Site icon KVLT

Bottom: „Trzeba być zidiociałym parchem, aby lać noworodka”

Czasem zdarza się, że za udaną instrumentalnie płytą idzie równie rzetelne podejście do kwestii tekstów, a wywiad z kapelą zdradza zainteresowanie ich członków czymś więcej niż tylko zagadnieniem odkrycia nowych efektów do gitar. Tak właśnie jest tym razem. Przed Wami Bottom! Przeczytajcie, nie ma tu odpowiedzi wklepanych z automatu, jest pasja, są konkrety. I do nich przejdźmy, bez zbędnych ozdobników.

 Tak naprawdę to wypada jakoś elokwentnie rozpocząć, ale tym razem zaczniemy krótko i konkretnie – tak jak Wasze kawałki. Proszę Państwa oto Bottom, parę zdań o Was poproszę.

Czołem. No to krótko… Bottom powstał w 1995 roku, tak więc w tym roku 22 lata działalności. Lata grube, lata chude, jak to bywa. Od 2002 roku, poza basistami, skład stabilny. Basiści…to specyficzny rozdział historii Bottom, bo basiści to w ogóle specyficzny gatunek muzyka (śmiech). Nie będę się rozwodził. W 2011 roku dołączyło do Nas jeszcze jedno gardło, więc jest nas szóstka i jesteśmy starymi prykami. Średnia wieku to 38 lat, więc… No. I tak sobie hałasujemy.

Gdy przyszła od Was płyta Hipokracja do recenzji, to powiem szczerze, że byłem mocno uprzedzony, gdy zobaczyłem, że utwory są po polsku. Wiesz, pierwsza myśl, że to taki kolejny klon Frontside. Gdy włączyłem płytę, to pierwsze wrażenie jeszcze się pogłębiło. Pewnie przez barwę wokalu.

Frontside!!! Znowu!!! Czy to wywiad, czy recenzja – Frontside! Ja rozumiem, że można tak trochę pokojarzyć, bo to region ten sam, bo po polsku, bo coś tam, ale muzycznie to dwie różne bajki, a jeszcze biorąc poprawkę na to, co Frontside robi od przynajmniej kilku płyt, to już w ogóle. Ech… musimy chyba nagrać muzykę cerkiewną, to może ta łata zniknie (śmiech). A wokalnie… nie wiem… masz Gigola, którego wokal może nasuwać pewne skojarzenia, ale przecież oprócz tego jest Ojciec, który wrzuca growle i screamy, więc…

Nieco prowokacyjnie zapytam, czy bliskość geograficzna Frontside, wspólne zagranie paru koncertów wpłynęło na Waszą muzykę? Jak byś umiejscowił Was na scenie? Gracie sporo z kapelami z gruntu H-C/ Grind czy raczej bez preferencji?

Mnogość pytań w jednym (śmiech). Nie, nie, nie. „Bliskość geograficzna” nie ma tu żadnego znaczenia. Osobiście, kiedy wracam do muzyki Frontside, to powrót ten kończy się na „..i odpuść Nam nasze winy” i erze Astka. Potem już nic nie trafiło do mnie. Umiejscowienie nas na scenie jest dość trudne. Gramy z kapelami z kręgu hc/punk, gramy z zatwardziałymi kapelami z kręgu thrash i death metalu, gramy z grindowymi załogami, a i też grywamy z „lasem”. Dla nas nie stanowi to problemu. Dla innych chyba też nie, bo zaproszenia przychodzą.

Wracamy do Waszego ostatniego wydawnictwa. Skąd zamysł na taki właśnie tytuł Hipokracja?

Bo wcześniej była „Maszkarada”, a za chwilę będzie „Psychofilia”. Z jednej strony zbitka wyrazów, z drugiej – oddanie naszej rzeczywistości. System, który obowiązuje na chwilę obecną, mentalnie i fizycznie, to właśnie taka hipokracja.

Gdybyś miał „na szybko” określić Waszą muzykę w jakichś ramach, co byś w nich zawarł? Jakie najistotniejsze elementy? A może po prostu tego nie potrzebujecie? Gracie swoje?

