Rome, Rites Of Fall – Poznań (13.11.2025)

Rome Jerome Reutera to dziś jeden z popularniejszych przedstawicieli gatunku neofolku i martial industrial. Niezwykle płodny artystycznie, bardzo utalentowany, oferujący zarówno świetne płyty studyjne, jak i (o czy miałem się przekonać) występy live na wysokim poziomie. Nie udało nam się co prawda złapać w 2023 roku podczas Summer Dying Loud, tym razem jednak nie mogłem odmówić sobie przyjemności uczestniczenia w rozpoczynającym polską odsłonę trasy (zrealizowanej z okazji XX-lecia działalności) koncercie w poznańskich 2progach.

Otwarcie zapewnił Rites Of Fall, prezentujący intrygującą, mroczną elektronikę, która przez blisko trzy kwadranse stanowiła dość nieoczywisty przedsmak gwiazdy wieczoru. Z pozoru mało przyswajalna muzyka Bartka Kuszewskiego pod rezonującą warstwą wierzchnią skrywała intrygujący klimat, kojarzący się ze złotą erą mrocznego kina science fiction przełomu lat 80/90. Trochę szkoda, że koncert pozbawiony był jakichkolwiek wizualizacji – poza bardzo skromną grą świateł, w aspekcie wizualnym nie oferował nic, co mogłoby pomóc w zbudowaniu bardziej sugestywnego klimatu.

Podobnie ascetycznie wizualnie zaprezentował się Rome. Z pomocą trójce artystów przyszła na szczęście urozmaicona gra świateł, odcieni i barw, ściśle współgrająca z atmosferą prezentowanych utworów. To, co najbardziej zwróciło moją uwagę, to fakt, że nawet te nastawione na bardziej defiladowe i „mundurowe” klimaty kompozycje w wersji koncertowej nabrały znacznie większego ciepła, przystępności, skromności i emocjonalności. Dużo mniej było w muzyce Rome manifestu, dużo więcej w to miejsce serca, swobody, uśmiechu i chęci interakcji z publicznością.

Jerome to szalenie sympatyczny facet, który za pomocą dość prostych środków potrafił stworzyć na scenie niezwykłe show. Przekrojowa setlista, składająca się zarówno z nastrojowych songów, jak i marszowych hymnów granych na trzy bębny, miała prawo zadowolić każdego fana twórczości Luksemburczyka. Momentem szczególnym występu był na pewno pierwszy bis, podczas którego Reuter postanowił zmierzyć się z publicznością w pojedynkę i wyposażony wyłącznie w gitarę odegrał kilka kameralnych i nastrojowych numerów.

Cieszę się niezmiernie, że zdecydowałem się – mimo mało sprzyjającego terminu i częściowo improwizowanego wyjazdu do Poznania – wziąć udział w koncercie grupy i przekonać się, jak piękna i chwytająca za serce potrafi być jej muzyka na żywo.

(autorem zdjęć jest Dariusz Gracki)

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .