy organizator koncertu KnockOut Productions ogłosił, że bilety nie będą już sprzedawane, pomyślałem, że w Krakowie rozpęta się istne piekło. Nieskromnie przyznam, że absolutnie się nie myliłem.
Po dotarciu na miejsce zostałem mocno zaskoczony widokiem nadzwyczajnie długiej kolejki, która kończyła się dopiero za rogiem klubu. W Kwadracie byłem już jakieś 10 razy i nigdy nie natknąłem się na tak liczną watahę fanów. Frekwencja wydarzenia mówi sama za siebie, koncert cieszył się niesamowitym zainteresowaniem, czego zasługą było dodanie do składu ekipy dowodzonej przez riff mastera Wacława ‘Vogga’ Kiełtykę. O Decapitated powiedziano już wiele, że się skończyli wraz z tragiczną śmiercią Vittka, że grają muzykę dla pozerów, czy że powinni zmienić nazwę zespołu, co by nie bezcześcić dobrego imienia takich klasyków, jak Nihility czy Winds of Creation. Niemniej jednak, abstrahując od dziennikarskiej/plotkarskiej paplaniny, od razu stwierdzam, że na żywo Decapitated to rozpędzona maszyna, która nigdy nie traci prędkości. Ich koncert wywarł na mnie niesamowite wrażenie, a zaangażowanie, z jakim muzycy poruszają scenę i publiczność wymaga najwznioślejszych słów aprobaty.
Set Decapitated, ok. 50 minut:
Deathvaluation
Kill the Cult
Post(?) Organic
The Blasphemous Psalm to the Dummy God Creation
Blood Mantra
Nest
Never
Earth Scar
Amen
Spheres of Madness
Day 69
Dwadzieścia minut po zakończeniu koncertu chłopaków z Decapitated scenę spowił kompletny mrok. Z taśmy leciało niepokojące intro, które zwiastowało nadejście szwedzkiego armagedonu o nazwie Meshuggah. Chwilę później na scenie pojawił się bóg perkusji we własnej osobie, czyli Tomas Haake. Później na scenie pojawili się pozostali członkowie zespołu, jednak bez głównego kompozytora Fredrika Thordendala, który opuścił już drugą trasę swojej formacji. Swoją absencję tłumaczył pilną potrzebą eksploracji innych terytoriów muzyki w celu zgromadzenia materiału na swój solowy projekt. Jego miejsce zajął Per Nilsson, znany przede wszystkim z występów w grupie Scar Symmetry. Ostatni na scenie pojawił się wokalista Jens Kidman. Artysta został powitany gromkimi brawami oraz szaleńczymi okrzykami publiczności. Bez słowa przywitania muzycy ruszyli ostro z kopyta i już chwilę później Kwadrat został wypełniony pierwszymi dźwiękami Clockworks.
Set Meshuggah, ok. 1h i 20minut:
Clockworks
Born in Dissonance
Do Not Look Down
The Hurt That Finds You First
Rational Gaze
Pravus
Lethargica
Nostrum
Violent Sleep of Reason
Bleed
————————————–
Straws Pulled at Random
Demiurge
Nie był to zdecydowanie najlepszy koncert, na jakim miałem szansę się pojawić, ale z pewnością było to bardzo ciekawe doświadczenie. Byłem pod wielkim wrażeniem występu naszej polskiej ekipy Decapitated, która diametralnie urosła w moich oczach. Koncert Meshuggah również stał na bardzo wysokim poziomie, ale jednocześnie czegoś mi w nim brakowało. Wiadomo, że są to bezprecedensowi profesjonaliści i mistrzowie swojego rzemiosła, jednakże oczekiwałem czegoś więcej. Biorąc pod uwagę fakt, że był to koncert całkowicie wyprzedany, liczyłem na to, że Szwedzi zagrają więcej utworów. Tymczasem wyszło na to, że na ich headlinerskiej trasie zagrali niemalże taki sam set, jak parę dni temu na festiwalach Rock am Ring czy FortaRock. Nie jest to do końca fair. Zabrakło takich hymnów, jak Future Breed Machine czy genialnego New Millenium Cyanide Christ, które wydawać by się mogło obok Bleed powinny być grane niemal na każdym przystanku trasy koncertowej zespołu. Ich miejsce zajmowały dwa utwory z miernego obZen, które delikatnie rzecz ujmując, zostały ograne do porzygu. Na plus wyszło dodanie do setu kapitalnego Nostrum, który jest moim zdecydowanym faworytem z najnowszego dokonania grupy. Po Szwedach widać, że jest to dopiero początek ich trasy i nie zamierzają wychodzić poza ustalone wcześniej normy. Nie ma też co ich za to winić, są to profesjonaliści pełną gębą i znają swój fach lepiej niż wszyscy inni. Tego wieczoru to jednak Decapitated wzbudzili we mnie większe zainteresowanie. Sam Jens Kidman określił ich występ jako niezwykły. Co tu dużo mówić, chyba nie można było wybrać lepszego zespołu otwierającego koncert przed Meshuggah. Mimo że muzyka Decapitated nie ma za wiele wspólnego ze stylem Szwedów, to jednak uważam, iż organizatorzy wydarzenia mieli fantastycznego nosa, by do trasy dołączyć nasz rodzimy zespół. Podsumowując, bardzo dobry i równy gig. Czy ponownie wybrałbym się na koncert headlinowany przez Meshuggah? Prawdopodobnie nie, chyba że doszłoby do gruntownej zmiany setu. Nie wykluczam jednak możliwości, że nasze drogi przetną się na którymś z festiwali, na którym z uciechą po raz kolejny będę mógł obserwować poczynania legend ekstremalnego metalu.
Autorem zdjęć jest Marcin Fiń
Decapitated
Meshuggah
- Brutal Assault XXVIII – Jaroměř (06-09.08.2025) - 28 września 2025
- Misþyrming, Kringa, Ritual Death, Nubivagant – Kraków (09.01.2023) - 12 lutego 2023
- In Flames, At the Gates, Imminence, Orbit Culture – Katowice (15.11.2022) - 17 stycznia 2023

