TOOL – Kraków (11.06.2024)

Zespół TOOL wystąpił w Krakowie. Ósmy w historii koncert Kalifornijczyków w naszym kraju był wydarzeniem, zgodnie z oczekiwaniami, iście spektakularnym. Maynard James Keenan i spółka dostarczyli zgromadzonym w krakowskiej arenie muzyczno-wizualną podróż absolutnie najwyższych lotów. Wydarzenie zorganizowała Live Nation Polska.

Do występu legendarnej formacji z Los Angeles publiczność przygotował pochodzący również z LA zespół Night Verses. Trio otrzymało pół godziny na rozgrzanie zgromadzonych. Panowie Nick DePirro, Reilly Herrera i Aric Improta przy pełnych światłach weszli na scenę, wzięli gitary, usiedli za perkusją i zaczęli grać. Potężnie. Od pierwszej chwili. Amerykanie wykorzystali każdą minutę, serwując bardzo energetyczny set. Minimalistycznie wizualnie – nazwa zespołu, logo, jeden rząd czerwonych świateł. Sycąco muzycznie – instrumentalna metalcore’owa/space rockowa  przystawka przed Toolem smakowała bardzo dobrze. Night Verses brutalnymi riffami z „kosmicznymi” akcentami przenieśli publikę na muzyczny przylądek Canaveral. Już wkrótce krakowska arena miała odlecieć stąd w najodleglejsze z psychodelicznych światów.

Wystrzelenie na orbitę wyznaczono na 20:30. Wtedy włączył się olbrzymi ekran. Wnętrze hali ogarnęła czerwień. Rozrastające się nieokreślone kształty zaczęły wirować na telebimie. Brud przesterowanej gitary Adama Jonesa wprowadził halę w wibracje. Z serca sceny wypływały perkusyjne ciosy autorstwa Danny’ego Carey’a, a po prawej mrocznym basem zionął Justin Chancellor. Na piętrze sceny przy mikrofonie tribalowy taniec prezentował już Maynard James Keenan. Rozstawione na płycie krzesła już przy pierwszym utworze okazały się zbędne. Jambi z płyty 10,000 days poderwało całą zgromadzoną tam publiczność. Każdy poczuł, że dzieje się coś wyjątkowego. Niech ten spektakl trwa jak najdłużej.

Po pierwszej serii gromkich oklasków, Keenan zabrał głos. Wokalista powitał krakowską publiczność i zaprosił do wspólnej podróży przez, jakże fascynujący, muzyczny świat autorstwa Tool. Poprosił o nieużywanie smartfonów i skupienie się na widowisku. Do nagrywania koncertu przewidziany został ostatni utwór.

Charakterystyczny przeszywający metaliczny dźwięk oznaczał przejście do dalszej części koncertu kompozycją Fear Inoculum. 10-minutowy utwór wizualnie ubarwiły dziesiątki laserów. Kolorowe wiązki tańczyły nad głowami publiczności, kończąc swój żywot pięknymi wzorami na ścianach krakowskiej areny. Festiwal laserów trwał następnie podczas kolejnego utworu. Kwadrans rozbudowanego o intro Lost Keys kawałka Rosetta Stoned to czas spędzony z mistycznymi dźwiękami i istotami pozaziemskimi, których sylwetki wypełniły ekran.

Pierwsze dźwięki flagowego utworu z Fear Inoculum, Pneuma, wywołały salwę oklasków i ekstatyczne krzyki. W połowie czwartej minuty nadeszło wyczekiwane muzyczne tąpnięcie. Wiele osób zasiadających na trybunach nie wytrzymało – z wrażenia trzeba było wstać. Potęga i przenikliwość brzmienia wypełniała nie tylko trąbki Eustachiusza, ale wszystkie członki ciała. Stłamszone na krzesłach ciała fanów nie były w stanie znieść siedzenia. Wizualia oczarowały zmysły, które zaczęły się mieszać. Czy słyszymy to oczami, a widzimy uszami? W cudownym toolowym muzycznym obłędzie na żywo trudno się połapać.

Następny utwór, Intolerance, już galopował po sektorach hali, kiedy na ekranie pojawiła się animowana okładka pierwszego albumu – Undertow. Potem nastąpił powrót do najnowszej twórczości – 14-minutowy enigmatyczny, jakby nostalgiczny Descending z Fear Inoculum. Emocje i zachwyt sięgnęły zenitu podczas kolejnych dwóch kompozycji. Album Lateralus reprezentowały tego wieczora Schism i The Grudge. Lasery tańczyły po całym obiekcie. Tool hipnotyzował i czarował. Schowane w kieszeniach telefony nie rozpraszały. Wpatrzona w epickie wizualia publika chłonęła muzykę zachłannie, z podziwem na twarzach i ciarkami na plecach. Ludzki zachwyt był niemal namacalny. Keenan wydał z siebie TEN krzyk…

fot. Wiktoria Wójcik polarblazma

Konieczna była krótka przerwa. 12-minutowa pauza pozwoliła pozbierać szczęki z podłogi i przygotować się na ciąg dalszy. Tool powrócił solówką perkusyjną. Popis Danny’ego Carey’a na Chocolate Chip Trip był wyświetlany na ekranie z kamery nad jego głową, później w formie POV. Utwór przeistoczył się w basowy jam. Justin Chancellor podniósł się z kolan, na wszystkie strony hali poleciało chaotycznie mieniące się confetti, a zespół zaczął grać Flood z Undertow.

Wspaniałą podróż w niepojęte światy Tool zakończył nastrojowy Invincible. Keenan podziękował za wspólną wyprawę, zapowiedział rychły powrót zespołu i, zgodnie z zapowiedzią, pozwolił sięgnąć po smartfony. Ostatni, jakże efektowny, okraszony mnóstwem tańczących laserów Stinkfist, rejestrowały już tysiące urządzeń. Nic dziwnego. Każdy chciał mieć pamiątkę z TAKIEGO wydarzenia.

Tool zaprezentował spektakl na miarę, jakże wielkich, oczekiwań. O ich spełnieniu najlepiej zaświadczył kilkominutowy donośny aplauz i owacja na stojąco krakowskiej publiki. Po wieloletnim wyczekiwaniu na powrót Tool do działalności muzycznej, zespół zagrał w Polsce trzykrotnie w ciągu pięciu lat, serwując sztukę tak efektowną, że trudno nie chcieć więcej i jeszcze częściej. Oby nie trzeba było długo czekać.

Zdjęcia KVLT.pl z koncertu Tool w Krakowie, Wiktoria Wójcik polarblazma – GALERIA

 

Setlista Night Verses
Arrival
Vice Wave
Åska
8 Gates of Pleasure
Karma Wheel
Infinity Beach
No. 0

Setlista TOOL
Jambi
Fear Inoculum
Rosetta Stoned
Pneuma
Intolerance
Descending
Schism
The Grudge
Chocolate Chip Trip
Flood
Invincible
Stinkfist

 

TomekB
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , .