Po ponad trzech latach do Polski zawitał IAMX. Chris Corner odwiedził warszawską Progresję 17.06.2022, promując wydany w 2021 album Machinate, na którym dużą rolę grają syntezatory modułowe. Z artystą rozmawiamy o czasach pandemii i powrocie do grania na żywo.
Ostatnio wystąpiłeś w Polsce w 2019 roku. Następnie twoje koncertowe plany zostały pokrzyżowane przez czasy zarazy. Podczas tych długich miesięcy twój związek z fanami trwał dzięki koncertom i spotkaniom online. Jak to jest, wrócić do bycia w trasie (we wciąż dziwnych czasach)?
Dziwnie, cudownie, inaczej. Świat się zmienił, ja się zmieniłem. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby utrzymać kontakt i aktywność w czasie koronawirusa. Było to trudne. Zmianie uległo życie wielu artystów i osób z naszej branży. Sporo z nich po prostu zrezygnowało. Jak przetrwać, kiedy muzyka jest darmowa i nie możesz grać na żywo? Kusiło mnie, by zakończyć tę pracę i spróbować nowych możliwości. Kluczowy był powrót na scenę i przypomnienie sobie mojego celu, ale nadal jestem zdezorientowany, zastanawiam się, w jakim kierunku zmierza moja branża i jak rozwijać się jako twórca.
Niedawno grałeś w Stanach Zjednoczonych. Obecnie jesteś w trakcie europejskiej trasy, która obejmuje również Polskę. Jak przygotowujesz się do koncertowania?
Źle. Błędnie obliczam, ile czasu zajmie zebranie wszystkiego w całość, co sprawia, że staję się bardzo zestresowany. Zwątpienie i adrenalina zawsze pukają do moich drzwi. Za każdym razem uczysz się czegoś nowego. Dzięki błędom dowiadujesz się, czego unikać.
Spędziłem kilka miesięcy na programowaniu elektronicznych dźwięków i przerabianiu starych piosenek na format, w którym obecnie pracuję. Na swoim kawałku ziemi w Stanach Zjednoczonych mam dużą starą stajnię. Przerobiliśmy ją na salę prób ze sceną i oświetleniem. Pomału w upale południowej Kalifornii – odległej krainie kultu X – gdzie mogę grzać basem i wykrzykiwać swoje serce, przygotowaliśmy widowisko.
W swojej pracy artystycznej dużą uwagę poświęcasz zdrowiu psychicznemu. Organizujesz nawet poświęcone temu tematowi spotkania stacjonarne i online. Jak radziłeś sobie z lockdownem i zakazami podróżowania? Co sprawiło, że miałeś siłę tworzyć i przygotowywać nowe albumy?
Nie mam wyboru, po prostu muszę tworzyć. To zarazem przekleństwo i błogosławieństwo. Posiadanie dużej ilości czasu właściwie pozwoliło mi na eksperymenty z nowymi technikami produkcji, np. pracę z większą liczbą syntezatorów modułowych i eksperymenty analogowe w studiu lub akustyczne koncerty online.
Przez lata wykonałem dużo pracy w ramach terapii. Psychologia stała się moją pasją. Dlatego możliwość zaoferowania pomocy i przekazania innym tego, czego nauczyłem się poprzez zmagania z ciemnością, były przywilejem. Przez długi czas komunikowanie się tylko za pomocą muzyki było wspaniałe, ale uwielbiam też bezpośredni kontakt, jaki dają otwarte dyskusje poświęcone zdrowiu psychicznemu. Cenię to, że mogę szerzyć świadomość. Jest ona źródłem wszystkiego, co czynimy jako ludzie i prawdopodobnie stanowi najważniejszą drogę do lepszej przyszłości. Jeśli kiedyś przestanę tworzyć muzykę, zostanę terapeutą.
Często wspominasz o walce z depresją. Co z perspektywy czasu najbardziej pomogło ci ją przezwyciężyć? Co robisz obecnie, aby utrzymać dobre samopoczucie i siłę do pracy?
Depresja to skomplikowany, osobisty demon. Istnieją sposoby medyczne, które pomagają radzić sobie z fizjologiczną chorobą, ale trzeba spojrzeć też na kwestie takie jak styl życia i perspektywa. Od czasu mojego poważniejszego załamania w 2013 roku sporo się dowiedziałem. Poznałem również wiele technik dzięki wspaniałym terapiom, takim jak terapia poznawczo-behawioralna, przyjmowałem także różne leki. Dużo trudu włożyłem w pracę nad higieną snu i zachowaniem ogólnego dobrostanu psychicznego. Medytacja, jedzenie, spokojne życie.
Mieszkam pośród natury i to prawdopodobnie najbardziej wpłynęło na moją stabilność. Kryzys doprowadził mnie do wielkiego objawienia czy oświecenia. Więc jakkolwiek desperacka i pokręcona potrafi być depresja, może prowadzić też do dużych możliwości i napędzać zmiany.
W trudnych czasach pandemii powstały dwa albumy: akustyczny Echo Echo (2020) i oparty na syntezatorach modułowych Machinate (2021). W trakcie obecnej europejskiej trasy promujesz Machinate. Muzyka akustyczna, syntezatory, wokale, sztuka wizualna – który z tych środków jest ci najbliższy i dlaczego?
W tej chwili czerpię radość z syntezatora modułowego. Czasami odbieram technologię jako coś przynoszącego pocieszenie, zwłaszcza gdy pomaga mi stworzyć coś wyjątkowego. Ma swoje własne niesamowite życie. Nieprzewidywalne i inspirujące.
Ale jestem zakochany we wszystkim, na czym się skupiam, dlatego kiedy wrócę do Stanów, prawdopodobnie będę tworzył kolejne wideo i będę miał na tym punkcie obsesję przez dwa miesiące.
Niedawno opublikowałeś reedycję swojej piosenki Bernadette z albumu Volatile Times (2011). Co sprawiło, że po nią sięgnąłeś i co lubisz w tym utworze?
Lubię siebie, gdy go wykonuję. Jest cyniczny, ale pełen nadziei. Nieprzyzwoity, ale romantyczny. Ma intymną, ale i globalną jakość.
Napisałem go w trakcie bardzo niestabilnego stanu umysłu, więc nastrój i akordy zmieniają się tu całkiem inaczej niż w “normalnej” piosence IAMXa. Ma wiele zwrotów akcji, dokładnie jak postać, z którą rozmawiam w tym utworze. Jestem bardzo dumny z tego kawałka.
Zauważyłem również sporo zainteresowania tym utworem w sieci, dlatego pomyślałem, że może powinienem go po prostu przerobić w stylu modułowym Machinate i zobaczyć, jak zareagują ludzie. Bernadette zawsze będzie miłością mojego życia bez względu na wszystko.
W zeszłym roku poświęciłeś czas także na przygotowanie długo wypatrywanego albumu projektu Sneaker Pimps (Squaring the Circle, 2021). Jak wyglądał proces nagrywania go i jak czułeś się, wracając do korzeni?
Jestem zaskoczony, że udało nam się go skończyć. To była jedna bardzo pozytywna rzecz, która wynikła z koronawirusa. Album prześlizgiwał się nam przez palce od 15 lat. Bardzo frustrujące było nieposiadanie na tyle ułożonego życia, żeby można było go skończyć. Wydaje się, że Liam także w tym czasie szukał swojej twórczej drogi, więc to był specjalny “moment”, w którym obaj pomyśleliśmy: “pieprzyć to, skończmy tę cholerną rzecz”. Musieliśmy zrobić to dla naszego zdrowia psychicznego, ponieważ ten rozdział zawsze wisiał w powietrzu – tak nad nami, jak i nad fanami.
Czy masz ulubiony utwór z tego albumu i możesz zdradzić nam jego nazwę? Co sprawia, że lubisz go najbardziej?
Mój ulubieniec to Squaring the Circle. Jego powstanie było bezwysiłkowe i opierało się na prawdziwej współpracy. Uwielbiam pełne żalu piosenki. Ta reprezentuje także powrót do solidnej twórczej relacji, jaką kiedyś mieliśmy. W artystycznej współpracy jest bardzo dużo szczególnego rodzaju miłości.
W trakcie obecnej trasy na scenie towarzyszą ci maszyny. Wcześniej występowałeś solo, ale akustycznie. Jak przygotowujesz się do koncertów, podczas których uwaga widowni w 100 procentach jest skupiona na tobie?
Nie myślę o tym. Dopóki nie wejdę na scenę, bardzo skupiam się na szczegółach, aby wszystko zadziałało. Gdy już na niej jestem, tracę rozum, zatracając się w miłości i kontakcie. Prywatnie jestem bardzo skrytą osobą i tak naprawdę nie udzielam się towarzysko. Podchodzę ostrożnie do ludzi, z którymi spędzam czas, i ogółem bezpiecznie czuję się w odosobnieniu. Podczas występów na scenie otrzymuję dawkę intensywnego kontaktu z ludźmi. To jest tak trudne, że może być aż przytłaczające, ale zawsze rezonuje ze mną. Nie potrzebuję się socjalizować. Mam swoje plemię (fani IAMX – przyp. red.).
Co chcesz przekazać podczas trasy Machinate? Jakie są twoje oczekiwania względem występów i fanów po okresie długiej rozłąki?
Każdy, kto łączy się ze mną poprzez moją muzykę, łączy się ze mną osobiście. To całkowicie to, kim jestem. Niesamowitym uczuciem jest być kochanym i akceptowanym przez tak wielu ludzi.
Chciałbym dać fanom przyzwolenie na zatracenie się w występie. Chcę, by czuli siebie, kochali siebie poprzez muzykę. By pamiętali, że jestem z nimi, a ich wsparcie jest tym, co mnie napędza. Bardzo ich kocham i nie mogę doczekać się, kiedy zobaczę przed sobą ich piękne, spocone twarze. Minęło cholernie dużo czasu.
Na koniec chciałabym zapytać, kim jest Chris Corner w czerwcu 2022 roku. Jaką osobą, jakim artystą? Co planujesz w bliższym i dalszym czasie?
Jak wspominałem, to dla mnie czas nauki. Próbuję zrozumieć, jaki może być mój następny ruch zawodowy. Świat jest trudnym miejscem dla niezależnych artystów, więc muszę zadać sobie wiele pytań. Kocham moją muzykę i wizualizacje, i kocham fanów, ale droga naprzód może być trochę wyboista.

Zdjęcie: https://www.facebook.com/IAMXOFFICIAL
- Cradle Of Filth, Wednesday 13, Sick N’Beautiful, Drift – Progresja, Warszawa (22.02.2024) - 4 kwietnia 2024
- Clan of Xymox, Chaos International – Niebo, Warszawa (27.01.2024) - 10 lutego 2024
- IAMX: „Bernadette zawsze będzie miłością mojego życia” - 26 czerwca 2022
Tagi: Chris Corner, elektro, IAMX, interview, Machinate, progresja, rozmowa, syntezator, wywiad.






