Villagers of Ioannina City – Gdynia (27.11.2022)

Można rzec „w końcu”! Czego nie dostarczył rok 2020 (zaplanowane w Polsce koncert odwołany zostały z powodu pandemii) i 2021, zrekompensował z nawiązką 2022.

Po Ino-Rock Festival 2022, podczas którego miałem okazję zobaczyć Villagers of Ioannina City w warunkach plenerowych, Soulstone Gathering zrobiło mi ogromny prezent, zapraszając Greków na trzy krajowe koncerty klubowe. Gdyńskie Ucho miałem przy okazji odwiedzić po raz pierwszy, plan nie miał więc mankamentów.

Szybka piłka, zero form rozgrzewających, żadnych supportów. Tylko bohaterowie wieczoru i fani, którzy mimo niedzielnej pory, stawili się w klubie, w dość licznym gronie. Lubię koncerty, do których mam bardzo wysokie wymagania, będąc jednocześnie pewnym, co do gwarancji ich realizacji. Przedsmak możliwości VoIC, jaki miałem w sierpniu w Inowrocławiu, pozwalał mi być przekonanym, że w klubowej odsłonie ten zespół tylko rozwinie skrzydła i w stosownych okolicznościach, w pełni uwolni potencjał drzemiący w swojej sztuce.

Słowo użyte tu nie na wyrost, bo przy właściwym brzemieniu i pięknej oprawie świetlnej, Grecy z Ioanniny, w niedzielny wieczór trafiali w serducho wyjątkowo celnie i skutecznie. Zarówno z kompozycjami z Age of Aquarius, które zdominowały playlistę, riza, jak i epkowej Zvara, VoIC roztaczali przed słuchaczami piękne pejzaże, malowane nowoczesnym stonerem, okraszonym greckim folkiem, którego oniryczność i namacalna wręcz mistyka jest w tej muzyce największą wartością.

Dodatkowo budujące były dla mnie dwie obserwacje – pierwsza z nich dotyczyła dość sporego przekroju wiekowego uczestników gdyńskiego koncertu. Obok odbiorców, których można byłoby spodziewać się na takim koncercie, dało się zauważyć też osoby dużo starsze, co dowodzi pewnego uniwersalnego charakteru muzyki Greków. Drugie spostrzeżenie dotyczyło wrażenia, że mało kto znalazł się na tym koncercie przypadkowo/z ciekawości/dla zabicia czasu. Zaangażowanie publiki, emocjonalne reakcje i bardzo aktywny odbiór sprawił, że występ w gdyńskim uchu pełen był sprzężenia zwrotnego i wzajemnej synergii. Wspaniała sztuka.

Jakby 90-minutowego kontaktu na linii zespół-fani było mało, muzycy po bisie, w zasadzie prosto ze sceny wyszli przed klub do pozostałych na zewnątrz ludzi. Piąteczki, misiaki, pogaduchy przy piwku, foty, podpisywanie płyt – no nie da się tych gości szczerze nie polubić.

Koncert, który naładował baterie w głowie na długi czas.

Zdjęcia autorstwa Natalii Krymskiej.

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .