Vltima Ratio Tour – Wrocław (12.10.2022)

Trasa Vltima Ratio, z okazji której headlinerzy Moonspell i Insomnium połączyli swoje siły, zawitała na Dolny Śląsk podczas tournée liczącego niemal dwadzieścia europejskich miast. Wrocławski klub A2 gościł tego wieczoru aż pięć zespołów: w rolach supportów wystąpiły grupy Borknagar, Wolfheart oraz Hinayana. Wydarzenie było poniekąd jednodniowym festiwalem, a co najważniejsze – obfitowało w emocje godne festiwalu z prawdziwego zdarzenia.

Frekwencja była bez wątpienia wysoka, zwłaszcza biorąc pod uwagę datę imprezy, wyznaczoną na środek tygodnia. Klub zaczął się zapełniać krótko po otwarciu drzwi i całkiem sporo osób zjawiło się już na pierwszym koncercie. Chociaż na zespole rozpoczynającym ciąży niełatwe zadanie rozruszania widowni i podkręcenia klubowej atmosfery, kapeli grającej na początku to wyzwanie nie było straszne. Teksańska grupa Hinayana jako jedyna przyjechała na trasę zza oceanu. Swoim interesującym repertuarem i porywającym show szybko udowodnili, że nie przebyli tego dystansu na marne. Bez zbędnych ceregieli muzycy zabrali się za Death of the Cosmic, przepełniony energią i żywym rytmem numer, którym skutecznie przekonali do siebie tłum. Dzięki licznym melodic-deathmetalowym ciosom Hinayana nie odstawała od reszty, utrzymując swój set na bardzo dobrym poziomie. Debiutancki na polskim gruncie występ grupy udał się zatem świetnie.

Scenę po Teksańczykach przejęli członkowie fińskiego zespołu Wolfheart. Zostali ciepło przyjęci przez polską publiczność, gorliwie skandującą nazwę formacji. Rozkręcony pod sceną nie ustawał, a każdy z granych kawałków spotkał się z entuzjazmem fanów. Podczas pokazu nie sposób było narzekać na monotonię, a dynamikę ustawił już otwierający setlistę grupy Skyforger. Wolfheart zawarł w swoim repertuarze zarówno pochodzące z debiutu agresywne Strength and Valor, jak i zupełnie nowe utwory takie jak The King czy świetne, żywiołowe Knell. Ponadto za wokal odpowiadał nie tylko frontman, Tuomas Saukkonen, ale również basista, Lauri Silvonen, i pochodzący z Grecji gitarzysta, Vagelis Karzis. Na uznanie zasługuje perkusista – Joonas Kauppinen zagrał tego dnia dwa koncerty, wspomagając na żywo również Hinayanę. To się nazywa zaangażowanie!

Równym oddaniem mógł pochwalić się Borknagar, którego setlista opierała się w dużej mierze na najnowszym wydawnictwie, True North. Wypadł znakomicie i bardzo dobrze sprawdził się po występie Wolfheart, norweska grupa zaprezentowała bowiem bardziej melodyjny i progresywny materiał. The Fire That Burns, utwór, który zainicjował występ zespołu, na żywo okazał się bezbłędnym połączeniem metalowej mocy i porywających, inspirowanych folkiem brzmień. Następne prezentowane przez Borknagar kawałki – blackmetalowe The Ruins of Future i utrzymane w folkowym klimacie Up North – charakteryzował ciężar oraz chwytliwość. Na największe wyróżnienie zasługiwał jednak przedostatni numer ich koncertu, Voices, który dzięki czystym wokalom i niesamowitemu dźwiękowemu pejzażowi stworzył hipnotyzującą, wprost mistyczną atmosferę. Takie dopełnienie okazało się strzałem w dziesiątkę! Pozostaje mieć nadzieję, że Norwegowie wkrótce wrócą do Polski na kolejne show.

