Norweskie Shining dowodzone przez charyzmatycznego multiinstrumentalistę Jorgena Munkeby długo nie schodziło z podium moich najbardziej umiłowanych zespołów ostatnich lat. W czym to całe zamieszanie takie ekscytujące? Swego czasu było całkiem głośno o metalowej ekstremie i odważnym podejściu Munkeby do tworzenia muzyki brutalnej i agresywnej, jednocześnie napakowanej elektroniką i kosmicznymi saksofonowymi solówkami, spójnie poskładanej w takie formy, których nikt wcześniej umiejętnie nie łączył, i które przez wielu zostały uznane za zbyt trudne w odbiorze, a inni (z moją skromną osobą z boku) pokochali tę awangardę w całości. Wrzenia najpierw przysporzyła piąta płyta Shining Blackjazz (2010), która zawojowała scenę undergroundową, następnie podobnych wrażeń dostarczyła paradoksalnie chwytliwa, ale niemniej wybuchowa mieszanka na One One One (2013), przy której można było nawet coś zanucić (i pokrzyczeć), a potem nieco mniej, powiedzmy, przebojowa w tym specyficznym kontekście International Blackjazz Society (2015). I podróż się skończyła. Na ubiegłorocznym albumie Animal (2018) nieco swój entuzjazm zatrzymam. Brak saksofonu, brak szaleństwa, dużo melodii, jeszcze więcej elektroniki na modłę Muse i mnóstwo partii wokalnych. Powstrzymując się od obiektywnej oceny ostatniego wydawnictwa (wszak Munkeby pozostanie moim idolem i już), nie wypadało przegapić okazji do sprawdzenia nowego materiału na żywo podczas koncertu w warszawskiej Hydrozagadce, który odbył się 13 lutego br. dzięki staraniom Knock Out Productions.
Na wstępie warto zaznaczyć, że Shining ciężko pracowali na trasie Animal Tour i praktycznie codziennie koncertowali po Europie w towarzystwie dwóch supportów. W Polsce Norwegom kroku dotrzymywali pobratymcy z Dreamarcher i Amerykanie z Four Stroke Baron. Niestety nie udało mi się zobaczyć koncertu pierwszego zespołu, wyrażam tu czynny żal, zaś drugi z miejsca mnie zainteresował. Four Stroke Baron najłatwiej scharakteryzować jako mieszankę rocka progresywnego i new wave (jak sami o sobie mówią), choć progresja odpowiada tu właściwie w pełni definicji stylu formacji i nieszczególnie zapędzałabym się w konkretne rejony gatunkowe – kompletnie nie ma to tutaj sensu. Uwagę zwraca wokal wokalisty Kirka Witta z lekkim pogłosem i dziwnymi ozdobnikami przy nieznacznie wyższych rejestrach, jednak w większości zaśpiewanych bez wielkiego balansu w liniach melodycznych. Podziały rytmiczne ciekawe, często połamane, ciężkie gitary, niski, przesterowany bas i voila – mamy kosmosy i niestandardowe rytmy. W natłoku dobrych riffów i fajnej pracy sekcji rytmicznej doszukałam się pewnych podobieństw do Intronaut, szczególnie w przejściach pomiędzy poszczególnymi częściami kompozycji, jednak rezygnuję z tego porównania po dłuższym namyśle. Set trwał około 40 minut i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten monotonny wokal, który w końcu zaczął nudzić i psuć pokombinowane numery. Ostatecznie ciekawe doznanie. Panowie promowali najnowsze wydawnictwo Planet Silver Screen (2018).
Setlista:
Animal
My Church
Last Day
Everything Dies
Healter Skelter
Hole In The Sky
Fight Song
I Won’t Forget
My Dying Drive
The One Inside
Smash It Up!
The Madness and the Damage Done
Bis:
Hole in the Sky
Fisheye
Tak wyglądał w kilku słowach wieczór z Shining na warszawskiej Pradze. Panowie jak zawsze po koncercie byli otwarci i skorzy do pogadanek, zdjęć i przybijania piątek z fanami. Podsumowując całość, jednego jestem pewna – Shining mocno i ryzykownie skręcili w stronę bardziej przystępnej formy swojej muzyki i nie wszyscy im to wybaczą. Gołym okiem (i zza moich okularów) można było zauważyć, jak publika łaknie awangardy, którą zdołali zachwycać nie tak dawno temu. Mam nadzieję, że Animal to przygoda i Jorgen wraz ze spółką jeszcze nas zaskoczy. Nie zmienia to jednak faktu, że jest w tej grupie pewien rodzaj dzikiego szaleństwa, który nie przepadł bezpowrotnie i życzę im z całego czarnego serca, aby nigdy tego nie stracili i przestali próbować to szaleństwo okiełznać.
Do następnego!
- Podsumowanie roku 2025 wg redakcji KVLT - 6 stycznia 2026
- Bryan Adams – Kraków (31.07.2025) - 25 sierpnia 2025
- Mystic Festival 2025 – Gdańsk (4-7.06.2025) - 23 czerwca 2025