Na szybko? Proszę. To taki grind/death/thrash/hc/punk/crust metal (śmiech). Tak, można powiedzieć, że gramy swoje. Kryterium jest jedno: ciało ma się wyrywać do podrygów, a pot spływać po plecach. Jak tak jest – jest dobrze. Aha… właśnie jesteśmy po nagrywce jednego kawałka. Ojciec stwierdził, że to taki „funeral doom” (śmiech). Możemy dorzucić do powyższych.

Skąd zamysł na polskie teksty? Nie marzy się Wam „kariera” na „łeście”?

Nie, bo już nas żony i dzieci nie puszczą (śmiech). A poważniej, od czasu do czasu powraca temat angielskojęzycznych tekstów, ale jakoś… no nie, albo jeszcze nie… albo nie.. nie wiem. Na razie jest tak. A kariery nam się nie marzą. Nie ma ciśnienia.

Przyznam szczerze, że w moim przypadku minęło trochę czasu nim porządnie przebrnąłem przez Wasz album…, ale teraz mnie on uzależnił! Na pewno rewelacyjnie dawkujecie poszczególne uczucia, zarówno powagę np. w „Skurwielach”, jak i sporą porcję humoru czy ciekawe wstępy, czy klimat w „Ażuruchce”.

To nie my, to życie dawkuje te uczucia. Tak wtedy chcieliśmy to zrobić. Takie łapanie oddechu. W nowym materiale jednak zdecydowanie więcej będzie tych poważniejszych „uczuć”. Zresztą w ogóle w tej kwestii będzie bardziej surowy. Żadnych wstawek, żadnych „hehe” itp.

Skąd pomysł na użycie tylu fragmentów z  filmu Koterskiego „Dzień świra”? Jesteście jego fanami czy po prostu ten film to idealna baza do krótkich tekstów?

Raz, że baza, a dwa – co nie jest odkrywcze – „Dzień świra” to idealny obraz naszego społeczeństwa. Nie znam drugiego takiego filmu. Jeśli więc coś mieliśmy wykorzystać, to ten obraz nadaje się do tego idealnie, co odkrywcze też nie jest, ale i też muzycznie niczego nie odkrywamy.

Gdy podsyłałeś mi CD, wspominałeś, że płyta może nie zaskoczyć, że są różne reakcje… Hmm. Ciężko mi tu wyobrazić sobie sceptycyzm u fana tego typu grania. Znów muszę się pochylić nad materiałem – Hipokracja to totalna miazga, od początku do końca. Ale gdybyś z perspektywy czasu miał coś zmienić, to co by było?

O jak ładnie. Mówiąc „totalna miazga” potwierdzasz, że plan został zrealizowany (śmiech). Reakcje na Hipokrację są, tudzież były, bo materiał już trochę miesięcy ma, pozytywne, albo bardzo pozytywne, poza jedną, ale z pełnym szacunkiem – recenzję pisała osoba, która zarzuciła nam, że nie ma solówek i false chordów (musiałem wygooglać, żeby się dowiedzieć, co to jest). Recenzje więc w „niezłym plusie”, że posłużę się retoryką giełdową. Wspominałem, bo wiem, że ten konglomerat, ta rozpiętość muzyki, której nie wsadzisz do żadnej szuflady, czasem może być trudna, co zresztą potwierdziłeś, mówiąc, iż trochę to trwało, zanim porządnie przebrnąłeś przez materiał (śmiech). Stąd ostrzeżenie.

Ciężko przemycić humor do muzyki, by nie być żałośnie zabawnym, jak podpity wujek na imieninach cioci, co puszcza bąki przy stole. Niemniej Wam się to udało. Zarazem Wasze teksty nie są banalne. Gdybyś miał wskazać na inspiracje tego typu podejścia, jaką kapele byś wymienił? Mi się jawi Quo Vadis, co to potrafił wrzucić fajny cover, a i w tekstach coś mądrego czy aktualnego przemycić.

Żadnych inspiracji. Kompletnie w ten sposób żaden z nas nie myślał. Nawet teraz, gdybym miał się zastanowić, to żadna kapela nie przychodzi mi do głowy. Quo Vadis? W sumie fakt. Straciłem ich z uszu po „Politics”, więc kojarzę tylko covery Maanam i Roya Orbisona. Co tam później robili, to już nie wiem.

Wasze pochodzenie wpływa na postrzeganie rzeczywistości – czy Śląsk generuje swoisty styl życia, zawziętość i konsekwencje?

No i muszę zaprotestować, bo mi się dostanie (śmiech). Bottom jest z Zagłębia, choć teraz pod kątem meldunkowym, to się trochę pomieszało i połowa składu mieszka na Śląsku, ale w momencie powstawania i długoletniej działalności, zawsze było to Zagłębie. Nie wiem, czy to miejsce generuje to, o czym wspominasz. Na bank generuje to, że mnóstwo ludzi, starych i młodych, chce grać taki, a nie inny rodzaj muzyki. Mnóstwo kapel metalowych, mnóstwo hardcore’owych, załogi punkowe. Hm… a może to kwestia tego, że jest to region mocno uprzemysłowiony. Tutaj nikt nie wyjdzie na łąkę, kontemplować o wszechrzeczy i Wszechświecie, nucąc smutne melodie, tudzież na golasa nie będzie popierdalał na tejże łączce, rzewnie śpiewając motylkom. Tu się tyra, a potem spuszcza powietrze. Może jednak to miejsce coś generuje, aczkolwiek daleki jestem od takich stwierdzeń, które snuje np. Marek z Offence (pozdrowionka) na temat Bytomia. Ja tak tego nie czuję.

Wiem, że wkrótce wychodzi nowy album, o nim też parę zdań zaraz padnie. Ale zanim przejdziemy do najnowszej płyty, to mała prośba: Jakbyś podsumował dotychczasowe Wasze wydawnictwa, tak chronologicznie.

OK, demo Strachness” (1997), to taki thrash metal, cztery kawałki, po polsku, recka w Metal Hammerze, dużo gigów, z obecnego składu tylko dwie osoby to nagrywały. Demo z 2003 roku, czyli „Hateful Music Terrorism”, to 10 kawałków, które już podążały w kierunku, który jest obecnie. Stabilizacja składu. Niedostępna już nigdzie, a i też nie chwalimy się nią jakoś wybitnie. Nagrywana bardzo domowo, przy sporej ilości płynów chłodzących (śmiech). Nie wiem, czy aby nie posiadam jedynej sztuki tego materiału w Polsce. Jakieś, jeśli myszy nie zjadły, powinny być dostępne w Holandii i Wielkiej Brytanii, bo tam pewne ilości poszły. EP „Deklaracja Morderców” z 2006 roku, to pierwszy materiał zrealizowany trochę bardziej profesjonalnie, bo w początkującym wtedy ZED Studio, u Tomka Zalewskiego, któremu to jesteśmy wierni po dziś dzień. W 2008 roku wypuściliśmy materiał promo, który zawierał pięć utworów z wydanej dopiero w 2011 roku „Maszkarady”. „Maszkarada” to już pełnowymiarowy album. W 2015 roku wychodzi „Hipokracja”. Pierwszy materiał w sześcioosobowym składzie. No i niebawem pojawi się „Psychofilia”, którą wyda Deformeathing Prod.

Nowy album… Dwa słowa z mojej strony, a liczę, że Ty lepiej pociągniesz ten wątek. Miejsce nagrania to ZED Studio, czyli w tym temacie bez zmian. Zatem co nowego, albo inaczej – co w ogóle możecie zaoferować na nowym albumie? Czy po prostu to będzie Bottom?

Po kolei… ZED Studio… Fakt, aczkolwiek Tomek ma ciężki orzech do zgryzienia. To, że go pogryzie, przeżuje i część wypluje, to rzecz pewna, jednakże przyjęty model nagrywania, że tak powiem, plus pewne oczekiwania, to dla tego perfekcjonisty właśnie ten orzech. Nagrywamy u niego już czwarty materiał, co dla niektórych może oznaczać samogwałt, ale my z kolei preferujemy to, co znamy już bardzo dobrze i wiedzieliśmy, że Tomek, mimo iż będzie dość mocno kręcił nosem na pewne pomysły, poradzi sobie z tą naszą wizją. A co nowego? Na pewno jest szybciej. To bez dwóch zdań. Zimnioki się wysypują na werbel, niczym u Ulricha, ale zdecydowanie równiej i szybciej. Janek (perkusista) napocił się jak diabli. Złapaliśmy się na tym, że w studio jeszcze podkręciliśmy niektóre kawałki. Kto by tam wcześniej tempo ustalał (śmiech)? Jak Janek nabije – tak lecimy. W studio Janek nabił szybciej. Nagraliśmy 17 kawałków, przy czym już jeden poleciał. Nie żarł jednak. Możliwe, że jeszcze któryś wyleci, więc obstawiam 14-15 kawałków, które zamkną się w 30 minutach, co jest dawką odpowiednią. Czy będzie to Bottom? No będzie, aczkolwiek z racji tego, iż do tworzących dołączył drugi gitarzysta, czyli Mały, który na wcześniejszych materiałach miał trochę mniejszy udział, pojawią się jakieś nowe elementy. Nasłuchał się Nasum i Antigamy, i zaczął przynosić jakieś dziwne riffy (śmiech). Swoje trzy grosze dorzucił też, obsługujący cztery struny, Piter. Troszkę inaczej będzie wyglądała kwestia wokalna i mowa tutaj przede wszystkim o Ojcu, ale to… do posłuchania.

Nowy wydawca (Deformeathing Prod.) to jedna z ciekawszych wytwórni, bowiem oprócz takich wyjadaczy, jak Trauma (co prawda „tylko” reedycja), jest tam i FAM, z którymi chyba Wam się dobrze gra. To oni szepnęli dobre słowo o Was? Jak się tam zjawiliście?

No i jest Straight Hate, które wygrało Grindowizję w 2016 roku. Nie, F.A.M. nie maczał swoich brudnych łapsk przy kontakcie z Wojtkiem (śmiech). A gra się z nimi bardzo dobrze. W niektórych miejscach nawet za dobrze (śmiech). Wojtka znamy od 2002 roku, kiedy to graliśmy razem koncert w Bielsku. Potem, w 2004 roku graliśmy support na ich trasie z Antigamą. Potem kontakt się urwał. Pojawił się, kiedy Wojtek zaczął znowu rozkręcać ten cały swój majdan. Wpadł do Katowic na jeden z naszych gigów. Pomógł nam z naszymi pierwszymi w życiu koszulkami. Potem był z kramem na naszych 21. urodzinach, po czym stwierdził, że działamy. Teraz trzęsie portami, bo wydaje płytę, a nie słyszał nawet jednej nuty z tej płyty (śmiech). Taki gość. Desperat jak nic. A poważniej… myślę, że przekonało go nasze podejście do tematu, bo trochę przegadaliśmy czasu. Miał w distro wcześniej „Maszkaradę” i „Hipokrację”, więc coś tam trochę osłuchiwał, ale z nowych rzeczy nie słyszał nic do tej pory. Zobaczymy za parę miesięcy, czy jeszcze będziemy mieć kontakt, czy już nie (śmiech).

Wasze muzyczne zapatrywania mocno determinują ścieżkę rozwoju Bottom?

Bez dwóch zdań. Myślę, że nie odstajemy od innych w tym względzie. Jest to wypadkowa tego wszystkiego, co leci z naszych głośników plus umiejętności obsługi instrumentów. Technicznego death metalu grać nie będziemy. Raz, że jest przeważnie nudny i wypróżniony z emocji, a dwa, że palce już nie te (śmiech).

Wracam do starszego materiału i tego, co mnie mocno dotknęło. Powiem szczerze – cholernie ostry jest kawałek „Skurwiele”, a patent, by „słowa świadków przemówiły”, perfekcyjnie oddają złość (delikatnie mówiąc, bo chodzi mi o wkurwienie totalne) odnośnie krzywdzącego zachowania wobec dzieciaków.