A2 zapełniło się już koncertowiczami na dobre, kiedy na scenę wkroczyła formacja Insomnium, pierwszy z headlinerów trasy. Entuzjazm osiągnął wówczas jeszcze wyższy poziom, a zebrana w klubie publiczność żywo zareagowała już na instrumentalne intro Karelia, klaszcząc i skandując jeszcze nim zespół się ujawnił. Później było już tylko lepiej – przebojowe Ephemeral zostało błyskawicznie podchwycone przez fanów. Melodic death metal grany przez Insomnium miał w sobie nośność i autentyczną, niemożliwą do podrobienia energię. Cieszyło zatem, że nie zabrakło klasycznego już Down with the Sun, będącego jednym z szybszych kawałków Insomnium Mortal Share, czy kapitalnego While We Sleep. Klasyczny dla zespołu repertuar urozmaiciły również najnowsze kompozycje Valediction, And Bells They Toll, Pale Morning Star oraz finałowe Heart Like a Grave. Ostatni z utworów zafundował słuchaczom to, co w fińskim metalu najlepsze: porządną dawkę melancholii, melodyjne riffy oraz ciężki klimat. Warto także dodać, że na scenie panowała świetna atmosfera. Zespół utrzymywał rewelacyjny kontakt z publiką, zarażając dobrym nastrojem. Żywiołowe kawałki zachęciły zebranych do młyna pod sceną, po całej sali niosło się natomiast, prócz muzyki, skandowanie to fragmentów granych utworów, to nazwy zespołu. Dzięki fantastycznemu podejściu grupy i świetnej muzyce godzina przeznaczona na set Insomnium minęła więc niezwykle szybko. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść.

Setlista Insomnium:
Karelia
Ephemeral
Valediction
Revelation
Down with the Sun
Mortal Share
And Bells They Toll
Pale Morning Star
The Primeval Dark
While We Sleep
Heart Like a Grave

Polska publiczność kocha Moonspell, zresztą z wzajemnością. Ostatnia trasa Portugalczyków zaliczyła aż trzy przystanki w naszym kraju, a tegoroczny koncert należał do zatłoczonych. Zespół postawił na przekrojową setlistę, którą zapoczątkowało The Greater Good z ich najnowszego wydawnictwa Hermitage. Ten stopniowo przybierający na sile numer wypadł fenomenalnie – klimatyczny wstęp przeszedł w szybszy kawałek ze znakomitym basem i genialnymi, po mistrzowsku dobranymi riffami. Nic dziwnego, że widownia zareagowała z entuzjazmem na tak udane rozpoczęcie koncertu.

Moonspell nie zwalniał tempa, kontynuując występ rewelacyjnym, tytułowym utworem z albumu Extinct. Publiczność, choć entuzjastyczna względem utworu, domagała się jednak kolejnych bangerów. Rychło się doczekała: wkrótce rozległo się Night Eternal, noc tymczasem rzeczywiście trwała w najlepsze. Wspomniany kawałek, dodatkowo wzbogacony dość agresywnym, mrocznym brzmieniem, był wprost idealną okazją dla nowego perkusisty grupy, Hugo Ribeiro, do wykazania się przed polskimi fanami.

Z aplauzem i głosami uznania spotkały się również starsze, klasyczne już utwory takie jak Herr Spiegelmann z kultowego albumu Irreligious czy pochodząca z debiutu demoniczna Vampiria. Moonspell zafundował słuchaczom istną podróż w czasie, na zakończenie której zagrał Alma Mater, będące już w zasadzie hymnem zespołu, oraz ponadczasowy klasyk Full Moon Madness. Magia, magia i jeszcze raz magia!

Trwający ponad godzinę set portugalskiego bandu wydłużył się dodatkowo dzięki fanom śpiewającym motyw przewodni Alma Mater, a nawet wykrzykującym unisono podziękowania po portugalsku. Pozostaje mieć nadzieję, że po kolejnym tak udanym koncercie nie będziemy zbyt długo czekać na powrót Moonspell do Polski – oby w równie świetnym towarzystwie.

Setlista Moonspell:
The Greater Good
Extinct
Night Eternal
Finisterra
In and Above Men
From Lowering Skies
Opium
Herr Spiegelmann
Breathe (Until We Are No More)
Mephisto
Vampiria
Alma Mater
Full Moon Madness

Po czasie pandemicznych obostrzeń koncert, na który zaproszono aż pięć zespołów, zasługuje niemalże na miano muzycznego święta, po którym trudno było odczuwać niedosyt. Wielkie podziękowania dla Winiary Bookings za niezapomniany wieczór – taka okazja nie zdarza się codziennie!

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .