Vltima Ratio Tour – Hamburg (14.10.2022)

Vltima Ratio Tour – Hamburg (14.10.2022), report in English

Jesienna trasa Moonspell i Insomnium miała się powoli ku końcowi, gdy oba zespoły w asyście trzech supportów zawitały do Hamburga. Zanim trasa zahaczyła o Oberhausen oraz holenderski Utrecht, piątkowy wieczór upłynął w Hamburgu pod znakiem bardziej melodyjnych odmian metalu.

Mimo pewnych problemów technicznych warto było się stawić w klubie Markthalle na tyle wcześnie, żeby załapać się na otwierających wieczór artystów z Hinayana. Death metal w wydaniu amerykańskiego zespołu okazał się mocno melodyjny, bezbłędnie łączyli ciężkie i jednocześnie nośne brzmienia. Grany przez nich materiał zdecydowanie miał potencjał, a panowie z Hinayana swoim półgodzinnym setem zapewnili koncertowiczom udane rozpoczęcie wieczoru.
Kapelę zdecydowanie należy zaliczyć do supportów, które warto zobaczyć na własne oczy. Ponadto dla wielu słuchaczy ten występ okazał się zapewne odkryciem – nie bez powodu zespół należy do Napalm Records, będących również wytwórnią Moonspell.

Stopniowo, coraz liczniejsza widownia zaczęła się schodzić i zbierać bliżej sceny – i ci przekonali się, co dla niemieckiej widowni przygotowali Wolfheart. Atmosfera eventu została utrzymana w klimacie poprzedniego, koncert pełen był ciężkich, mocarnych kawałków, a przy tym również melodyjnych, momentami atmosferycznych partii.
Ten repertuar bez wątpienia był wprost idealny do machania głową i rozkręcania mosh pitu, który nieśmiało, ale zauważalnie formował się już pod sceną.
Muzyka Wolfheart już od pierwszych riffów brzmiała podniośle i wręcz epicko, a pierwszy utwór, Skyforger, okazał się strzałem w dziesiątkę. Dalsza część występu brzmiała równie dobrze, a muzycy nie zapominali o zagadywaniu publiki, zachęcając do podchodzenia bliżej.

Epickiego i atmosferycznego zacięcia nie zabrakło również podczas repertuaru Borknagar, których set znakomicie się sprawdził w klubowych warunkach.
Na pierwszy koncertowy ogień (gra słów zamierzona) poszło The Fire that Burns z najnowszego albumu – fantastyczna kompozycja pełna klimatycznych zmian tempa, na której wokali użyczało trzech członków zespołu. Chociaż koncertowy otwieracz wysoko podniósł poprzeczkę dla reszty występu, dalej było równie znakomicie i profesjonalnie.
Dobrze sprawdziły się bowiem numery z ich poprzedniego wydawnictwa, Winter Thrice, a także kawałki, na których viking/pagan metal po mistrzowsku łączył się z blackiem – jak miało to miejsce na The Ruins of Future czy finałowym Colossus, które z prawdziwą klasą zakończyło show Norwegów.
Wkrótce w klubie zaczęło się robić gorąco dosłownie i w przenośni – atmosfera ożywiała się z minuty na minutę, a liczba ludzi sprawiła, że w sali zrobiło się duszno. Nie przeszkadzało to jednak w cieszeniu się koncertem, zwłaszcza gdy scenę przejęli Finowie z Insomnium.

Nie trzeba było długo czekać na entuzjastyczne reakcje po wejściu Insomnium na scenę – fani zbierali się coraz tłumniej, a po pewnym czasie zaczęli klaskać do rytmu i ochoczo skandować. Widać było, że pierwszy headliner ma wielu fanów w Niemczech – frontman Niilo Sevänen przywitał się nawet z publicznością w miejscowym języku, co wywołało kolejne brawa i głośny aplauz.
Bez wątpienia uznanie dla zespołu należy się nie tylko za pełną profeskę podczas koncertu i świetny kontakt z widownią, ale również za urozmaiconą setlistę. Od energetycznego Ephemeral artyści przeszli do mroczniejszego, niezwykle klimatycznego Valediction z najnowszego albumu i konsekwentnie dbali o to, by zaprezentować różne odsłony swojej twórczości.

Tym sposobem zafundowali zebranej w klubie widowni numery sięgające ponad piętnaście lat wstecz – za przykład niech posłuży przesycone ciężką atmosferą Mortal Share – jak i nowości z rewelacyjnego wydawnictwa Heart Like a Grave, które miało swoją premierę w 2019 roku.
Finowie zapewnili swoim licznym miejscowym wielbicielom godzinę rozrywki pierwszej klasy, odgrywając zarówno melancholijną ścieżkę tytułową z ostatniego albumu czy świetne, wzbogacone czystym wokalem And Bells They Toll, jak i posępne, wprost monumentalne dźwięki Pale Morning Star czy The Primeval Dark.
Nie było wątpliwości, że tłum świetnie się bawił, a ekipa z Insomnium miała się równie dobrze, wymieniając uśmiechy i krótkie uwagi na temat szalejącej publiki. Nie dziwił rozkręcający się pod sceną mosh pit, a miłośnicy fińskiego melodic death metalu na nic nie mogli narzekać.

Podobnie duży tłum zebrał się na występ Moonspell – koncertowicze kłębili się już pod sceną i w pierwszych rzędach panował spory ścisk, kiedy zespół przystąpił do swojego występu w Hamburgu po prawie trzyletniej przerwie.
Chociaż pierwszym zaprezentowanym przez Portugalczyków kawałkiem było The Greater Good, po chwili zabrali się za starsze, dobrze znane– nie mogło zabraknąć utworów takich jak Mephisto i niezastąpione Opium z ikonicznego albumu Irreligious.
Chociaż skompletowanie setlisty z tak bogatej dyskografii nie należy do łatwych zadań, zespół doskonale sobie z tym poradził. Wielkie brawa należą im się za dołączenie do koncertowego repertuaru fantastycznej kompozycji Finisterra, pełnej zmian tempa i mrocznej elegancji, pochodzącej z wciąż niedocenianego albumu Memorial. Z entuzjazmem zostały przyjęte również dwie pierwsze ścieżki liczącej już niemal dwadzieścia lat płyty The Antidote: In and Above Men wybrzmiało z należytą siłą, z kolei From Lowering Skies ożywiło klub z mocą gromu z jasnego nieba, angażując słuchaczy klaszczących do rytmu oraz co chwila pokazujących rogi.
Noc trwała w najlepsze i kiedy wokalista Fernando Ribeiro zapowiedział dwa ostatnie utwory, ciężko było uwierzyć, że zbliżał się już koniec koncertu. Na szczęście zespół stawia na Alma Mater oraz Full Moon Madness na wielki finał – monumentalne brzmienie oraz chóralny refren tego pierwszego oraz połączenie metalowej mocy i genialnej kompozycji (ta solówka!) zawsze zdają egzamin i niezmiennie urzekają. Coś pięknego!

Z początkiem pełnym scenicznej energii Hinayana, podniosłych hymnów Wolfheart prosto z Północy oraz niezwykle klimatycznego setu Borknagar, wieczór musiał zapowiadać się udanie. Zaś Insomnium z utworami, które na zmianę chwytały za serce i skłaniały do headbangowania swoją szybkością, oraz fenomenalna, przekrojowa setlista Moonspell usatysfakcjonowały chyba każdego. Pozostaje liczyć na to, że równie dobra trasa wkrótce się powtórzy.

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .