Site icon KVLT

Criminal Element „Criminal Crime Time” (2015)

Zacznę od tego, że okładka mnie nieco rozbawiła. Sam może obecnie bym lepszej nie popełnił. Zespół rozpadł się chyba w zeszłym roku, więc ta recenzja jest tylko epitafium dla ich brutalnej i szybkiej twórczości. Co ciekawe przez skład przewinęli się muzycy Dying Fetus Suffocation, ale po krążku nie oczekujcie technicznych łamańców i rozpierdalających mózg solówek. To bardzo prostoduszne granie zamknięte w ośmiu krótkich formach. Takie, granie dla samej przyjemności. Na początku myślałem, że to commando rodem z Chile czy Brazylii, ale to jednak Ameryka Północna, a konkretnie Washington/Long Island. Jest warkot, jest wypluwający kolejne śmiercionośne liryki wokalista, jest perkusyjna młócka. Tylko brzmienie jest niestety płaskie i mało czytelne. No ale są zespoły stworzone do podbijania świata, a i są takie, które zawsze będą grać we własnej lidze dla swoich okutych w glany i ubranych w katany z naszywkami fanów.

Criminal Crime Time to bardzo dobry tytuł dla tego albumu, który jest po prostu krótki i przelatuje przez łeb szybko i sprawnie niewiele w nim pozostawiając. Kilka karabinowych salw, znanych nam doskonale riffów i nieco thrashowa motoryka to przepis na krążek według Criminal Element. Przyzwoity krążek z nieprzeciętnymi muzykami, gdzie właściwie wyróżnia się zanurzony w jakichś dziwnych pogłosach kawałek Falling Down. Szkoda, że pozostałe numery nie są tak pomysłowe jak ten, ale dzięki niemu ocena końcowa i tak idzie w górę, bo z szeroko pojmowanym death metalem ten numer ma niewiele wspólnego (przynajmniej na początku). Ot, taka perełka wydawnictwa. Więcej! Panowie więcej! chciałoby by się zakrzyknąć, ale no nie ma do kogo skoro się rozpadli. Tematycznie jest dość politycznie, kłaniają się odsiadki w więzieniach, zbrodnie rozmaite i generalnie upadek ludzkiej rasy, czyli nieco inaczej niż konwencja DM zakłada. Jestem więc przekonany, że panowie lubią Slayera i czasem nawet to słychać.

Cóż ja mogę więcej dodać skoro to tylko osiem całkiem sympatycznych numerów? Jeśli chcecie sprawdzić jak sobie radzi Terrance Hobbs w bardziej przystępnym materiale to polecam przesłuchać, bo skilla im nie brakuje, a oryginalności przecież od takich kapel nie trzeba wymagać. Czasu na pewno nie zmarnują wspomniani wyżej wojownicy starej szkoły w tym topornych grajków z takiego chociażby Jungle Rot. Kończę, bo im dłużej się przebywa na miejscu zbrodni tym gorzej bo się można łatwo stać podejrzanym. Dobra robota zasługująca na Waszą uwagę. Endżoj!

Ocena: 6/10

Exit mobile version