Bo to jest totalne kurewstwo. Trzeba być zidiociałym parchem, aby lać noworodka, w ogóle małe dziecko, albo chlać na umór, będąc w ciąży, tak aby dziecko urodziło się, w tym alkoholowym ciągu, z promilami. Z tym kawałkiem była taka historia, że mieliśmy zrobiony pełny utwór, ale… coś nie żarło, jakoś tak nie pasowało to wszystko. Pomyślałem, że można spróbować umieścić znowu utwór, który nie będzie „śpiewany”, tak jak to zrobiliśmy na „Maszkaradzie”. Jakoś w wiadomościach usłyszałem znowu o maltretowaniu dzieci. Spirala wkurwu się nakręciła. 

Rozwijając to, co powiedziałeś, można uznać, że nadal rzeczywistość odbiega od Waszych oczekiwań. Nie pytam o politykę, mimo że ta jest aktualnie wszechobecna, ale nie uważasz, że mocno widoczne podziały społeczeństwa, stwarzanie jakichś dziwnych pozorów, przypomina lata innego ustroju?

Nie. Podchodzę do tematu inaczej. Kto jest winny? Ten, co chce dzielić, czy ten, który się dzieleniu poddaje? Mam wrażenie, że społeczeństwa, bo nie tylko Polacy, są coraz głupsze. Tyczy się to każdej możliwej kwestii. Głupota ta wynika z kilku czynników. Jednym z nich jest lenistwo. Ludziom ogólnie się nie chce myśleć, bo przecież mają wszystko podane na tacy i nie widzą, że kelner nimi manipuluje, a czasami wystarczyłoby ruszyć głową.Ponadto, zżera nas konsumpcjonizm i wyścig szczurów. Kasa misiu, kasa. Na jej punkcie, ludzie posuną się do największego skurwysyństwa. Pewne uniwersalne wartości są w odwrocie, a te glisty u góry jeszcze nakręcają to wszystko. Ludzie nie widzą, jak są sterowani. W poprzednim systemie wiedzieli o tym – teraz są ślepi. Ludzie przestali dostrzegać to, co istotne. Zajmują się bzdurami, kompletnie niewzbogacającymi ich duchowo, że tak górnolotnie napiszę. Wszyscy są winni. Rodzice, którzy nie mają czasu dla własnego dzieciaka. Ok, mogą latać „za chlebem”, ale tutaj kłania się kolejny winowajca, czyli państwo, które zapomniało, że człowiek jest najważniejszy. Szkoła, w której poziom obsunął się drastycznie (wiem, bo mam kontakt z wykładowcami akademickimi, a i takowego mamy w składzie). Media, które manipulują w zależności od opcji. Banki, które kreują pieniądz, a które uzależniły od siebie wszystkich. Kościół, któremu się już wszystko popierdoliło i jest baaaardzo daleko od swoich podstaw… i na końcu jest ten biedny człowieczek, który zapomniał o tym, że ma rozum! Można jeszcze tak długo. Jak tu grać inną muzykę, skoro tyle rzeczy potrafi podnieść ciśnienie haha.

Jak z koncertami? Mieliście problemy czy ta jeszcze śląska tradycja organizowania metalowych koncertów daje Wam szansę na częstsze koncertowanie?

Czasem jest kalendarz gęściejszy, a czasem przeciwnie. Weź poprawkę, że jest sześciu chłopa, którzy traktują to hobbistycznie, a i mają swoje lata i swoje życie. Jak tylko możemy – gramy. Przeważnie możemy, więc nie ma źle. Tak, jak np. w ostatni weekend kwietnia, kiedy to pojeździmy sobie min. z miśkami ze Straight Hate od Rzeszowa, poprzez Katowice, do Wrocławia. Na propozycję jesteśmy jak najbardziej otwarci. Teraz kończymy „Psychofilię”, ale potem… nie ma problemu.

Serdeczne dzięki za czas. Coś na koniec? Premiera najnowszej płyty kiedy?

Dzięki Tomasz za zainteresowanie. Premiera „Psychofilii” w Deformeathing przewidziana jest na 28.04, więc na dzień startu mini trasy. Zobaczymy, czy znowu to będzie kolejny klon Frontside (śmiech). Pozdrawiam! Stay <coś tam co tam sobie umyślisz/umyślicie>!

Również dziękuję i czekam na Wasz album. Pozdrawiam!

Exit mobile version