Site icon KVLT

Perturbator, Health – Progresja, Warszawa (27.10.2022)

Elektroniczne święto w stolicy za nami. Perturbator powrócił do Progresji, dając ponad godzinny występ, który na długo pozostanie w pamięci fanów gatunku.

Zanim francuski król dark synthu wyszedł na scenę, zebraną bardzo licznie publikę rozgrzewali Amerykanie z Author & Punisher i Health. Pierwszy z supportów to jednoosobowy projekt autorstwa Tristana Shone’a, który w Progresji skorzystał ze wsparcia gitarzysty. Artysta zaprezentował ponad półgodzinny set. Industrial metal z „nokturnalnym”, ciężkim brzmieniem syntezatorów oraz maszyn muzycznych produkcji własnej Shone’a przypadł do gustu publiczności. Amerykanów pożegnał głośny aplauz.

Na sali nie brakowało fanów Health. Tuż przed 20.00 osoby w koszulkach amerykańskiej kapeli licznie zgromadziły się pod sceną. Występ rozpoczęło The Cruel Angel’s Thesis, stanowiące intro do anime Neon Genesis Evangelion. Po chwili mocarne dźwięki stopy perkusji zachęciły publikę do rytmicznego klaskania. Mroczne brzmienie syntezatorów i jasnoniebieskie, pulsujące światła błyskawicznie wprowadziły atmosferę niepokoju. Całości wrażenia dopełniał spokojny, ale depresyjny głos wokalisty, Jake’a Duzsika. „Hey Warsaw, we’re Health from Los Angeles, California” – to były praktycznie jedyne słowa, oprócz końcowych podziękowań, które wypowiedział frontman amerykańskiej kapeli do publiczności, i dobrze – nie było sensu psuć fenomenalnej, melancholijnej atmosfery. Amerykański noise pięknie niósł się po Progresji. Długie włosy gitarzysty, Johna Famigliettiego, przecinały powietrze, a perkusista, BJ Miller, co chwilę krzyżował pałki nad głową między kolejnymi potężnymi seriami na bębnach. Występu dopełnił utwór Excess wykonany z Perturbatorem na gitarze.

To nie był pierwszy występ Jamesa Kenta w Progresji. Perturbator zagrał w tym klubie w październiku 2019 roku, dwa miesiące po spektakularnym koncercie na festiwalu Pol’and’Rock. Mistrz mrocznej elektroniki wrócił do naszego kraju, tym razem z materiałem wydanym w 2021 roku. I właśnie muzyka z albumu Lustful Sacraments wybrzmiała na początku koncertu. Nad sceną rozbłysnął wielki pentagram, po chwili włączyła się cała ściana świetlna. Kent oraz towarzyszący mu perkusista gestami zachęcali publiczność do zabawy. Już po dziesięciu minutach na środku klubu powstał olbrzymi młyn, który wymusił cofnięcie się części publiczności. Szybsze fragmenty momentalnie wywoływały szalone pogo. Zwolnienia tempa zmieniały zaś plac boju w spokojny parkiet taneczny. Szatańskie synthy współgrały z górującym nad sceną migającym pentagramem. Perturbator mknął z kolejnymi numerami: pojawiły się ciężkie klasyki z Dangerous Days, jak Future Club czy Humans Are Such Easy Prey, oraz nowe, cmentarne brzmienia z Lustful Sacraments. Paryżanin szalał na klawiszach i z gitarą, rzucając kostki do publiczności. Energetyczna elektronika i świetlne show najwyższych lotów niewątpliwie ukontentowało obecnych w Progresji fanów. Po sześćdziesięciopięciominutowym secie głównym koncert zakończył zagrany na bis razem z wokalistą Health utwór BODY/PRISON.

Setlista:
Excess
Lustful Sacraments
Neo Tokyo
Future Club
Death of the Soul
The Other Place
She Moves Like a Knife
Diabolus Ex Machina
Weapons for Children (Only outro parts)
Humans Are Such Easy Prey
Messalina, Messalina
Dethroned Under a Funeral Haze
Tactical Precision Disarray
Tainted Empire
BODY/PRISON

 

Zobacz ZDJĘCIA z koncertu PERTURBATOR, HEALTH, AUTHOR & PUNISHER

 


 

Latest posts by TomekB (see all)
Exit mobile version