Vulture Industries, Motorowl – Poznań (24.05.2025)

Poznański klub “Pod Minogą” to kameralna knajpa, w której od czasu do czasu mają miejsce koncerty. I to nie byle jakie koncerty. Jedna sobót należała do progresywno-awangardowej ekipy z norweskiego Vulture Industries. Zespołem, który miał wprowadzić zebranych w atmosferę, był nieznany mi dotąd Motorowl. Czterech panów i keyboardzistka zagrali blisko godzinny set, który muzycznie oscylował w hard’n’heavy rockowym klimacie połączonym z rozmachem stoner metalu i nijak miał się do występu gwiazdy wieczoru, ale tak zdecydowali organizatorzy trasy.

Gdyby nie zapowiedzi wokalisty, nie wiedziałbym jaki utwór zespół gra, a grał naprawdę przyzwoicie. Dobre, czyste jak na warunki klubu nagłośnienie pozwoliły z przyjemnością spędzić godzinę w towarzystwie Niemców. Jak zdążyłem zarejestrować, pojawiły się takie kawałki jak Atlas, Future Nostalgia czy Om Generator. Na pewno zapamiętałem muzykę, bo ta jak na mało doświadczonych i młodych muzyków brzmiała naprawdę dojrzale. Widać było pasję, z jaką muzycy podchodzą do każdego dźwięku i jak bardzo się starają zaimponować poznańskiej publiczności, i tu duży plus dla Motorowl. Występ nie nudził, a tylko potęgował narastające podniecenie przed głównym daniem. Muzyka świetnie się komponowała z nastrojem zebranych pod sceną ludzi, którzy zgodnie kiwali głowami w rytm dźwięków.

W końcu przyszedł czas na crème de la crème wieczoru, czyli wyczekiwany przez zebranych Vulture Industries. Oprócz zagrania utworów, brygada z Bergen dała pokaz teatru, znakomicie komponującego się z klimatem muzyki. Wokalista Bjørnar Nilsen wyszedł na scenę w garniturze, w kapeluszu i z laską, jak na dżentelmena przystało, i rozpoczął swój godny profesjonalnego aktora występ. Vulture Industries tym razem w głównej mierze skupili się na swoim najlepszym jak dotąd albumie The Tower, który został odegrany w całości i sprawił, że atmosfera spektaklu była wręcz porażająca i trudno było oderwać wzrok od sceny. Nie było żadnych złudzeń co do doświadczenia scenicznego zespołu. Od początku The Tower, po Lost Among Liars występ był precyzyjnie przygotowany i wykonany. Wszystko brzmiało niesamowicie profesjonalnie i aż chciało się chłonąć całość wszystkimi zmysłami. Jedynym minusem był wokal, który choć znakomicie nagłośniony, w wyższych partiach sprawiał Nilsenowi wiele problemów i wysiłku. Polska miała tę przyjemność, że znalazła się wśród punktów, gdzie Vulture Industries chcieli zaprezentować set złożony w całości z utworów z The Tower. Ale jak można się było domyślać, na tej płycie występ się nie skończył. Usłyszeliśmy jeszcze New Lords of Light oraz niesamowity Right Here in the Dark z ostatniej Ghosts from the Past. Był też A Path of Infamy i The Crumbling Realm z debiutu The Dystopia Journals. Na takie koncerty z przyjemnością chodzę, bo oprócz profesjonalnego odegrania materiału, jest też miejsce na cały spektakl i niezapomniane show.

zdjęcia Adam Pilachowski

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .