Site icon KVLT

CEZAR (Faustus, Christ Agony): „to moja osobista przestrzeń do eksperymentowania”

Cezary „Cezar” Augustynowicz to postać wyjątkowo ważna na polskiej scenie muzyki ekstremalnej. W ubiegłym roku powołał do życia projekt pod szyldem FaustuS, którego debiutanckie wydawnictwo „Act I” ukazało się na początku 2025 roku (CD), a za kilka dni ujrzy światło dzienne na winylowym nośniku nakładem Dissonance Records. We wrześniu natomiast, Cezar powraca z nową płytą Christ Agony. Tak więc, pretekstu do rozmowy nie zabrakło i zapraszam do jej lektury.


O Faustus i winylowym wydaniu

Faustus to projekt, który od początku miał bardziej eksperymentalny charakter niż Christ Agony. Skąd wzięła się potrzeba stworzenia tej przestrzeni artystycznej? Łączysz tutaj mroczny black metal z gotyckim klimatem.

FaustuS narodził się z wewnętrznej potrzeby ucieczki od schematów. Christ Agony od lat posiada swoją tożsamość – zakorzenioną w black metalu, mistycyzmie i rytualnym przekazie. FaustuS natomiast to moja osobista przestrzeń do eksperymentowania z emocją, melancholią, a nawet subtelną teatralnością. To wehikuł do opowiadania bardziej intymnych historii – o smutku, stracie, pięknie ukrytym w ciemności.

Zawsze fascynowała mnie estetyka gotycka – romantyzm, dekadencja, duchowa tęsknota. Połączenie jej z mrokiem black metalu tworzy coś na kształt muzycznego misterium, w którym nie obowiązują żadne granice. FaustuS nie jest projektem technicznym – jest spowiedzią duszy. Dlatego pozwalam sobie tutaj na więcej wolności, zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej.

Ważną inspiracją do powstania projektu było dzieło Bułhakowa Mistrz i Małgorzata – ta powieść uderza w duchową strunę buntu, miłości i tajemnicy, które są mi szczególnie bliskie. To z niej wywodzi się też pierwiastek dualizmu, tak istotny dla FaustuS – łączący sacrum z profanum, światło z cieniem, rozum z obłędem.

Od strony muzycznej chciałem kontynuować linię, którą zarysowałem już na albumie Darkside (Christ Agony – przyp. red.). Tam narodziły się pierwsze zalążki gotyckiego romantyzmu, bardziej melodyjnego i przestrzennego podejścia do black metalu – i to właśnie FaustuS pozwolił mi pociągnąć tę ideę dalej, bez ograniczeń.

Czym jest Faustus, a czym nie jest w porównaniu do Christ Agony?

Christ Agony to rytuał – ciężki, mroczny, bezkompromisowy. To siła, która od lat wykuwa się w ogniu black metalu i duchowej rebelii. FaustuS natomiast jest cieniem – melancholijnym, refleksyjnym, bardziej osobistym. W Christ Agony przemawia Archetyp, w FaustuS – Człowiek. Jeden to manifest, drugi to wyznanie.

FaustuS nie jest próbą konkurowania z Christ Agony ani jego kontynuacją. To zupełnie odrębna ścieżka, która pozwala mi wyrazić emocje i obrazy, które nie pasują do estetyki Christ Agony. Tutaj nie muszę być konsekwentny stylistycznie, mogę pozwolić sobie na teatralność, symbolizm, ciszę pomiędzy dźwiękami.

Christ Agony to ogień, FaustuS to popiół, z którego odradza się nowy sens.

Jak wyglądał proces powstawania Act I? Czy wszystkie instrumenty zarejestrowałeś samemu?

Act I powstawał w zupełnej samotności – zarówno fizycznie, jak i duchowo. To był czas wyciszenia i odcięcia się od świata zewnętrznego. Chciałem, żeby ta muzyka była surowa, prawdziwa, niepodlegająca kalkulacji ani produkcyjnym kompromisom.

