Hasselhoff Messerschmitt – „Nie jest git” (2023)

Ostatnio trafiają mi się zespoły o dziwnie brzmiących nazwach. Tym razem jest to konglomerat utworzony, jak sądzę, z nazwisk amerykańskiego aktora i piosenkarza Davida Hasselhoffa oraz Willy’ego Messerschmitta, konstruktora słynnych niemieckich samolotów (chociażby używanych podczas II Wojny Światowej).

No cóż, jak ma się to połączenie aktorskiej i muzycznej finezji z niszczycielską siłą? Grupę Hasselhoff Messerschmitt tworzą muzycy związani m.in. z metalowo-grindcore’owymi kapelami Abnormal Sickness i Offence. 2 czerwca br. kwartet wydał za pośrednictwem GOP Records debiutancki materiał Nie jest git, który, jak twierdzi gitarzysta Sewko, jest mariażem metalu z niemetalem.

Odpalając ten album, zastanawiałem się z jakim „niemetalem” zespół się zmierzył, i już pierwsze sekundy otwierającego utworu zdradziły te inklinacje. Dolna granica normy rozbrzmiała bardzo punkrockowo ze swoją skoczną i prostą rytmiką, ciężkimi gitarowymi riffami oraz niskim, siłowym wrzeszczącym wokalem uzupełnianym przez krzykliwe chórki. Wyraźnie zapachniało tu legendą polskiego punk rocka – Siekierą, a zwłaszcza jej początkami, zbliżonymi do crust punkowej stylistyki. To był jedyny utwór z gitarową solówką (notabene kąśliwą), ale nie jedyny z tematem przodującego basu.

Drugi kawałek, Zwłoka, wprowadza więcej metalowych gitarowych schematów i zmian tempa – jest połączeniem thrashu, death grindu i dynamicznego hardcore’a.

Z kolei kompozycja Martwy punkt to totalne zaskoczenie, gdyż jest to polskojęzyczna wersja Grinding Halt z 1979 roku, utworu The Cure. W wykonaniu Hasselhoff Messerschmitt kawałek zachowuje swoją skoczną i nieco luzacką melodykę, nabrał jednak cech crust punkrockowego grania, ciężkiego i bardzo dynamicznego, oczywiście z wokalistyką typową dla Hasselhoff Messerschmitt.

Nieporozumienie, najbardziej dosadny tekstowo utwór na płycie, jest też najbardziej metalowy, prezentując m.in. wściekłe, blastujące zagrywki. Wokalnie również jest najbardziej agresywny i wielogłosowy – to tu słychać najwięcej growli i zwierzęcych wrzasków. Jedynie krótka solowa basowa zagrywka w połowie utworu przypomina o punk core’owych zamiłowaniach zespołu.

Materiał wieńczy Przyszły tydzień temu, podsumowująca całość albumu. Skoczne i mocne hardcore’owo punkowe granie z przytupem, połączone z metalowym ciężarem i brutalnością. Druga połowa kawałka zaserwowała krótką melodyjną wariację wokalną chórku na tle sekcji rytmicznej, wprowadzając trochę koncertowy, a może raczej stadionowo-meczowy klimat.

Po analizie Nie jest git odkryłem, że kompozycje rzeczywiście agresywnie prują przestrzeń muzyczną niczym zabójczy Messerschmitt niebo podczas ataku. Ale co ma do tego David Hasselhoff? Najczęściej oglądana gwiazda telewizyjna na świecie i bożyszcze kobiet w okresie 1980-2000. Chyba wiedzą to tylko sami twórcy zespołu.

Ocena: 6/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .