Pierwsze skojarzenia jakie przychodzą mi do głowy podczas obcowaniem z Unearthly to chociażby Behemoth, Hate, Rotting Christ czy Nile. A więc w dużej mierze skondensowany blackened death metal czy też black z elementami plemiennymi czy też folklorystycznymi i egzotycznymi. Grupa pochodzi z Brazylii co już Wam powinno sugerować, że „będzie kombinowame”. Sepultura z okresu Roots kłania się chociażby w intro do znakomitego Eshu (miłe skojarzenia z Athanati Este Rotting Christ także się pojawiają), który to jest pierwszym numerem, który mnie absolutnie kupił. Grupa ma całkiem ładnie ukręcone brzmienie i na moje ucho ma całkiem spore szanse na wpłynięcie na szersze wody rozpoznawalności. Oczywiście jeśli będzie się trzymać obranego na tym krążku kierunku, bo łatwo popaść w karykaturalność i pompatyczność charakterystyczną obecnie dla Dimmu Borgir dajmy na to. Póki co Unearthly to ta sama liga co Melechesh czy Septicflesh, choć u tamtych dzieją się rzeczy o wiele bardziej skomplikowane i bardziej nacechowane orientalizmami.
Panowie bez problemu mogą się legitymować takimi numerami jak The Sin Offering, Agens Mortis czy When The Sky Bleeds In Red gdzie wpływy orientalne walczą z metalową wścieklizną na równych prawach. Bardzo mi się podobają te pomysły i myślę, że będę czekać na ich kolejne dokonania. Co ciekawe to kolejny band z Metal Age Productions i zdecydowanie najlepiej przeze mnie przyjęty z dotychczas omawianych. Jak trzeba to przyłożą czysto heavy metalową solówką jak na przykład w The Dove And The Crow i tylko pod koniec się robi nieco męcząco, kilka numerów bym poskracał minimalnie.
Z poznania Unearthly jestem bardzo zadowolony. Nie mam się zbytnio do czego przyczepić, no chyba, że do tego iż czas na większą rozpoznawalność i kilka grubszych tras, które się jak najbardziej grupie należą. Może to ta egzotyczność sprawia, że kapela nie rozbija się po największych festach. Ale na okładki i cześć i chwałę jeszcze mają czas. Septicflesh tkwiło w swojej niszy póki nie wydało znakomitego Communion w 2008. A przecie to band łupiący od 1990 roku. Natomiast Unearthly pierwszym longiem popisało się ledwie w 2002, więc najlepsze mają przed sobą. Póki co pozostaje nam zasłuchiwanie się w materiał z 2014 roku i oczekiwanie, że może w tym roku coś wypuszczą. Póki co tkwią w stanie zawieszenia. Liczę, że jeszcze nas zaskoczą nowym materiałem i będą się piąć po dalszych szczeblach kariery. Kiedy zespół chrzci swój krążek po prostu nazwą swojego zespołu to często manifestuje nim swoją siłę i w tym przypadku niewątpliwie tak jest.
Ocena: 8,5/10
Autorem jest Dominik „Stanley” Stankiewicz.