Wszystkie instrumenty zarejestrowałem sam – od gitar, przez bas, aż po programowanie perkusji. Nawet jeśli coś było niedoskonałe technicznie, to niosło emocję, a to było dla mnie najważniejsze. Nie chciałem wirtuozerii, tylko autentycznego przekazu. Wokal również nagrywałem sam, często w nocy – bez presji czasu, za to w towarzystwie wewnętrznych demonów.

Ten proces był bardziej formą spowiedzi niż klasycznej produkcji albumu. Dlatego Act I brzmi jak monolog – zamknięty świat, który otwiera się tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę chce tam zajrzeć.

Album na kompakcie ukazał się początkiem bieżącego roku, a dosłownie po 6 miesiącach będzie można go posłuchać na klasycznym winylu. Czy to Ty szukałeś wydawcy naciskając na to aby „Act I” był dostępny na winylu, czy może Marcin – szef Dissonance Records zaproponował Ci takową współpracę?

Zarówno w przypadku wersji CD, jak i winylowej – to wydawcy sami się do mnie zgłosili, co jest dla mnie bardzo budujące i motywujące. Morgul z Putrid Cult zainteresował się FaustuS jeszcze zanim powstał cały album – usłyszał zaledwie dwa szkice muzyczne, a już wtedy dostrzegł potencjał i zaproponował wydanie Act I na kompakcie. To rzadkie, żeby ktoś uwierzył w wizję tak wcześnie, bez gotowego materiału – za to mam do niego wielki szacunek. Dużą rolę odegrał w tym procesie Kaos, gdyż to On bez mojej wiedzy podzielił się z Morgulem tymi muzycznymi szkicami… Sam Kaos wykonał zajebistą robotę, przygotowując pliki graficzne do obu wydań.

Podobnie było z Marcinem z Dissonance Records – nie musiałem nikogo przekonywać, niczego forsować. Sam się odezwał z propozycją wydania płyty na winylu i od razu wiedziałem, że to właściwy ruch. Marcin rozumie klimat FaustuS, daje wolność i jednocześnie oferuje pełne wsparcie. Taka współpraca daje poczucie, że wszystko płynie naturalnie, bez zbędnych kalkulacji.

Kto przygotował mastering na winylową edycję?

Masteringiem na winylową edycję Act I zająłem się osobiście, bazując na materiale przygotowanym dla wersji CD. Jako że sam nagrałem i zmiksowałem cały album w swoim studiu nagraniowym, miałem pełną kontrolę nad każdym etapem produkcji. To pozwoliło mi dopasować mastering do specyfiki winylu — jego dynamiki i charakteru — oraz zadbać o detale, które oddają analogowy klimat muzyki.

Samodzielne wykonanie masteringu było naturalnym krokiem, dzięki czemu finalny efekt jest spójny i wierny mojej artystycznej wizji.

Czy po 6 miesiącach od premiery płyty możesz powiedzieć, że jesteś zadowolony z odbioru fanów tejże muzyki?

Tak, jestem naprawdę zadowolony i wdzięczny za każdy gest wsparcia ze strony fanów. FaustuS to projekt bardzo osobisty i eksperymentalny, więc nie liczyłem na masowy odbiór. Każda pozytywna reakcja, każda szczera wiadomość czy komentarz to dla mnie dowód, że ta muzyka dociera do tych, którzy naprawdę jej potrzebują. Nawet te mniej przychylne opinie są dla mnie budujące.

Wiem, że FaustuS nie jest dla każdego – to przestrzeń wymagająca skupienia, otwartości i pewnej dozy cierpliwości. Dlatego każda osoba, która z nią rezonuje, jest dla mnie ogromną wartością. To bardziej niż odbiór – to tworzenie wspólnoty w cieniu muzycznej tajemnicy.

Czy Faustus to projekt studyjny, czy rozważasz jego koncertowe wcielenie w przyszłości?

