Już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że jednym z bardzo wyraźnych znamion pandemii na scenie muzycznej był brak koncertów Rotting Christ – bandu, na który ciężko się nie natknąć podczas metalowych wojaży zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Niezłomna grecka załoga grała w ciągu swojej kariery w tylu miejscach i w tak różnych okolicznościach, że było w zasadzie kwestią czasu, aż wrócą do Polski, nie bez przyczyny zresztą często odwiedzanej przez braci Tolis. Grecy nie zapominali o słowach uznania i wdzięczności dla słuchaczy z naszego kraju, jakie wielokrotnie padały w czasie koncertu, a fani nie pozostawali dłużni, żywo reagując na zachęty, przemowy i pytania frontmana. Pierwszy zespół wieczoru również został przywitany entuzjastycznie i z uznaniem, na jakie w pełni zasługiwał.
Nie sposób było narzekać na wybór supportu, gdyż toruński Angrrsth znakomicie sprawdził się w tej roli. Po premierze ich intrygującego albumu Donikąd, bardzo zresztą udanego, z ciekawością wyczekiwałam koncertu – z kolei podczas wspomnianego koncertu od razu przekonałam się o tym, że zespół świetnie radzi sobie na żywo.
Podczas występu w katowickim P23 Angrrsth pokazali, że blackowa brutalność i dryg do ciężkiego grania nie są im obce. Atmosfera ich studyjnych dokonań – z jednej strony podniosła i wręcz mistyczna, z drugiej pozbawiona patetyczności – została zbudowana z jeszcze większym kunsztem na żywo. Choć przeważały utwory z najnowszego albumu, na setliście zagościły również kawałki pochodzące z ich EPki, dorównujące im wściekłością i także śpiewane w ojczystym języku.

Zdjęcia: Norbert Dorobisz
Jednym z największych plusów okazało się dla mnie również zasługujące na uznanie zgranie zespołu – takie zestawienie mocarnych partii sekcji rytmicznej (szacunek za doskonałe nagłośnienie basu i konkretną perkusję!) z chłodnym, świdrującym dźwiękiem gitary i imponującym wokalem zrobiło dobre wrażenie.
Co tu dużo mówić – jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć Angrrsth na żywo, wybierzcie się na koncert toruńskich black metalowców. Warto.
Bez względu na to, czy słucha się tego greckiego bandu od święta, czy jest się zagorzałym fanem zespołu, Rotting Christ nie można odmówić zaangażowania i niemal poświęcenia dla sprawy. Katowicki koncert nie był wyjątkiem od tej reguły i w niczym zresztą nie ustępował występom Rotting Christ, jakie widziałam wcześniej. Zaraźliwa energia artystów, pasja, jaka wprost biła ze sceny, nieukrywana radość na widok publiki – tego nie da się podrobić.
A temu, że w ich muzyce nie ma miejsca na sztuczność, Grecy dali wyraz na samym początku koncertu wraz z dźwiękami hitowego już 666. Po pełnym klimatu intro utwór uderzał mocarnymi riffami, skandowany refren błyskawicznie został podchwycony przez fanów, a niesamowita energia zebranych w P23 osób wprost wprawiała w zachwyt. Po takim wstępie od razu chciało się więcej!

Zdjęcia: Norbert Dorobisz
Ekipa braci Tolis wybrała ze swojego bogatego (liczącego już wszak ponad 30 lat!) materiału kawałki, które na żywo sprawdzały się fenomenalnie, i spośród których te najbardziej energetyczne natychmiast skutkowały rozkręcaniem się mosh pitu.
Klimatyczne zwolnienia pojawiły się jednak wraz z utworem Apage Satana, jednym z fanowskich faworytów. Minimalistyczna kompozycja oparta w zasadzie jedynie na pracy perkusji (i to nie byle jakiej, skoro za bębnami zasiada niezmordowany koncertowy tytan, jakim jest młodszy z braci Tolis) oraz szeptaną modlitwą przeplataną ze złowieszczym skandowaniem w mgnieniu oka porwała tłum zanim ustąpiła miejsca Dies Irae, jedynym kawałku z najnowszego albumu Greków granym tego wieczoru.
Rotting Christ hołdowali zresztą zarówno swoim nowszym dokonaniom, jak i nieśmiertelnym klasykom. I choć wydawać by się mogło, że Grandis Spiritus Diavolos, znakomita kompozycja pełna energii i black metalowej mocy podkreślonej wyrazistą melodią, zakończy set Greków, to doczekaliśmy się bisów. Niespodzianką było dla mnie usłyszeć Chaos Geneto – epicki numer pochodzący z albumu Theogonia, stanowiący swoisty kamień milowy w karierze zespołu oraz ich zwrot na połączenie black metalu z pogańskim brzmieniem.
Można śmiało powiedzieć, że do pierwszych zagranicznych zespołów metalowych, które zdecydowały się na koncertowanie w Polsce w tak niepewnych czasach, bardzo szybko dołączyli niezmordowani Rotting Christ. Non Serviam!
Setlista:
666
P’unchaw kachun – Tuta kachun
Atnahati Este
Elthe Kyrie
Apage Satana
Dies Irae
King of a Stellar War
Fgmenth, Thy Gift
Societas Sathanas
In Yumen-Xibalba
Grandis Spiritus Diavolos
Under the Name of Legion
Chaos Geneto (The Sign of Prime Creation)
Non Serviam

Zdjęcia: Norbert Dorobisz
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






