Premiera recenzowanego przeze mnie niedawno splita Breslau Spleen zespołów O.D.R.A i Las Trumien to wystarczająco dobry powód, aby oba zespoły ruszyły we wspólną trasę koncertową. Ogólnopolskie tournee podzielono na dwie części, a zaszczyt otwarcia części drugiej przypadł katowickiemu Piątemu Domowi. Dla mnie bajka, w piątkowy wieczór ochoczo ruszyłem więc na koncert.
Na całej trasie w rolę wsparcia wcieliła się młoda wrocławska kapela Odyum, mająca w składzie muzyków formacji takich jak Rtęć czy Las Trumien, a na wydawniczym koncie jedynie demo. Nie będę kłamał – ani ich nie słyszałem, ani wcześniej nie znałem, zaprezentowali się jednak na tyle dobrze, że postaram się mieć ich na swoim radarze. Muzycznie ta mieszanka sludge’u, punku i hardcore’a znakomicie nakreślila klimat wieczoru, agresji zdecydowanie nie brakowało, a ponadto było do czego się pokołysać. Zespół przez swój około półgodzinny set (choć nie dam sobie ręki uciąć, że nie grali ciut dłużej) przeszedł szybko, sprawnie i bez zbędnych pogaduch. Samo mięcho, również pod względem nagłośnienia, które było tip top.
O Lesie Trumien powiedziałem już swoje w recenzji promowanego na trasie splitu. Okazja do przekonania się, czy rzeczywiście nowe numery zespołu dobrze wypadają na żywo, nadarzyła się bardzo szybko, bo dzień po skończeniu tamtego tekstu. Weryfikacja przebiegła pomyślnie – Las Trumien na żywo to nadal zupełnie inna bestia niż na płytach. Być może bierze się to z faktu brzmienia, które zespołowi udaje się osiągnąć w klubach (na którym zyskuje zarówno sama muzyka, jak i wokal), może odbiór jest inny, kiedy widać sceniczną energię Wojtka Kałuży? Nie pierwszy raz się nad tym zastanawiam, jednak nadal nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie. Tak czy owak, zespół dał bardzo dobry koncert, prezentując przekrojowy materiał, zahaczający chyba o każdą pozycję w dyskografii. Zabrakło niestety Synodu trupiego, nad czym ubolewam, mimo tego było jednak bardzo porządnie i spore nagromadzenie ludu w Piątym Domu w trakcie show zespołu było dla mnie całkowicie zrozumiałe.
Nie byłem za to w stanie uzasadnić odpływu publiki przed wieńczącym wieczór występem O.D.R.Y. Nie kojarzę w ostatnim czasie zbyt wielu okazji do zobaczenia grupy na żywo, a to przecież krajowi sludge’owi klasycy. Ci, którzy przedwcześnie opuścili Piąty Dom, mają czego żałować, bo zespół po prostu zmiótł mnie z planszy. Dałem się ponieść całemu temu brudowi i plugastwu, o którym tak emocjonalnie krzyczy Tomasz Osiński, i o którym tak dobitnie opowiadają tłuste riffy grane przez Andrzeja Walochnika. W klubowych realiach ten blues z obszczanej bramy (określenie zapożyczone z sociali zespołu) jeszcze bardziej zyskał na ciężarze, co zapewniło naprawdę niesamowicie intensywne doznania, a taki Zero niczego z Breslau Spleen urósł w moich oczach do rangi absolutnego, totalnego bangera. Podobało się również tym koneserom sludge’u, którzy zostali do końca (kłaniam się) – niewielkie, ale dzikie pogo pod sceną jest tego ostatecznym dowodem.
Sladżowy wieczór w Katowicach był bardzo udany. Każda z trzech występujących w piątkowy wieczór kapel stanęła na wysokości zadania i mogę szczerze polecić zetknięcie się z nimi na żywo – niezależnie od tego, co sądzi się o ich studyjnym dorobku (oczy mam właśnie zwrócone wiadomo w czyją stronę). Mam wielką nadzieję, że O.D.R.A szybko wróci na krajowe (i oczywiście nie tylko) sceny, najlepiej z kolejną porcją nowego materiału.
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: HappyDying Productions, katowice, Las Trumien, O.D.R.A., Odyum, Piąty Dom, relacja, report.






