Pierwsze światełko ostrzegawcze pojawiło się 11 listopada br., gdy w wydarzeniu dotyczącym koncertu Overkill pojawiła się informacja, że każdy, kto zakupi w tym dniu bilet na koncert Rage otrzyma piwo gratis. Drugie światełko zabłysło, gdy 20 listopada stawiłem się 10 minut przed otwarciem drzwi przed Progresją i było nas razem ok. 10 osób. Ostatnie czerwone światło oślepiło mnie, a w uszy wdarł się świdrujący sygnał alarmowy, kiedy wchodząc do głównej sali klubu, zorientowałem się, że jest ona mniej więcej o 1/3 pomniejszona. Już wtedy wiedziałem, że z frekwencją nie będzie dobrze, aby nie użyć słowa tragicznie. Niestety, nie pomyliłem się.
O 19:30, praktycznie dla pustej Sali, bo trudno tłumem nazwać 15-20 osób, rozpoczął Darker Half. Trzeci zespół z Australii, który było mi dane zobaczyć w przeciągu ostatnich 2 tygodni. I ponownie pozytywne zaskoczenie. Panowie tną klasycz
Około 20:30 na scenie pojawili się londyńczycy z Monument. Ich muzykę można skwitować krótko – heavy metal pod wyraźnym wpływem NWOBHM i momentami wczesnego Running Wild. Podobnie jak ich poprzednicy, niezrażeni pustkami na sali (ilość osób wzrosła do 30, w porywach do 40), chłopaki dali pełen energii show. Muzycy przemieszczali się po scenie, ustawiali się w typowe koncertowe pozy. Mnie szczególnie przypadł do gustu finezyjny sposób gry na gitarze Dana oraz mocny wokal Petera. Było więc coś dla ducha, czyli porządna muza, a żeńska część widowni mogła zawiesić oko na basiście grupy. Pomimo wyraźnych zapożyczeń od bardziej utytułowanych zespołów, taki Olympus spokojnie mógłby się znaleźć w repertuarze zespołu z dziewicą w nazwie; przyznaję, dałem się ponieść muzyce. Chyba brakuje mi takich klasycznych dźwięków.
Rage rozpoczął z 10-minutowym…przyspieszeniem, od tytułowego utworu z najnowszej płyty The Devil Strikes Again. Do teg
Jak to zwykle bywa w Progresji, piwo było dobre, obsługa miła, a nagłośnienie bez zarzutów, wprawdzie zdarzył się mały problem podczas występu Rage, kiedy coś trzasnęło w głośnikach i na moment straciliśmy wokal i gitarę, ale techniczni szybko się z tym uporali. Szybko znaczy naprawdę szybko, bo w kilkanaście sekund. Wszystkie trzy zespoły sprawiały wrażenie, że dobrze się bawią, pomimo tak małej frekwencji. No właśnie, frekwencja. Z jednej strony kładła się cieniem, gdyż uważam, że taki zespół, jak Rage powinien ściągnąć więcej osób. Z drugiej strony nadała całej imprezie kameralnej atmosfery, pozwalając na bardzo bliską interakcję fanów z zespołami. W czym upatruje taki stan rzeczy? Moim zdaniem klęska urodzaju. W tym roku listopad i grudzień obfitują w duże imprezy i ludzie nie są w stanie obskoczyć wszystkich ze względów finansowych czy czasowych. Trzeba ustalać priorytety i niestety tym razem padło na Rage, Monument i Darker Half. Mam jednak nadzieję, że muzycy nie zrażą się do naszego kraju i za jakiś czas znów będziemy gościć Rage na naszych krajowych deskach, niekoniecznie w roli headlinera.
- Abysmal Growls of Despair – „Sentir Le Poids Des Montagnes Et Trouver La Paix Dans Les Ténèbres”(2019) - 18 czerwca 2019
- Monasterium – „Church Of Bones” (2019) - 19 maja 2019
- Temnolesie – „Skazanja” (2017) - 6 kwietnia 2019

