Jeśli kiedyś zobaczycie gdzieś moje narzekanie na brak katowickiego Spodka na rozpisce jakiejkolwiek trasy koncertowej, przypomnijcie mi proszę czwartkowy wieczór, w założeniu będący ostatnim polskim koncertem niekwestionowanej legendy, jaką jest brazylijska Sepultura. Piękny na papierze wieczór, podczas którego wystąpić miały jeszcze znane i lubiane formacje Jinjer, Obituary i nieco mniej doświadczony Jesus Piece, został w mojej opinii katastrofalnie zarżnięty przez nagłośnienie, które niestety nie pierwszy raz w Spodku nie udźwignęło imprezy tego kalibru.
Kilka dni przed koncertem, kolega reklamował mi Jesus Piece jako świetny wulkan energii i jeden z jego ulubionych „krzyczanych” zespołów. Na katowickiej scenie energia owszem, była, i nie mam do zespołu żadnych pretensji – trudno jednak powiedzieć, aby ich występ mi się podobał, gdyż brzmieli dość płasko i bez powera, a dobiegający z głośników wokal Aarona Hearda bardziej przypominał zlewający się w bezwładną masę bełkot niż rzeczywiste słowa – tak samo było również wtedy, gdy wokalista grupy próbował przemawiać do publiki. W mojej głowie szybko zapaliły się liczne czerwone lampki.
Najlepiej w trakcie wieczoru wypadła inna legenda sceny, czyli Obituary. Wprawdzie brzmieniowo również nie było cudów, tym bardziej, że mam w pamięci to, co kilka lat temu udało się osiągnąć przed Slayerem w Atlas Arenie, w Spodku wyciśnięto jednak na tyle wystarczająco przyzwoitą jakość dźwięku, aby skupiony głównie na starszych numerach z katalogu Amerykanów set wypadł przyjemnie i na chwilę przywrócił mi nadzieję na to, że za kilka godzin wrócę do domu zadowolony z udanego wieczoru.
Z tymi mieszanymi odczuciami, choć lekko podbudowany występem Obituary, przystąpiłem do pierwszego z moich dwóch czwartkowych gwoździ programu – koncertu ukraińskiego Jinjer, ze zjawiskową Tatianą Shmaylyuk na wokalu. Rzeczywiście, show zespołu okazał się gwoździem, był to jednak gwóźdź do trumny czwartkowego wydarzenia – z tak, nomen omen, koncertowo spierdolonym nagłośnieniem jeszcze nie miałem do czynienia, choć przyznaję, że do tej pory bardzo skutecznie omijam legendarny pod tym względem PGE Narodowy. Gdyby czwartkowy wieczór był moim pierwszym zetknięciem z muzyką Jinjer, to kolejnego na pewno by nie było. A przecież ten zespół to koncertowa petarda, gdy kilka lat temu we wrocławskich Zaklętych Rewirach promowali album Macro, myślałem że wokal Tatiany wraz z szalejącą sekcją rytmiczną wyrwie mi włosy z głowy. W czwartek w Spodku miałem za to problemy z wyłapaniem co akurat zespół gra, a potężny growl Shmaylyuk często po prostu ginął pod gitarowo-perkusyjno-basową papką dobiegającą z głośników (o czystym śpiewie już nie wspominając). Z całej występującej w ten dzień czwórki, to właśnie Ukraińcy zostali najbardziej skrzywdzeni – przykre, bo występ u boku Sepultury mógł być dla nich świetną okazją do zwiększenia fanbase’u w Polsce.
Setlista:
Sit Stay Roll Over
Ape
Fast Draw
Retrospection
Teacher, Teacher!
Colossus
Someone’s Daughter
Kafka
Copycat
Perennial
Rogue
Całe szczęście, że miałem okazję zobaczyć Sepulturę we Wrocławiu dwa lata temu i było mi wtedy dane przekonać się o jej brutalnej sile kruszącej mury. W Katowicach jedynym punktem wspólnym z tamtym występem była sceniczna energia Derricka Greena. To nie tak, że zespół się nie starał – wręcz przeciwnie, panowie dwoili się i troili aby zabawić publikę, zarówno zachęcając ją do zabawy (udanie, bo młyn nie ustawał ani na moment) czy grając perkusyjne solo, jak i poprzez urozmaicanie show występami licznych gości w trakcie Kaiowas. Na „pożegnalną” (na zakończenie dostaliśmy zapowiedź występu zespołu na przyszłorocznym Mystic Festival) trasę przygotowali bardzo obszerny i prawdziwie przekrojowy set, dzięki czemu część zagranych w czwartek utworów z ery Greena usłyszałem po raz pierwszy. Widać było, że zespół nie zamierzał po prostu odbębnić kolejnego przystanku na trasie i naprawdę dał z siebie wszystko. Efekty były jednak bardzo mieszane, i tak samo jak w przypadku Jinjer czy Jesus Piece, nie doszukiwałbym się tu winy kapeli – jestem przekonany, że nie prosili na przykład o to, aby przepotężny wokal ich frontmana, w innych warunkach potrafiący tłuc szkło, momentami ginął pod instrumentami. Mimo że i tak było lepiej niż w trakcie niesczęsnego Jinjer, również Sepultura nie brzmiała w czwartek dobrze i zabrano jej przynajmniej połowę mocy. Coż, uczestnikom kolejnej edycji MF życzę, aby nie pokpiono tam kwestii brzmieniowych, tak jak zrobiono to w Spodku. Mówcie co chcecie, ale ten zespół zasługuje na godne pożegnanie.
Setlista:
Refuse/Resist
Territory
Slave New World
Phantom Self
Attitude
Means to an End
Kairos
Corrupted
Guardians of Earth
Choke
False
Escape to the Void
Kaiowas
Dead Embryonic Cells
Agony of Defeat
Orgasmatron (skrócona wersja)
Troops of Doom
Inner Self
Arise
solo perkusyjne
Ratamahatta (skrócona wersja)
Roots Bloody Roots
Wielka szkoda, to miał być cudowny wieczór pełen muzyki z najwyższej półki, a koniec końców opuszczałem Spodek rozczarowany i przede wszystkim sfrustrowany tym, że przez kolejne złe nagłośnienie metalowej imprezy w tym miejscu, występujące zespoły nie mogły w pełni rozwinąć skrzydeł. Nie wiem, kto lub co zawaliło, na pewno nie będę się już domagał większej ilości metalu w tej charakterystycznej miejscówce na koncertowej mapie Polski – tym bardziej, że do gliwickiej areny nie jest daleko.
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: Jesus Piece, Jinjer, katowice, knock out productions, Obituary, relacja, report, Sepultura, spodek.






