Parkway Drive – Łódź (10.11.2025)

Po sześciu latach zespół Parkway Drive znów zagrał w Polsce. Australijczycy wystąpili w łódzkiej Atlas Arenie. Miał być ogień i był – i to jaki!

Ekipę z Byron Bay na trasie z okazji 20-lecia działalności wspierają ich rodacy. Na organizowanym przez WiniaryBookings wydarzeniu najpierw zobaczyliśmy metalcore’owy skład The Amity Affliction. Scena na ten występ została przyozdobiona pokaźnymi gonfalonami z nazwą zespołu. Kwartet z Queensland zaprezentował 40-minutowy set, który ewidentnie przypadł do gustu publiczności zebranej w arenie. Choć trybuny świeciły pustkami, na płycie było gęsto i entuzjastycznie. Nic w tym dziwnego. Metalcore’owe kompozycje z naprzemiennym czystym śpiewem i screamem, a także potężnymi riffami i chwytliwymi melodiami musiały trafić w gusta fanów Parkway Drive. O ile byli tacy, którzy TAA jeszcze nie znali.

Australijczycy zagrali swoje flagowe utwory oraz jedną nowość. Rozpoczęli set kompozycjami Pittsburgh oraz Drag the Lake, przechodząc do tegorocznego singla All That I Remember. Publika chętnie skandowała wraz z wokalistą Joelem Birchem. Utwór I See Dead People wspólnie z liderem TAA zaśpiewał wokalista Thy Art Is Murder, Tyler Miller. Ten numer rozkręcił młyny w strefie Golden Circle i na głównej płycie. Występ TAA zakończył Soak Me in Bleach.

Fot. Magda Zińczuk

Setlista The Amity Affliction
Pittsburgh
Like Love
Drag the Lake
All That I Remember
All My Friends Are Dead
Death’s Hand
I See Dead People
It’s Hell Down Here
Soak Me in Bleach

Reszta wieczoru należała do składów z Nowej Południowej Walii. Pochodzący z Sydney zespół Thy Art is Murder dał już się dobrze poznać polskiej publiczności, szczególnie dzięki występowi na głównej scenie naszego Mystic Festivalu w 2024 roku. Tuż przed wyjściem Australijczyków na scenę usłyszeliśmy nieoczekiwanie dance-popowy hit z lat 90. autorstwa holenderskiego zespołu Vengaboys. Taneczna muzyka wywołała uśmiech wielu obecnych w arenie. Niektórzy zaczęli nawet naprawdę żywiołowo tańczyć. A potem była już tylko groza.

Pionowe słupy ledowe zaczęły „szaleć” razem z muzycznym galopem TAIM. Pierwszy Blood Throne od razu napędził młyny w obu częściach płyty – widok z trybun na taki obrót spraw był naprawdę zacny. Tyler Miller kręcił się po podeście na froncie sceny i nadzorował harce publiczności. Tempo nie zwalniało. Australijski deathcore pochłaniał kolejne, coraz bardziej żywiołowo reagujące, polskie dusze. Growl i scream Millera niczym walec miażdżyły przestrzeń Atlas Areny. Po pierwszym pokazie siły, wokalista zachęcił publiczność do skandowania Death metal! Po chwili zapowiedział, co wydarzy się dalej. – Jeśli nas znacie, to wiecie, że my tylko przyspieszamy. W dalszej części setu usłyszeliśmy więc Slaves Beyond Death i Holy War. Sceniczny obłęd zakończył Puppet Master.

Fot. Magda Zińczuk

 Setlista Thy Art is Murder
Blood Throne
Fur and Claw
Death Squad Anthem
Join Me in Armageddon
Slaves Beyond Death
Holy War
The Purest Strain of Hate
Keres
Puppet Master

Gwiazda wieczoru miała iście gwiazdorskie wejście. Otoczeni wielkimi chorągwiami muzycy z Byron Bay niczym bokserzy niespiesznie przeszli przez całą halę, przybijając piątki z fanami. Swój występ rozpoczęli na przypominającej ring kwadratowej frontowej części sceny. Nakręcona takim entrée publika od pierwszych dźwięków krzyczała razem z wokalistą Winstonem McCallem. Po chwili Prey poderwało tysiące ludzi do rytmicznego skakania. Strzeliły petardy i kurtyna głównej części sceny opadła. Wtedy wybiegła grupa tancerzy, których choreografia z użyciem łańcuchów komponowała się z utworem Glitch. Buchnęły pierwsze tego wieczoru płomienie. Było pewne, że występ Parkway Drive będzie czymś więcej niż po prostu efektownym koncertem metalowym.

McCall po raz pierwszy wyraził swoją wdzięczność za entuzjastyczną reakcję publiczności. Spontaniczność i otwartość wokalisty zawsze zjednywała zespołowi fanów. Lider PD tego wieczoru wielokrotnie szczerze dziękował polskiej publiczności. A ta świętowała 20. urodziny formacji bawiąc się w najlepsze do absolutnie każdego utworu z każdego z albumów (zabrakło tylko Deep Blue). Czy to melodyjny Vice Grip, czy sieczka sprzed lat w postaci Horizons, który rozmnożył młyny – nastrój był przedni. Podczas Cemetary Bloom na scenie pojawiła się grupa wijących się zakapturzonych postaci. Pomiędzy nich wkroczył główny kapłan McCall, który z teatralną gestykulacją wykonał utwór przy mikrofonowym statywie w kształcie gałęzi cierniowej. Lista teatralnych smaczków i efektownych detali zdawała się nie kończyć. Podczas pełnego furii Wishing Wells na McCalla spadł rzęsisty deszcz, a po chwili buchnęły płomienie. Burn your heaven, flood your hell!

Następnie zespół wykonał medley utworów z pierwszego albumu Killing With A Smile, podczas którego istny popis dał gitarzysta Jeff Ling. Podczas Idols and Anchors do centrum uwagi wrócił McCall, który wbiegł w tłum na głównej części płyty i popłynął na rękach fanów w stronę sceny. Nic nie zwiastowało, że na kolejnym utworze zobaczymy w roli głównej… tercet smyczkowy. Dwie skrzypaczki i wiolonczelistka rozpoczęły utwór Chronos. Po chwili dołączył zespół. Muzyczki headbangowały razem z nim. Klimat zrobił się wręcz epicki.

Podczas ballady Darker Still publika rozświetliła latarkami z telefonów łódzką arenę, by na kolejnym Bottom Feeder skakać już jak szalona. Bis rozpoczęło solo na perkusji Bena Gaza Gordona. Apogeum, na które wszyscy czekali, stanowił utwór Crushed. Cała scena zapłonęła. Obramowanie platformy perkusyjnej również ogarnęły płomienie, a po chwili ta zaczęła się obracać. Otoczony płomieniami i znajdujący się do góry nogami Gordon wybijał rytm flagowca z Ire. Dopełnienie tego piekielnego popisu nadeszło, kiedy front sceny z McCallem uniósł się, wypuszczając na wszystkie strony kolejne płomienie. Nie ma wątpliwości – pod względem ognia PD to jest liga Rammsteina.

Urodzinowe święto Parkway Drive zakończyło oczywiście Wild Eyes, który gromkim śpiewem zapoczątkowała publika. Zespół szybko pochwycił instrumenty i dopełnił jakże pięknego, ognistego, ale i teatralnego spektaklu. Jakże inny musiał być pierwszy koncert Parkway Drive w Polsce – właśnie w Łodzi, w 2006 roku w klubie Demode. Piękna historia, piękna rocznica. Wszystkiego najlepszego!

Fot. Magda Zińczuk

Setlista Parkway Drive
Carrion
Prey
Glitch
Sacred
Vice Grip
Horizons
Cemetery Bloom
The Void
Wishing Wells
Gimme a D / Anasasis (Xenophontis) / Mutiny / It’s Hard to Speak Without a Tongue / Smoke 'Em If Ya Got 'Em / Romance Is Dead
Idols and Anchors
Chronos
Darker Still
Bottom Feeder
Crushed
Wild Eyes

GALERIA ZDJĘĆ Z KONCERTU PARKWAY DRIVE

TomekB
Latest posts by TomekB (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .