Na wstępie przyznam się, że nazwa All Hell była mi zupełnie obca przed recenzowaniem tej płyty. Nawet po sprawdzeniu nieco informacji na temat tej formacji (noszą koszulki Celtic Frost, Bathory i Aura Noir) stwierdziłem że skoncentruję się głównie na tym albumie nie zważając na wcześniejszy debiut. Powodem takiego podejścia jest okładka. Ilustracja na froncie opakowania jest genialna w swojej prostocie dlatego też stwierdziłem, że nikt nie byłby zdolny do spieprzenia materiału pt. „The Red Sect”.
Na szczęście intuicja mnie nie zwiodła i po raz kolejny trafiłem na wydawnictwo, które na dłuższy czas zagości
w moich głosnikach. Marszowy wstęp otwierającego płytę „Crossroads” zwiastuje, że będziemy mieli do czynienia
z poważnym i podniosłym black/thrash metalowym materiałem. Jednak już po niespełna minucie trio
z amerykańskiego Asheville wyprowadza nas z tego błędu. „The Red Sect” to solidny zestaw koncertowych killerów
w wyżej wymienionych klimatach. Wszystkie dziesięć kompozycji są klasycznymi thrash punkowymi gonitwami
z black metalową agresją. Było? Co z tego skoro album nie nudzi, czerpie inspiracje z bardzo dobrych nazw, a co najważniejsze robi to w tak umiejętny sposób, że nie chce się przestać słuchać.
Podczas słuchania drugiego albumu amerykańców na myśl przywodzone jest wiele znakomitych zespołów. Mamy tutaj nawiązania do takich tuzów jak Metallica z czasów Kill’em All i Ride the lightnig(Mass Possesion/Funeral Fast), Motorhead (Graveyard Dust), grupy Slayer (In My Command) czy nawet naszego rodzimego (i pierwotnego, a nie ponownie nagranego) Kata w okresie 666 (Blood For Baron). Do tego dodajmy odwołania do swojego black metalowego charakteru pochodzącego chociażby od Darkthrone (The Unseen). Na koniec narzućmy temu wszystkiemu szaleńcze tempo rodem z wydawnictw Midnight czy Venom (Blacksheep/Venomous), a całość zakończmy melodyjną kompozycją w klimatach Tribulation (The Red Sect). Warto nadmienić, że całemu albumowi towarzyszy iście bajkowo-filmowy klimat teatru grozy bądź koszmarnych opowieści przywołujący na myśl Kinga Diamonda bądź rozchwytywanych ostatnimi czasy Ghost. Jeżeli jeszcze wam mało dodam do tego, że całość jest utrzymana w punkowym rytmie z kompozycjami trwającymi średnio dwie i pół minuty. To po prostu nieco ponad pół godziny ordynarnego napierdalania w którym przede wszystkim słychać lekkość grania i brak napięcia.
Z jednej strony można założyć, że powielanie ogranego materiału nie wnosi nic do samego gatunku, a powtarzanie klasycznych i niezawodnych wręcz schematów jest pójściem na skróty. Z drugiej strony po co się czepiać skoro tak jak w przypadku All Hell, zostaje to zrobione w najlepszy możliwy sposób. „The Red Sect” to idealnie wyważony materiał, który nie nudzi i pokazuje jak na nowo i w bardzo dobrym wydaniu można zagrać coś co określa się mianem „oklepanych zagrywek”. Tym bardziej nie mam żadnych oporów by powiedzieć, że ta płyta jest jedną
z lepszych jakie słyszałem w tym roku. Bo co można innego powiedzieć o albumie, który dostarcza radości
z każdego kolejnego przesłuchania?
Ocena: 8/10
Album ukaże się nakładem Horror Pain Gore Productions już 16 października, a poniżej promocyjne video
z utworem Venomous.
- Już niedługo koncert IMPALED NAZARENE w Krakowie - 25 lutego 2026
- Już niedługo WOLVENNEST wystąpi w Krakowie - 6 października 2025
- METAL KOMMANDO FEST VIII: znamy datę i pierwsze zespoły - 18 lipca 2025

