Czesi słyną ze swoich festiwali, a mają ich całkiem sporo. Jednym z nich jest Metagate Czech Death Fest, który odbywa się już od trzynastu lat.
W tym roku w dniach 15-17 czerwca odbyła się XIII edycja tej imprezy.
Niepowtarzalna atmosfera, cudowna pogoda i świetne zespoły, to wszystko sprawiło że to był naprawdę dobry festiwal.
Na scenie przez trzy dni zaprezentowali się m.in.: Dying Fetus, Impaled Nazarene, Vomitory, Lucifer’s Child, Tortharry, Ingested, Skeletal Remains i wielu innych wspaniałych zespołów.
Mała, na co dzień cicha miejscowość Zábrodi w Czechach, nieopodal Červenego Kostelca, raz do roku na trzy czerwcowe dni zamienia się w mekkę fanów ciężkich brzmień. Wówczas na terenie malowniczego pola campingowego odbywa się MetalGate Czech Death Fest. Po przerwie w 2020 roku i ograniczonej z powodu obostrzeń pandemicznych odsłonie zeszłorocznej odbyła się między 15 a 17 czerwca 2022 tak bardzo wyczekiwana XIII edycja – tym razem w pełnym, smakowitym składzie .
Dotarliśmy z żoną na teren festiwalu w czwartkowe południe. Pogoda jak na zamówienie, żar lał się z nieba, a na scenie już prezentowały się pierwsze zespoły. Przy wejściu opaski, program i można wchodzić. Pozytywne wrażenie zrobiły na mnie karty magnetyczne w opaskach, które zastąpiły żetony, umożliwiając bezgotówkowe płatności na terenie wydarzenia. Brawo dla organizatorów! Mimo dużej frekwencji nie widziałem kolejek do stoisk z merchem, jedzeniem czy piwem.
Gdy załatwiłem kwestie formalne i mogłem wreszcie posłuchać koncertów, na scenie prezentowali się chłopaki z czeskiej kapeli Exorcistfobia, po których deski miały zająć polskie zespoły Proch oraz Planet Hell. Oba koncerty rodzimych wykonawców wypadły całkiem poprawnie, chociaż bardziej podobał mi się pierwszy. Muzycy dawali z siebie wszystko w piekielnym upale i mimo dość wczesnej godziny przyciągnęli na swój występ sporą publikę.

Najbardziej w takich imprezach lubię, gdy zaskakuje mnie zupełnie nieznany mi wykonawca.
Tak też się stało. Po Planet Hell mieliśmy zrobić sobie przerwę, a jednak potężne doomowe dźwięki znów wezwały nas pod scenę. Pojawili się na niej Włosi z Shores of Null… i to było to! Chłopaki zagrali bardzo solidną porcję doom/black metalu. Dobrze się ich słuchało, tak samo jak kolejnej kapeli, na którą czekałem, by zobaczyć ją pierwszy raz. I nie zawiodłem się – grecki Lucifer’s Child dał tego dnia najlepszy koncert: było mrocznie, mocno, a na koniec dostaliśmy The Order, chyba najbardziej rozpoznawalny hit Lucifer’s Child.

Przed nami jeszcze dwie wisienki na torcie, czyli Ingested oraz Dying Fetus. Pierwszej z kapel słuchaliśmy dosłownie chwilę, nim wybraliśmy się odpocząć na backstage’u. Wróciliśmy, by zobaczyć DF. Ich występ nie pozostawiał złudzeń, że to starzy wyjadacze. Zgadzało się tu wszystko, jak w dobrze naoliwionej maszynie. Panowie dali dobry, energetyczny koncert, prezentując zarówno swoje klasyki, jak i kawałki z ostatnich płyt.
Dzień drugi festiwalu zaczynamy trochę później. Upał nie odpuszcza, ale nikt nie marudzi – w końcu to idealna pogoda na imprezę w plenerze.
Pod scenę dotarliśmy podczas pokazu niemieckiego, death metalowego Stillbirth, po których weszli Francuzi z Destinity. Historia lubi się powtarzać, wobec czego to, co najlepsze, miało jednak objawić się później. Tak jak poprzedniego dnia, gdy właśnie zaplanowaliśmy sobie przerwę i usiedliśmy z żoną w cieniu z chłodnym piwem, na scenie zainstalował się nieznany nam kompletnie zespół z Włoch – Caronte. Po pierwszym kawałku znów byliśmy na nogach. Kapela brzmiała naprawdę potężnie i chyba porwała nie tylko nas, bo ich występ przyciągnął sporą widownię. Shamanic doom, jak określają swój gatunek, zahipnotyzował wszystkich.

Po koncercie Włochów krótka przerwa na przepinkę, szybki odpoczynek i znów pod scenę, bo przed nami jeszcze dwie niespodzianki tego dnia. Najpierw koncert Tortharry. Zespół-legenda w Czechach zgromadził bardzo liczną publikę. Grający już od trzydziestu lat muzycy udowodnili, że są zawodowcami w występowaniu na żywo – to był death metal na światowym poziomie. Chłopaki zaprezentowali set złożony z wybranych kompozycji z całego swojego dorobku, usłyszeliśmy zatem utwory z pierwszych albumów, ale również te ze świeżego wydawnictwa Altars of Ignorance. Cały występ okraszono pirotechniką, co dało naprawdę niesamowity efekt.


Po Tortharry scenę zajął Skeletal Remains ze Stanów Zjednoczonych. Niestety nie mogliśmy zostać do końca ich prezentacji, ale z tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy, nikt się nie zawiódł – koncert był wyśmienity.
Trzeciego dnia pogoda wciąż dopisywała, a i koncerty nie schodziły poniżej dotychczas wyznaczonego poziomu. Szczególnie spodobały nam się progresywny Dying Passion oraz słowacki Čad. Festiwal skończył się mocnym finałem zapewnionym przez Finów z Impaled Nazarene oraz Szwedów z Vomitory.
Ci pierwsi nie zawiedli. Zagrali godzinny koncert, który był jak jazda autostradą 200 km/h bez hamulców. Nie zabrakło starych numerów, jak Armageddon Death Squad czy Funeral for Despicable Pigs. Wokalista, Mika Luttinen, biegał po scenie niby w amoku, dając z siebie wszystko. Fińscy weterani tryskali energią. To był świetny występ.


Po krótkiej przerwie pojawili się panowie z Vomitory, by rozpocząć swój przepoteżny, deathmetalowy gig. Nie zabrakło takich kawałków, jak Regorge in the Morgue oraz Chaos Fury. Publika, choć zmęczona trzema dniami festiwalu, bawiła się do samego końca. Vomitory na zakończenie wydarzenia to bardzo dobry wybór organizatorów.

XIII odsłona MetalGate Czech Death Fest okazała się świetnie zorganizowaną imprezą. Podoba mi się, że wydarzenie nastawione niegdyś przede wszystkim na death metal od paru lat otwiera się również na inne subgatunki tej muzyki. Trudno było dopatrzeć się jakichkolwiek minusów, na poziomie muzycznym i organizacyjnym wszystko się zgadzało. Jak wspominałem wcześniej, doskonałym rozwiązaniem była możliwość płatności bezgotówkowych. Duże brawa dla organizatorów również za punktualność koncertów. Cena piwa bezkonkurencyjna – 38 koron czeskich (czyli około 7,30 złotych), do tego tłumna publika, no i pogoda jak na zamówienie. Cóż chcieć więcej?
Do zobaczenia za rok!



- POPIÓŁ zagra w Opolu - 22 września 2022
- Warm up przed festiwalem Brutal Assault - 3 sierpnia 2022
- XIII Metalgate Czech Death Fest (15-17.06.2022) - 14 lipca 2022
Tagi: black death metal, Caronte, Czech Death Fest, czech metal, Dying Fetus, Impaled Nazarene, Lucifer's Child, Shores Of Null, Tortharry, Vomitory.






