Jeśli wasze serce przestało bić z powodu braku energicznych riffów, a deficyt interesujących nowości przyprawia was o duszności, to niemiecka ekipa kryjąca się pod nazwą First Aid może wpaść do każdego fana na sygnale i wraz z respiratorem podpiętym pod wzmacniacze zapewnić należytą pomoc. Nie od dziś wiadomo, że kraj Goethego to ostoja thrashowego szaleństwa. Album Nursed doskonale zatem wpisuje się w tradycję brudnego i mocnego grania tamtejszej sceny, ze wskazaniem na Sodom i Kreator. Zwłaszcza ci pierwsi przychodzą na myśl, gdy w otwierającym płytę Horror of War odzywają się wojenne odgłosy, a pułkownik Kilgore zapewnia nas swym zachrypniętym głosem, że nie ma nic lepszego ponad zapach napalmu o poranku (cytat oczywiście z nieśmiertelnego Czasu Apokalipsy Coppoli). Na szczęście riffy w tym kawałki mają w sobie również moc eskadry śmigłowców przeczesujących niebo nad deltą Mekongu i bronią się po prostu same.
Militarna tematyka przewija się w tekstach, ale najważniejsza wydaje się tu muzyczna warstwa. Riffy poszczególnych kawałków skrzą się od energii, nie brak im ciężaru, a kompozycje są urozmaicone zmianami tempa i tematów – czego doskonałym przykładem Fill the Void. Mam wrażenie, że w zalewie thrashowych kapel i mody na pokryte naszywkami katany i białe hajtopy, troszkę gust słuchaczy się stępił i wszystko co opatrzone naklejką „thrash” wywołuje – nie zawsze słuszną – ekstazę. First Aid przekonuje, że wciąż są kapele, które potrafią robić to naprawdę rzetelnie. Panowie nie forsują ultra szybkiego tempa, lubią nas połechtać riffem mniej spiesznym, ale za to wyrazistym, albo po prostu zwolnić na chwilę, by dać nam oddech (Lifetime Torment, Hit by Shit) – głowa sama chodzi i potrzepałbym piórami, gdybym nie wyłysiał. Czasem oczywiście muzycy zmieniają bieg na wyższy, ale jak tego nie robić, gdy sam tytuł zobowiązuje do szaleństw? (Suicide Moshpit).
Żebyśmy się nie nudzili First Aid serwuje nam bliższy Slayerowi, z lekka złowieszczy riff (Dead Again) albo rzecz zgoła speed metalową, w starym stylu lat 80., w której odzywają się echa początkującej Metalliki (Grimace of Lies). Zaskoczeniem w tym zestawie może być klasycznie heavy metalowy Rise of the Dead. W sumie jest na Nursed dość różnorodnie, choć jednocześnie mamy wrażenie, że kawałki stanowią zwartą, mocną całość. Udało się nagrać płytę odnoszącą się z szacunkiem do starych wzorców, ale też nie brzmiącą odtwórczo. To thrash, który być może nie zawróci w głowie śmigającej na desce młodzieży, która wolałaby jeszcze szybciej i intensywniej. Niemniej tym, którzy wciąż potrzebują klasycznych płyt Sodom by oddychać prawidłowo i uważają, że Metallica skończyła się na Kill’em All, First Aid może się naprawdę podobać.
Ocena: 8/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku: https://www.facebook.com/FirstAidMetal
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: album, First Aid, Iron Shield Records, niemiecki metal, Nursed, recenzja, thrash metal.






