W okresie przedpandemicznym niewiele już dzieliło mnie od położenia kreski na Volbeat. Począwszy od Beyond Hell/Above Heaven płyty zespołu zawierały w moich oczach zdecydowanie więcej fillerów niż killerów, słodkie refreny przeważnie nie do końca działały, a ciężkie partie nie kopały dupska tak jak na pierwszych trzech albumach. Niespodziewanie sytuację tę zmienił wydany cztery lata temu Servant of the Mind, który okazał się bardzo dobrym albumem przywracającym przynajmniej część wiary w niesiony charakterystycznym głosem Michaela Poulsena zespół.
2025 rok przyniósł premierę God of Angels Trust, który jest kontynuacją poprzedniczki nie tylko muzycznie, ale także w kwestii krótkiego okresu, w jakim album powstał. Taki sposób komponowania chyba Duńczykom pasuje, bo kawałki takie jak Devils Are Awake, „metallikowy” w zwrotkach By a Monster’s Hand, Demonic Depression, At the End of the Sirens, Enlighten the Disorder, wyróżniający się już samym przydługim tytułem In the Barn of the Goat Giving Birth to Satan’s Spawn in the Dying World of Doom czy najgorszy z najlepszych Better Be Fueled than Tamed mogłyby z powodzeniem znaleźć się na Servant of the Mind lub którejś z pierwszych trzech płyt Volbeat. Zespół odzyskał dryg to pisania ciężkich riffów i godzenia ich z bardziej chwytliwymi partiami najczęściej sprowadzającymi się po prostu do refrenów. Na drugim biegunie mamy niestety numery, w których lukru jest za dużo i sypie się on nie tylko z refrenów, ale i ze zwrotek (fanem Acid Rain, Time Will Heal raczej nie zostanę), czasami zaś w zwrotkach jest przyzwoicie, ale kiepski refren ciągnie je w dół (na tę przypadłość cierpi Lonely Fields). Tych kiepskich kompozycji na szczęście nie ma zbyt wiele, skrócenie metrażu całości względem kilku ostatnich pełniaków wyszło tutaj zdecydowanie na dobre.
Na papierze GOAT wygląda więc całkiem przyzwoicie, może nie jak prawdziwy GOAT w dyskografii Volbeat, ale jest dobrze. Nie da się jednak ukryć, że nawet w tych najlepszych momentach God of Angels Trust nie dostarcza takich bangerów, jakimi zespół obdarował fanów chociażby w Shotgun Blues, The Sacred Stones czy Temple of Ekur z poprzedniczki, nie wspominając już o hiciorach z początków kariery. Może to dlatego, że nowa płyta Duńczyków miejscami jest zdecydowanie najcięższym z ich nagrań? Tak czy owak – mocno wierzę, że fani zespołu będą z jego dziewiątej płyty zadowoleni. To w końcu drugie z rzędu wydawnictwo Volbeat, które po prostu jest dobre – jeszcze 5 lat temu wydawało się, że jeśli o tę kapelę chodzi, to takie słowa już nie padną.
Ocena: 7.5/10
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: God Of Angels Trust, Hard Rock, Heavy Metal, rockabilly, Universal Music Polska, Vertigo Records, volbeat.