Na ten moment FaustuS pozostaje projektem studyjnym, co pozwala mi całkowicie skupić się na warstwie artystycznej i eksperymentalnej muzyce bez kompromisów związanych z występami na żywo. Tworzenie FaustuS to bardzo osobista podróż, która wymaga ciszy i koncentracji, a studio jest dla mnie idealnym miejscem do realizacji tej wizji.

Jednak nie wykluczam, że w przyszłości pojawi się możliwość przeniesienia tego świata na scenę. Gdyby miało się to zdarzyć, chciałbym, aby było to coś wyjątkowego – bardziej performans niż zwykły koncert, z odpowiednią oprawą wizualną i klimatem, który odda ducha FaustuS.

Na razie jednak skupiam się na komponowaniu i nagrywaniu, zostawiając otwarte drzwi na przyszłość.

Będzie „Act II”?

Tak, „Act II – A Luna Ad Astra” jest już w przygotowaniu i będzie naturalną kontynuacją podróży rozpoczętej na „Act I”. Nad liryczną stroną tego albumu pracuje Ferosap, który wprowadza nowe, głębokie wątki, podkreślające mroczny i mistyczny klimat projektu.

Muzycznie zamierzam dalej rozwijać gotycki charakter FaustuS oraz wprowadzać progres w kompozycjach, zachowując jednocześnie eksperymentalny duch i atmosferę. „Act II – A Luna Ad Astra” ma zabrać słuchaczy w kolejną pełną emocji i wyrafinowaną część tej artystycznej opowieści.

O projekcie Topielica

Wiele lat temu był taki projekt pod szyldem Topielica. Czy ten muzyczny rozdział jest jeszcze otwarty?

Topielica to dla mnie ważny rozdział, który pozwolił wyrazić inne muzyczne i emocjonalne aspekty niż te realizowane w Christ Agony czy FaustuS. Materiał na drugi duży album Topielica jest już przygotowany od strony muzycznej — niedawno odświeżyłem wszystkie ścieżki, które nagrałem ponad pięć lat temu. Liryki również są gotowe.

Pierwsze przymiarki wokalne nagrał Less, jednak z perspektywy czasu okazało się, że nie spełniają one obecnych oczekiwań, więc wokale trzeba będzie nagrać ponownie.

Na tę chwilę projekt jest na etapie dojrzewania, a prace nad nim wymagają jeszcze dopracowania, dlatego nie jest to rozdział zamknięty, ale na pewno nie jest też obecnie w centrum mojej uwagi. Skupiam się przede wszystkim na Christ Agony, FaustuS i innych bieżących działaniach.

Po wydaniu debiutanckiego albumu „Uroczysko”, dopiero po 5 latach ukazała się 2-utworowa EPka Wij.

EPka Wij była dla mnie próbą przełamania długiego okresu milczenia po debiucie „Uroczyska”. To materiał, nad którym intensywnie pracowałem samodzielnie w swoim studiu, wykorzystując niemetalowe brzmienia i eksperymentując z realizacją dźwięku.

Była to też dla mnie forma wewnętrznego sprawdzianu moich możliwości wokalnych i muzycznych — swoiste wyzwanie, które pomogło mi rozwijać się jako artysta i producent. EPka Wij to zatem ważny etap w mojej twórczości, choć różniący się stylistycznie od wcześniejszych wydawnictw.

O powrocie Christ Agony

Po prawie 10 latach wydawniczej ciszy powraca Christ Agony z nowym materiałem. Co było dla Ciebie impulsem do nagrania kolejnej płyty?

Po długim okresie ciszy twórczej poczułem, że nadszedł czas, aby powrócić do korzeni i jednocześnie pokazać ewolucję zespołu. Impulsem do nagrania nowego materiału była potrzeba wyrażenia siebie i swoich aktualnych emocji poprzez muzykę, ale też chęć przypomnienia fanom, czym jest prawdziwy, mroczny metal z duszą.

To był moment, w którym poczułem, że historia Christ Agony jeszcze się nie zakończyła, a nowe kompozycje mają coś ważnego do powiedzenia – zarówno dla mnie, jak i dla słuchaczy. Powrót jest jednocześnie odświeżeniem i kontynuacją, łączącym doświadczenie z nową energią.

Jak wyglądał proces komponowania nowego albumu? Czy klimat i tematyka nawiązują do Waszych klasycznych wydawnictw, czy raczej idziecie w nowym kierunku?

Proces komponowania nowego albumu był długotrwały i wielofazowy. Pierwsze nagrania powstały aż dziewięć lat temu, ale dopiero teraz udało mi się zdobyć siłę i determinację, by dokończyć ten projekt. Przez ten czas podejmowałem wiele prób zamknięcia całości, jednak często brakowało mi energii, aby to zakończyć.

Muzycznie zależało mi, aby zachować esencję i mroczny klimat Christ Agony, który przyciąga fanów od lat, ale też wprowadzić świeżość przez progresywne aranżacje i nowe inspiracje. Tematyka łączy klasyczne motywy z aktualnymi refleksjami, tworząc pomost między przeszłością a przyszłością zespołu.

Partie perkusji zarejstrowało dwóch pałkerów: Daray (w utworze Sanctuary of Deah oraz Nocturnal Dominion) oraz August z Genius Ultor (w Empire of Twilight oraz Dark Waters). A kto bębnił w kawałkach „Throne of Eternal Silence” oraz „Rites of the Black Sun”. Skąd w ogóle pomysł na więcej niż jednego perkusistę na płycie?

Zaangażowanie dwóch perkusistów na albumie nie jest nowością w historii Christ Agony – po raz pierwszy takie rozwiązanie zastosowaliśmy na albumie „Elysium”. Tym razem wybór dwóch bębniarzy wynikał z potrzeby uzyskania różnorodnych brzmień i dynamiki na płycie.

Daray i August to wyjątkowi muzycy, których unikalne style wzbogaciły kompozycje, dodając im świeżości i odpowiedniej intensywności, której szukałem.

W utworach „Throne of Eternal Silence” oraz „Rites of the Black Sun” partie perkusji zaaranżowałem, skomponowałem i nagrałem samodzielnie, korzystając z własnych umiejętności, aby nadać im odpowiedni charakter.

Za produkcję płyty odpowiada Michał Grabowski, z którym współpracujesz już od dość dawna. Czy dawałeś mu jakieś wytyczne co do brzmienia wydawnictwa czy znacie się na tyle, że miał wolną rękę?

Współpraca z Michałem Grabowskim to efekt wieloletniej relacji i wzajemnego zrozumienia. Znamy się na tyle dobrze, że mogę mu w dużej mierze zaufać i dać wolną rękę w realizacji produkcji, mając pewność, że efekt końcowy będzie zgodny z moją wizją.

Oczywiście, na początku omawiamy ogólne wytyczne i klimat, jaki chcemy osiągnąć, ale dzięki naszemu zgraniu Michał potrafi samodzielnie podejmować decyzje, które często przewyższają moje oczekiwania.

To partnerstwo oparte na doświadczeniu i wspólnej pasji do muzyki, dzięki czemu proces produkcji przebiega sprawnie i kreatywnie.

Nie da się ukryć, że powrót Christ Agony na polską scenę muzyki ekstremalnej to jedno z głośniejszych wydarzeń tego roku. Czy planujecie również skonfrontować nowy materiał na żywo?

Tak, powrót Christ Agony wywołał spore zainteresowanie i bardzo się z tego cieszę. Obecnie planujemy koncerty, które pozwolą nam zaprezentować nowy materiał na żywo. Chcemy, aby nasze występy oddały pełnię energii i atmosfery zawartej na albumie, dając fanom niezapomniane doświadczenie.

Jesteśmy na etapie organizacji, więc wkrótce ogłosimy szczegóły dotyczące wydarzeń.

Z tego co widziałem, to premierowy singiel „Empire of Twilight” spotkał się z bardzo dobrym odbiorem. Czy to kawałek reprezentatywny w stosunku do reszty albumu?

