Site icon KVLT

Cemetery Whore – „Into The Cunt Of The Cemetery Whore” (2015)

Ciężko zacząć recenzję zespołu o wyżej nadmienionej nazwie. Co więcej, patrząc na ksywki jego muzyków (tj. Tom Przeworrior czy Pussy Bulldozer) trudno być poważnym. Kolektyw czterech młodych chłopaków z okolic małopolski zaowocował wydaniem debiutanckiej epki. Jednak jej zawartość nie jest już tak śmieszna.

„Into the Cunt of the cemetery whore” to prawie 15 minutowy pokaz warsztatu polskich muzyków. W skład tego wydawnictwa wchodzą dwa autorskie utwory oraz cover legendarnej grupy Celtic Frost (Procreation of the Wicked). Do kogo jest adresowany ten materiał? Słuchając epki Cmentarnej Kurwy na myśl przychodzą takie nazwy jak Asphyx, Grave czy Death za czasów „Scream Bloody Gore” i „Leprosy”. Ciężkie, usmarowane smołą riffy oraz zwolnienia przywodzą na myśl ładne doom metalowe zagrywki spod znaku, jednak nie stanowią one całego trzonu utworów. Okazjonalne solówki również dodają „uroku” kompozycjom, których teksty nie stronią od perwersji, śmierci
i tematyki gore. Perkusista – Marian Lichtman – również prezentuje niemałe umiejętności. Pałker zgrabnie serwuje zarówno galopujące rytmy, a także posuwające się niczym walec drogowy, blastowe kanonady. Co do wokalisty – są gusta i guściki. W moim odczuciu pasuje do tego wydawnictwa i radzi on sobie całkiem nieźle.

Jak widać wszystko tutaj do siebie pasuje. Jest ciężko, mocno i śmierdzi zgniłym trupem. Problem w tym, że to wszystko gdzieś już mieliśmy okazję słyszeć. Zarówno pod kątem kompozycyjnym jak i muzycznym. Produkcja również nie powala swoją jakością choć to nie jest głównym minusem tego wydawnictwa. Wydaje mi się, że muzycy bardzo pochopnie podeszli do tej produkcji. Wybrali pierwsze lepsze utwory, dodali cover Toma G. Warriora
i wszystko przyozdobili kontrowersyjną okładką. Niestety jest po prostu nudno. Z rodzimych produkcji o podobnym klimacie lepiej prezentuje się chociażby Offence czy The Dead Goats.

Podsumowując, materiał Cemetery Whore to oldschoolowy death metal okraszony doom, a niekiedy nawet sludge metalowymi zwolnieniami. Polecam przesłuchać w wolnej chwili jeżeli macie ochotę na takie granie. Jednak ostrzegam – jeżeli chcecie zaoszczędzić prawie kwadrans waszego życia to lepiej wygospodarujcie go na inny materiał z tego gatunku. Podejrzewam, że będzie o wiele przyjemniej. Panom życzę szczęścia i mam nadzieję, że gdy kolejnym razem przyjdzie mi recenzować ich materiał będę rzadziej ziewał i nie musiał czekać na brakujący element zaskoczenia.

Ocena: 3/10

Exit mobile version