Site icon KVLT

ATAN: „Najważniejsze jest wyrażanie uczuć”

Na dzisiejszym rynku muzycznym nie ma litości, albo się wyróżniasz, albo giniesz. Prosta zasada, prosty układ. Trafiwszy na debiutancki album AtAn, od razu zauważyłem, iż zespół ten ma wiele do powiedzenia i przy odrobinie uporu i szczęścia – szansę wiele osiągnąć. Moje przemyślenia odnośnie płyty „Ugly Monster” możecie przeczytać w recenzji, a teraz chciałbym Was zaprosić do rozmowy z liderami zespołu – Andrzejem Czaplewskim, gitarzystą i kompozytorem, i Claudią Moscoso, wokalistką. Zapraszam.


Nazwaliście zespół w dosyć tajemniczy sposób. Co kryje się za dwoma sylabami tworzącymi nazwę AtAn?

Nazwa zespołu pochodzi od imienia wokalistki i mojego. Claudia ma też przybrane imię Atmaroop, stąd AT i moje – od AndrzejaAN.

Ugly Monster jest Waszym debiutem. Jakie założenia przyjęliście przed jego stworzeniem? Czy istniał jakiś klucz, wokół którego miały odbywać się prace?

Nie było żadnych założeń, Claudię znalazłem w Londynie na jednym z portali muzycznych, spotkaliśmy się, pogadaliśmy, zaprezentowałem jej kilka swoich kompozycji i postanowiliśmy nagrać EP-kę z czterema-pięcioma utworami. Krótko po spotkaniu wybuchła pandemia i z EP-ki zrobił się album, poza tym bardzo fajnie nam się pracowało, cały proces tworzenia albumu dawał nam dużo radości. Jeśli chodzi o proces kompletowania zespołu, to Jarka (bębniarza) znam ponad 10 lat, graliśmy wcześniej razem, zagraliśmy trasę po Wielkiej Brytanii, więc wiedziałem, że jest to muzyk idealny do charakteru naszej muzyki. A Marcin (basista) dołączył trochę później, kiedy już miałem utwory ukończone na etapie przedprodukcji.

Dzisiejsza technologia pozwala muzykom budować własne, domowe studia. Jaki system pracy preferujesz: przed własnym komputerem, czy jednak stawiasz na starą szkołę i ogrywanie materiału na próbach?

Fajne są obie formy pracy, natomiast w rzeczywistości jesteśmy dosyć zajętymi ludźmi i nie mamy wiele czasu na tzw. próby. Każdy z nas ma swoje domowe studio nagrań, więc jesteśmy w stanie nagrać swoje instrumenty indywidualnie. Poza tym na pewnym etapie muzycy nie muszą spotykać się na próbach, wyłączając oczywiście typową próbę przed koncertem czy trasą koncertową. Każdy musi odrobić zadanie domowe i próba służy nam bardziej do ogarnięcia zaplecza technicznego, niż do ogrywania materiału.

Na ile AtAn jest zespołem demokratycznym? Czy jako jedyny gitarzysta niesiesz pełen ciężar twórczy w składzie?

Tak było dotychczas. Skomponowałem całą płytę, później utwory trafiły do Jarka i do Marcina, każdy z nich dołożył swoją cegiełkę, linie wokalne były już skomponowane wcześniej, więc pozostało już tylko wejść do studia nagrań i zarejestrować wokale na porządnych pre-ampach i mikrofonach.
Każdy z muzyków może wyrazić swoje zdanie, które jest brane pod uwagę w temacie kompozycji, natomiast ktoś musi podjąć finalną decyzję. Spośród wszystkich członków zespołu mogę przeznaczyć najwięcej czasu na AtAn i komponowanie nowych utworów, więc w sposób dość naturalny niosę ciężar twórczy, ale podkreślę jeszcze raz, że każdy z muzyków jest zawsze wysłuchany i ich pomysły są brane pod uwagę.

Stalin też zawsze podobno słuchał głosu narodu, (śmiech)

Oficjalnie słuchał, tyle że był tyranem, a w ATAN jest równouprawnienie.

Brzmienie płyty jest bardzo mocne i dopracowane w każdym calu. Jak wspominasz współpracę z Maxem Mortonem?

Współpraca z Maxem to czysta przyjemność, pełen profesjonalizm pod każdym względem. To inżynier dźwięku, bardzo skoncentrowany na swojej pracy i, co ważne, potrafi słuchać i korygować zasugerowane mu detale.

Muzyka AtAn jest złożona, pełna bezdusznych djentowych riffów, progowych łamańców, ale też nie jest pozbawiona człowieczeństwa i uczuć. Na co kładziesz nacisk przy tworzeniu nowych dźwięków?

Zawsze kładę nacisk na emocje oraz warstwę rytmiczną w utworze, na drugim planie jest u mnie technika oraz perfekcja. Utwór musi się „kleić” i nie powinien emanować zbędnymi „fajerwerkami” dla samej idei. Fajerwerki mają mieć sens w kompozycji.

Gdybyś musiał wybrać jedno z dwóch, to co by wygrało: precyzja, czy uczucia?

Zawsze uczucia, technika jest tylko narzędziem wyrażania uczuć, ale nie jest niezbędna. Kurt Cobain nie musiał znać skal muzycznych i ćwiczyć pasaży do metronomu.

Ugly Monster jest płytą ciężką do jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej, w swojej recenzji próbowałem ją ocenić z pozycji słuchacza, ale proszę, powiedz, jak to wygląda z perspektywy Twojej jako twórcy. Jakiej sceny czujesz się częścią?

Trudno powiedzieć, ponieważ słucham dużo jazzu, soulu i metalu. Jak na ironię najmniej słucham muzyki progresywnej i nie przepadam za klasycznym starym progiem, choć oczywiście są takie megakapele, jak Rush, które uwielbiam, czy wybitne Pink Floyd. Ze współczesnych zespołów wymienię np. Animals As Leaders czy Intervals, ale tak naprawdę wychowałem się na metalu i to są moje korzenie – może właśnie z tego powodu ciągnie mnie do siedmio- i ośmiostrunowych gitar, gdzie, jak się zagra ciężki riff, to sam strój dodaje jeszcze mocy.

Jaką muzyką inspirujesz się jako muzyk?

Wszystko mnie inspiruje, ostatnio słucham jazzowego gitarzysty Carlosa Fishera, uwielbiam Marcusa Millera, Sade, Skunk Anansie, Dream Theater, no i z metalowych kapel mgłbym wymieniać w nieskończoność, ale chyba Meshuggah to jest od lat mój numer 1, również TesseracT, czy wspomniany wcześniej Animals As Leaders – oni są z innej planety i to jest raczej jazz-metal-prog-fussion. Abasi jest dla mnie muzykiem, który zrewolucjonizował na pewno współczesną grę na gitarze i uważam, ze jest pierwszym gitarzystą od czasów Steve’a Vaia z tak wyjątkowym brzmieniem.

Muzyka AtAn, pomimo dużej ilości wpływów, jest dla mnie nadal muzyką gitarową. Czy Tobie nie jest ciężko samodzielnie nieść ciężar jej odtwarzania na żywo? Czy masz w planach rozbudować Wasze brzmienie koncertowe o drugie wiosło?

Tak, jest to muzyka gitarowa, aczkolwiek nie jest mi ciężko być jedynym gitarzystą w zespole. Komponując, zawsze mam na uwadze, jak będę to grał na scenie. Czasami wspomagamy się backing tracks, ale bardzo sporadycznie, poza tym używam loopera, z którego odtwarzam nagrane partie i dogrywam do tego drugą gitarę. Claudia, nasza wokalistka, jest całkiem dobrą gitarzystką i gra na siódemce, potrafi zagrać większość rytmicznych gitar z płyty, tak że być może, jeśli będzie taka potrzeba, możemy wykorzystać jej talent.

Jestem wręcz pewien, że żaden debiutant nie jest w stanie pochwalić się współpracą z tak dużym nazwiskiem, jak Derek Sherinian. Jest on absolutnym guru klawiszowych wariacji, a jego wkład w muzykę progresywną jest ogromny. Jak do niego dotarliście?

Dzięki za komplement, dotarłem do niego w sposób prozaicznie prosty, po prostu napisałem email z pytaniem, czy miałby czas i ochotę zagrać partie klawiszowe w jednym z naszych utworów, Poprosił o utwór, odpisał, że bardzo mu się podoba i po kilku godzinach dostałem zaimprowizowane solo, które zresztą zostało zachowane w oryginale (ostatnie solo klawiszowe w Absentee). Pogadaliśmy krótko o utworze i na drugi dzień dostałem 11 śladów klawiszy, do których użył pięciu instrumentów: Moog, Korg Triton, Melotron, Theramine, Hammond C3.

No i to się nazywa profesjonalizm!
Czy wasza współpraca to była typowa, jednorazowa biznesowa usługa, czy coś więcej?

To się okaże. Derek zasygnalizował, że z przyjemnością weźmie udział w naszych kolejnych materiałach, jeśli będziemy mieli ochotę z nim współpracować. Zobaczymy, jak będą wyglądały finalnie aranżacje utworów i być może dojdzie do kolejnej współpracy.

Czy z tą współpracą łączą się jakieś ciekawe opowieści? Nie omijaj żadnych tłustych kąsków i brudów! (haha)

Nie było żadnych „skandali”, bo Derek to zawodowiec, który wie, jak zagrać i zna swój fach perfekcyjnie. Po otrzymaniu miksu od Mortona wysłałem gotowy utwór do Derka, żeby posłuchał, jak brzmi, i odpisał, że produkcja bardzo mu się podoba. Do tego stopnia, że zaproponował nagranie swojej wypowiedzi o AtAn, o kompozycji i o instrumentarium, którego użył (jest ona dostępna na naszym kanale Youtube). Później wspomniałem mu, że do utworu powstanie teledysk i zaproponował nam, że nagra na video swoje solówki i, jeśli będziemy chcieli, to możemy tego użyć w naszym klipie. Tym sposobem Derek znalazł się w teledysku do Absentee.

Jeszcze raz gratuluję, takich doświadczeń nie da się przecenić. Pozwól, że zwrócę się teraz do Claudii.
Stworzyłaś wszystkie teksty na płycie. Przybliż proszę, o czym jest Ugly Monster, co chciałaś przekazać poprzez swój udział w tej płycie?

Teksty w naszych utworach mówią o naszym wewnętrznym konflikcie pomiędzy cechami, których nie lubimy u siebie lub nie akceptujemy, i o tym, jak powinniśmy nauczyć się z tym żyć albo nawet jak pokochać te cechy, żeby znaleźć wewnętrzny spokój i harmonię.

Swoje doświadczenie sceniczne zdobyłaś na deskach scen teatralnych jako aktorka musicalowa. Na ile te przeżycia mają wpływ na komponowanie i wykonywanie muzyki metalowej?

Tak, doświadczenie sceniczne zdobyłam na deskach musicali, ale nie tylko, byłam też gitarzystką i wokalistką w moim szkolnym zespole rockowym, występowałam w kilku cover bandach i chórach. Musicale pozwoliły mi skupić się na zadbaniu o swoje ciało – wiem, jak się zachować na scenie i jak to będzie odebrane. Dały mi więcej narzędzi w temacie techniki wokalnej, np. prawidłowe używanie przepony czy używanie różnorodnych stylów wokalnych.

Twój głos, Twoje umiejętności zwracają uwagę. Twoje partie na Ugly Monster to nie typowa technika, ale też ogrom emocji i delikatny pociąg do przebojowości. Na ile moje odczucia są zgodne z prawdą?

Dla mnie najważniejsze jest wyrażanie uczuć, a scena była dla mnie zawsze najlepszą szkołą. Lubię ładne melodie, ale również dziwności, niestandardowe harmonie i nieoczekiwane dźwięki. Technika jest ważna jako narzędzie, szczególnie na żywo, ale to nie wszystko. Uważam, że kreatywność w ekspresji jest ważniejsza. Mam wykształcenie wokalne, ale uczę się cały czas, biorę okazjonalnie prywatne lekcje od różnych wokalistów.

Udostępniliście niedawno nowy utwór, Abnormal Load. Ponieważ Ugly Monster to stosunkowo świeży materiał, jest to zagranie dosyć zaskakujące. Czy jest on zapowiedzią czegoś nowego?

Utwor Abnormal Load skomponowałem w tym samym czasie, co płytę, jedynie został zmiksowany nieco później. Jest zapowiedzią naszej EP-ki pod tym samym tytułem, która ukaże się 9 czerwca tego roku i będzie zawierała 26 minut muzyki, wliczając trzy utwory instrumentalne i jeden z wokalem. Czy to posunięcie zaskakujące? Może trochę, aczkolwiek płyta ukazała się we wrześniu 2022, więc jest już na rynku ponad siedem miesięcy. Mamy też w ogóle bardzo dużo materiału, wręcz nie możemy zdecydować, które utwory wybrać na drugą płytę, więc stwierdziliśmy, że EP-ka między płytami będzie fajnym bonusem dla słuchaczy.

Jako debiutanci pod nazwą AtAn wystartowaliście z wysokiego poziomu. Jakie macie plany na przyszłość? W jaki sposób „przeskoczycie” tak wysoko podniesioną poprzeczkę?

Miło mi to słyszeć. Poprzeczkę zawsze można podnosić i w naszym przypadku jest to dosyć naturalny proces, nie boimy się eksperymentować czy sięgać po nieoczekiwane rozwiązania. Kolejna płyta będzie jeszcze bardziej rozbudowana, bo jesteśmy fanami dobrej muzyki pod każdą postacią. Mogę też ujawnić rąbka tajemnicy, że będzie można na niej usłyszeć riffy na gitarze dziewięciostrunowej, na basie bezprogowym, znajdzie się także parę rytmów na jazzowym zestawie perkusyjnym, nad którego konfiguracją Jarek już pracuje.

Dziewięć strun? Do tego chyba już potrzebny będzie smyczek? (śmiech). Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia i czekam na nowości wydawnicze.

Smyczek może być też potrzebny do basówki bezprogowej, będzie kontrabasowo.
Dziękuję również za rozmowę, zapraszam wszystkich na naszą oficjalną stronę, na koncerty oraz na media społecznościowe grupy AtAn.

Exit mobile version