„Empire of Twilight” jest dla mnie jednym z kluczowych utworów na albumie i rzeczywiście dobrze oddaje klimat całej płyty. Zawiera zarówno mroczne, intensywne momenty, jak i bardziej atmosferyczne, melodyjne partie, które są charakterystyczne dla całego wydawnictwa.

Singiel stanowi więc doskonałe wprowadzenie do reszty materiału, pokazując szerokie spektrum emocji i brzmień, jakie można usłyszeć na albumie. 26 sierpnia będzie premiera drugiego singla „Nocturnal Dominion”, utworu kończącego album „Anthems”.

Czy są elementy na nowej płycie Christ Agony, które zaskoczą fanów czy postawiłeś na sprawdzone patenty?

Na nowym albumie generalnie jest wszystko, co w Christ Agony najważniejsze. To płyta dla fanów Christ Agony – można powiedzieć, że Christ Agony gra Christ Agony dla fanów Christ Agony.

Oczywiście staraliśmy się zachować charakterystyczne elementy, które nasi słuchacze dobrze znają i kochają, ale jednocześnie nie brak na niej świeżych aranżacji i pomysłów, które wnoszą nową energię. To balans między tym, co znane, a tym, co nowe – z zachowaniem tożsamość zespołu i rozwijaniem jego brzmienia.

Epilog

Jak widzisz miejsce Christ Agony na dzisiejszej scenie black metalowej? Nie było Cię na niej dobrych kilka lat.

Christ Agony to zespół, który ma ugruntowaną pozycję na polskiej i międzynarodowej scenie black metalowej. Mimo kilku lat przerwy, wierzę, że nasza muzyka nadal rezonuje z fanami gatunku, zarówno tymi, którzy śledzili nas od początku, jak i nowymi słuchaczami.

Scena black metalowa stale się rozwija, zmienia i ewoluuje, ale Christ Agony zachowuje swój unikalny styl i ducha, który od lat budujemy. Powrót z nowym materiałem to dla nas także okazja, by pokazać, że wciąż mamy coś ważnego do powiedzenia i wnieść świeży impuls do tej sceny.

Jakie są Twoje najbliższe plany?

W najbliższym czasie skupiam się na promocji nowego albumu Christ Agony, który będzie miał swoją premierę 26 września w Deformeathing Production. Wspólnie z Wojtkiem mocno pracujemy nad wszystkimi szczegółami dotyczącymi wydania, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Równocześnie kontynuuję rozwój projektu FaustuS i dopracowuję materiał Topielicy.

W czasach przesytu muzyką cyfrową – co według Ciebie daje winyl i fizyczne wydania, czego nie daje streaming?

Dla mnie to jest przede wszystkim doświadczenie, które angażuje więcej zmysłów niż samo słuchanie cyfrowych plików. Dotyk albumu, jego oprawa graficzna, sposób pakowania, a także charakterystyczny dźwięk winylu tworzą unikalną atmosferę i bliskość z muzyką.

Fizyczne nośniki są także wyrazem szacunku dla artysty i jego pracy – dają możliwość kolekcjonowania i celebrowania muzyki w sposób, którego streaming nie jest w stanie zastąpić. To pewnego rodzaju rytuał, który nadaje muzyce dodatkową wartość i głębię.

Na koniec – co chciałbyś przekazać fanom, którzy od lat wiernie wspierają Christ Agony i teraz odkrywają Faustus?

Chciałbym przede wszystkim podziękować wszystkim fanom za ich nieustające wsparcie i lojalność przez lata. To dzięki Wam nasza muzyka ma sens i siłę.

Dla tych, którzy znają Christ Agony i teraz odkrywają FaustuS – zapraszam do zanurzenia się w tej innej, bardziej eksperymentalnej i emocjonalnej przestrzeni. FaustuS to moja osobista podróż, w której łączę mroczne klimaty z nowymi inspiracjami i emocjami.

Mam nadzieję, że ta muzyka poruszy Was równie mocno, jak klasyczne brzmienia Christ Agony i stanie się dla Was nowym, wartościowym doświadczeniem.

Exit mobile version