Nothing More powrócili do Polski. Teksańczycy pod batutą Jonny’ego Hawkinsa stworzyli w warszawskiej Progresji niezwykłe widowisko.
Pierwszym zespołem, który miał wystąpić w Progresji był kataloński Ankor. Dziesięć minut opóźnienia wskazywało, że coś jest nie tak. Po chwili zespół wyszedł na scenę, ale tylko po to, żeby przeprosić publiczność. Z powodów technicznych (awaria konsolety) koncert nie doszedł do skutku. Zespół wykonał tylko improwizowany We Will Rock You unplugged oraz solo na perkusji. Wokalistka Jessie Williams zapowiedziała, że zespół wróci do Polski jak najszybciej, żeby zadośćuczynić polskim fanom. Mimo rozczarowania, piątka muzyków z przedmieść Barcelony została pożegnana oklaskami.
Dwadzieścia minut później muzyczny wieczór w Progresji ruszył już pełną parą. Po hicie Abby, który wybrzmiał jako intro, na scenie pojawił się zespół Solence. Kwartet ze Szwecji od razu wszedł na najwyższe obroty. Publika dała się w to z łatwością wciągnąć, skacząc od pierwszego utworu i reagując na słowną zachętę do zabawy ze strony wokalisty Markusa Videsätera. W podkręceniu atmosfery zdecydowanie pomogły dźwięki najbardziej znanego utworu Szwedów Good F**King Music. Po scenie w tę i we w tę biegali gitarzysta David Strääf i grający na keytarze Johan Swärd. Electronicore ekipy z Norrköping oparty był na potężnych dropach. Muzyka Szwedów wywołała nawet ścianę śmierci na Animal In Me. Kapela pożegnała się utworem opartym na muzyce z filmu „Pogromcy Duchów” – Who You Gonna Call? (Solence), prowokując publiczność do wykrzykiwania nazwy zespołu.
Setlista Solence
Angels Calling
Good F**King Music
Where Were You..?
Blackout
Heaven
Animal In Me
Who You Gonna Call? (Solence)
Gościem specjalnym podczas trasy koncertowej Carnal Nature World Tour Teksańczyków z Nothing More jest kapela Catch Your Breath. Pochodzący również z Teksasu zespół wystąpił bezpośrednio przed headlinerem. Godzinny set był pełen energii, ale i niezwykłych emocji oraz ważnego przekazu o zdrowiu psychicznym. Wokalista Josh Mowery pojawił się na scenie w charakterystycznej dla siebie czapce typu beanie. Od pierwszych chwil szalał na scenicznym podeście, nawiązując kontakt z warszawską publicznością. Zespół rozpoczął set dynamicznym Savages. Klimat nabrał ciężaru podczas Ghost Inside the Shell. Zaskakujący mocarny riff podczas tego utworu rozkręcił pogo. Ballada Good In Goodbye z przejmującym śpiewem Mowery’ego wprowadziła magiczny, dramatyczny nastrój. Dynamika muzyki Catch Your Breath wzrosła wraz z, bardzo entuzjastycznie przyjętą przez publikę, kompozycją 21 Gun Salute. Podczas kolejnego utworu, Dial Tone, Progresja rozbłysła setkami świateł z telefonów. Kończące występ Shame On Me zakończył gromki aplauz. Był to występ o nieco niższym tempie niż set Solence, ale z olbrzymim ładunkiem emocjonalnym.
Setlista Catch Your Breath
Savages
Deadly
Dark
Ghost Inside the Shell
Perfect World
Good in Goodbye
Y.S.K.W.
21 Gun Salute
Dial Tone
Shame On Me
Ogromny baner z nazwą Nothing More i artworkiem z płyty Carnal zdobił scenę podczas występu headlinera. I to właśnie intro i pierwszy utwór z tej płyty rozpoczęły jego show. Czarno-złota kolorystyka tego albumu odzwierciedlona została również na ciele wokalisty. Efektowny bodypainting Jonny Hawkins prezentował szalejąc po podeście. Mocarne House on Sand oraz osobliwy taniec bosego wokalisty od razu porwały publiczność do rytmicznego skakania. Groove drugiego Angel Song rozbujał Progresję – publika machała rękami, jak Hawkins przykazał. Let ‘em Burn rozpoczęła gitara Marka Vollelungi. „Everybody” śpiewali… wszyscy. Utwór zakończyła zabawa Hawkinsa z publicznością, wokalista na zmianę uciszał tłum i wzniecał jego okrzyki. Nothing More przeszli płynnie do riffu If It Doesn’t Hurt. Publika chętnie dośpiewywała partie chórkowe Vollelungi i basisty Daniela Olivera. Dziki krzyk tego ostatniego wywołał ciarki na plecach. Go To War było momentem oddechu w tym szalonym galopie muzycznym. Publika śpiewała razem z Hawkinsem „Do we feel safe?”. Szczególne wrażenie zrobiła końcówka utworu w wersji a capella w wykonaniu warszawskiego audytorium.
Bestia sceniczna pod postacią Hawkinsa nie traciła na dzikości. Wokalista złapał za pałeczki i zaczął uderzać w ustawione na środku sceny bębny. Po chwili do platformy zamontowano gitarę basową. Hawkins, Vollelunga i Oliver zagrali na basie na cztery ręce i dwie pałeczki. Kto by się tego spodziewał?
Klimat zgęstniał, kiedy zespół zaprezentował twórczość Trenta Reznora. We’re in This Together od Nine Inch Nails przeszło w utwór Jenny, który wywołał gigantyczny aplauz i kolektywny śpiew. Tempo wróciło do początkowej zawrotności wraz z riffem na początku SPIRITS. Szalony śpiew Vollelungi na STUCK nie mógł nie zyskać uznania w oczach publiki. Żywiołowość reakcji po tym utworze zaowocowała stwierdzeniem gitarzysty, że koncert w Warszawie był póki co najlepszym na trwającej trasie.
Finał w wykonaniu kapeli z San Antonio był spektakularny. Zespół zaprezentował This is The Time (Ballast), po czym zszedł do publiki. Pierwsze rzędy przytrzymywały Hawkinsowi bębny, a ten uderzał jak szalony. Po takiej dawce energii prosto z Teksasu, chyba nikt nie mógł czuć się tego wieczoru niespełniony.
Setlista Nothing More
House on Sand
Angel Song
Let ’em Burn
If It Doesn’t Hurt
Don’t Stop
Go to War
FREEFALL
We’re in This Together
Jenny
SPIRITS
STUCK
Fade In/Fade Out
This Is the Time (Ballast)
- Koncerty DUBIOZY KOLEKTIV już w lutym - 27 stycznia 2026
- Blood Command – Warszawa (21.12.2025) - 31 grudnia 2025
- Nothing More – Warszawa (16.11.2025) - 21 listopada 2025






