Ander „Smu†ek” (2016)

Nie napiszę wam we wstępie notki biograficznej Ander. Nie wspomnę też który to już album. Powód jest prosty, nie wiem nic na ten temat. Na redakcyjną skrzynkę przyszła płyta z prośbą o recenzję, więc zachęceni dźwiękami recenzujemy. Dodam jednak, że zrobiłem mały research, ale nawet gdyby informacji o Ander było więcej, to i tak bym ich chyba nie sprzedawał, bo najlepiej jest się zmierzyć ze Smutkiem bez żadnych oczekiwań. Należy postawić na czyste, niczym niezmącone poznanie.

Właściwie tytuł tego wydawnictwa powinien brzmieć Niepokój, bo to właśnie dominuje w tych dźwiękach. Nie ma tu wokalu (z małym wyjątkiem udziału Antoniny Nowackiej w pierwszym utworze), jest za to pełna paleta dźwięków. Najczęściej ambientowych, niespiesznych, nadających się na samotną kosmiczną podróż. Czasem sporo jest ciszy, innym razem znienacka atakuje hałas, piski i ciężki bit. Pewne wyobrażenie o muzyce mogą dać adekwatne tytuły utworów: Utoniesz W Roju Pszczół, To Majaki Są, czy Melancholie Maluję.

Te dźwiękowe krajobrazy twórczo pobudzają wyobraźnię, niemniej jednak ostrzegam, że nie jest to proste, by ogarnąć godzinę muzyki niełatwej i wymagającej skupienia, tym bardziej, że album bywa tak wyciszony i oszczędny, że niektóre fragmenty trochę usypiają. Z drugiej strony są tu też takie perełki jak Plaga Szczurów, trzy niedługie przerywniki zatytułowane Pulsar, czy pinkfloydowy w swym klimacie Początek Wszechświata. Warto więc zmierzyć się ze Smutkiem.

Ocena: 7/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .